Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Kościół Katolicki obrządku bizantyjsko-słowiańskiego „Neounia”

Biskupi prawosławni z terenu Rzeczpospolitej na synodzie w Brześciu w 1596 roku postanowili połączyć się z Kościołem Rzymsko- Katolickim zachowując dotychczasowe obrzędy, język liturgiczny, swoje prawo kościelne i wystrój cerkiewny. Stolica Apostolska przyjęła te warunki i tak powstał Kościół Katolicki wschodniego obrządku, który nazwano unickim. Do unii od początku wrogo była nastawiona Rosja, dlatego w przyszłości zajmując ziemie polskie przystąpiła do likwidacji tegoż Kościoła. W Rosji nastąpiło to 1839 roku, a w Królestwie Polskim ostatnią unicką diecezję Chełmską zlikwidowano w 1875 roku, unitów katolików siłą wcielając do Cerkwi Prawosławnej .W ten sposób ludność dotąd katolicka stała się wbrew swojej woli prawosławna i musiała wyznawać państwową religię Rosji, której nie wolno było porzucić ani zmienić. Unici bronili się przed takim bezprawiem znosząc szykany i prześladowania ze strony kozaków, polała się nawet krew męczeńska w obronie wiary. Część unitów nigdy nie przyjęła prawosławia, nazywano ich „opornymi”. Z czasem jednak wiele miejscowości i osób przylgnęły do nowej wiary i tak już pozostało, mimo że ukaz tolerancyjny cara Mikołaja II w 1905 roku dawał możliwość przejścia na katolicyzm, ale tylko w obrządku rzymskim. Skorzystało z tego wtedy około 200 tysięcy osób. Inaczej potoczyły się losy tego wyznania w Galicji pod zaborem austriackim. Nie prześladowano tam unitów, władze pozwalały im swobodnie działać, a niekiedy udzielały wyraźnego poparcia, przyjęła się też nazwa Kościół Greckokatolicki. Przetrwał on zabory i działał dalej w wolnej Polsce stając się Kościołem katolików ukraińskich.

Po odzyskaniu niepodległości w granicach Państwa Polskiego znalazło się wielu dawnych unitów należących teraz do Cerkwi Prawosławnej. Podczas I wojny zostali pozbawieni opieki duszpasterskiej bo ich duchowni wyjechali do Rosji. Dlatego coraz częściej wyrażali chęć powrotu do wiary katolickiej, ale we wschodnim obrządku. Dla nich w 1924 roku został utworzony Kościół Katolicki obrządku bizantyjsko-słowiańskiego. Powstał on dzięki staraniom biskupa rzymsko-katolickiego siedleckiego Henryka Przeździeckiego. 10 grudnia 1923 roku papież Pius XI z entuzjazmem przyjął i zatwierdził przedstawioną przez biskupa propozycję, nazywając ją „neounią” czyli „nową unią”, nawiązującą do tej z 1596 roku. Nowa dlatego, że nie będzie się jej utożsamiać z Kościołem Greckokatolickim, który wypracował swoją liturgię znacznie różniącą się od prawosławnej i zbyt mocno zaangażował się w sprawy polityczne i narodowościowe. Działalność „neounii” miała objąć ówczesne kresowe diecezje, ale nie dotyczyło to diecezji greckokatolickich. Istota nowego obrządku polegała na zachowaniu całej obrzędowości Cerkwi Prawosławnej w wydaniu rosyjskim. Zachowano liturgię w języku staro-cerkiewnym i „synodalny obrządek prawosławny (ustalono go na synodzie prawosławnym w 1721 roku). Jedynym elementem odróżniającym go od prawosławnego było wspominanie Papieża w „ekteniach”i „kanonie” Mszy św. W nabożeństwach dodatkowych można było używać języków narodowych: polskiego, białoruskiego, rosyjskiego i ukraińskiego. Postanowiono, że duchowni i wierni tego obrządku będą podlegać miejscowym biskupom rzymsko-katolickim. Nie mogą jednak niczego zmieniać w liturgii, ani w dyscyplinie kościelnej. Cel „neounii” to pozyskanie dla Kościoła Katolickiego dawnych unitów lub ich potomków, którzy pozostali przy prawosławiu. Początkowo „neounia” miała spore sukcesy w pozyskiwaniu wiernych i cieszyła się poparciem Państwa. Brakowało jednak kapłanów znających obrządek wschodni. Próbowano pozyskać księży łacińskich, nie wielu jednak było chętnych i przygotowanych do takiej pracy. W tej sytuacji przyjmowano księży prawosławnych, którzy zmienili wyznanie , przeszli odpowiednie przeszkolenie teologiczne i nie byli wrogo nastawieni do Państwa Polskiego. W kilka lat później utworzono własne seminarium duchowne w Dubnie. Misjonarzami „neounii” na żądanie władz państwowych nie mogli być w zasadzie duchowni greckokatoliccy, ale w sytuacji gdy brakowało księży korzystano też z ich posługi. Władze polskie po kilku negatywnych doświadczeniach z „neounią” nie podzielały już entuzjazmu biskupa Przeździeckiego i większości Episkopatu . Obawiano się fermentu i niesnasek na tle wyznaniowym. Polska przedwojenna miała skomplikowane sprawy narodowościowe i wyznaniowe. Biskup lubelski Leon Fulman także chłodno traktował „neounię”, był zdania, że powracających z prawosławia powinno się przyjmować do Kościoła Katolickiego w obrządku rzymskim, co przyśpieszy proces polonizacji powiatów Hrubieszowskiego, Biłgorajskiego, Chełmskiego i Tomaszowskiego. Niechętnie do „neounii” odnosił się też kler greckokatolicki i metropolita lwowski Andrzej Szeptycki, który twierdził, że tylko greckokatoliccy kapłani powinni prowadzić pracę misyjną wśród prawosławnych. Rząd polski obawiając się wpływów ukraińskich nie godził się na żadną formę pracy księży greckokatolickich na wyżej wymienionych terenach. Nie udzielił także jurysdykcji nad całą „neounią” w Polsce biskupowi Mikołajowi Czarneckiemu , który wywodził się ze wschodniej gałęzi redemptorystów i był narodowości ukraińskiej. Z różnych powodów liczba wiernych Kościoła obrządku słowiańskiego w niektórych parafiach zmniejszała się, ale można przyjąć, że w 1938 roku zachował on stan posiadania z 1930 licząc ogółem 43 parafie i filie, 16644 wiernych oraz 32 kapłanów tegoż obrządku, korzystając jednocześnie z posługi księży łacińskich. W Diecezji Lubelskiej funkcjonowały parafie „neounickie” w Lublinie, Horodle, Grabowcu i Zaborcach. Były też próby utworzenia parafii w Kopyłowie, Księżpolu i Terebiniu. W Seminarium Lubelskim funkcjonowała kaplica dla tegoż obrządku propagowanego przez profesora KUL ks. Michała Niechaja. W 1937 roku opracował on i wydał modlitewnik pt. „Liturgia Wschodnia czyli Msza św. według obrządku bizantyjsko-słowiańskiego” w języku starocerkiewnym (polskimi literami) i w tłumaczeniu na język polski. Parafie te w większości przetrwały do końca wojny, kresem ich istnienia był rok 1945 gdy Ukraińców wysiedlono, utrzymała się tylko parafia w Kostomłotach koło Terespola. Jest ona obecnie sanktuarium unickim na Podlasiu. Od 1969 roku opiekuje się nią ojciec archimandryta Roman Piętka – marianin. Parafia ta systematycznie zmniejsza się, bo ludzie wymierają lub wyjeżdżają ze wsi. Obecnie Kostomłoty są ośrodkiem przygotowującym przyszłych kapłanów obrządku wschodniego z terenu Białorusi. Nad całością czuwa ojciec Roman Piętka i ojciec archimandryta Sergiusz Gajek Administrator Apostolski na Białoruś. Jak widać żywot parafii neounickich nie był długi, dlatego trudno dziś o obiektywną ocenę owoców dzieła zapoczątkowanego przez biskupa Przeździeckiego.

W Horodle do końca wojny funkcjonowały dwie parafie katolickie - św. Jacka obrządku rzymskiego, oraz św. Mikołaja obrządku słowiańskiego tzw. "neounicka". Po tej drugiej pozostała tylko drewniana światynia będąca dziś kościołem filialnym parafii św. Jacka, w ktorej czasem odprawia się nabożeństwa w obrządku słowiańskim jak dawniej bywało. Pierwsza seria zdjęć upamiętnia pierwszy pobyt w Horodle metropolity Kościoła Greckokatolickiego arcybiskupa Jana Martyniaka dnia 5 czerwca 2006 roku z racji nadania proboszczowi parafii św. Jacka "złotego Krzyża z ozdobami", bardzo ważnego odznaczenia jakie otrzymują kapłani w Kościele wszchodnim.

Druga seria zdfjęć przedstawia uroczystości w Horodle dnia 22 kwietnia 2007 roku, podczas ktorych uroczyście przeniesiono z kościoła parafialnego do kościoła św. Mikołaja ikonę i relikwie Bł. Mikołaja męczęnnika za wiar. Biskup ten w 1937 roku konsekrowal horodelską świątynię, po 70 latach wrócił znowu do Horodła wyniesiony przez Jana Pawła II na ołtarze. Uroczystościom przewodniczył Arcybiskup Jan Martyniak z Przemyśla, zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego w Polsce.

Admin