Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Na Górę Przemienienia

+Słowa Ewangelii według Świętego Marka

– II Niedziela Wielkiego postu, Rok B.

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.

Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni.

I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.

A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”.

Oto słowo Pańskie.

Rozważanie na II Niedzielę Wielkiego Postu, Rok B.

Na Górę Przemienienia.

Niezbyt często zdarza się, aby bez wysiłku i ciężkiej pracy zrobić karierę lub zdobyć duży majątek np. w wygranej na loterii. Na ogół wiemy, że nie łatwo jest uzyskać coś wartościowego, coś co może nas zachwycić lub zaspokoić nasze ambicje. Najpierw trzeba włożyć wiele wysiłku i starań, trzeba się też wiele napracować, a nieraz można także stracić zdrowie lub życie. Przykładem są nasi himalaiści, którzy w najtrudniejszej porze roku atakują najwyższe szczyty górskie. Niektórym udaje się je zdobyć, niektóry z tej wspinaczki już nie wracają jak ostatnio Tomek Mackiewicz. ( luty 2018 roku). Podobnie sportowcy, choćby nasi skoczkowie narciarscy olimpijczycy jak Stoch, Kubacki, Kot czy inni. Oni wszyscy cieszą się sukcesami i medalami, ale zanim to wszystko osiągną muszą się porządnie napracować. A ci, którym trafia się posiadanie czegoś bez wysiłku, bez ich osobistego wkładu i zaangażowania, na ogół nie potrafią docenić tego co mają. Tak jest kiedy dzieci wychowają się w atmosferze dostatku i to takiego, że nie wnoszą żadnego choćby najmniejszego wkładu jak praca czy odpowiedzialność. Oni wiedzą, że wszystko zrobi, albo załatwi mama albo tatuś. Dochodzi do tego, że potem wszystko łatwo się trwoni, a rodzicom spracowanym i starym zamiast wypoczynku stawia się coraz większe wymagania, nieraz przekraczające ich siły i możliwości. Dobrzy rodzice to ci, którzy uczą dzieci ponosić wysiłek, uczą pracować i szanować pracę swoją i innych. Podobna sytuacja ma miejsce gdy człowiek nigdy nie zaznał bólu czy niedostatku. Mówi się, że syty nie potrafi zrozumieć głodnego, ten kto nigdy nie cierpiał, kto nie chorował nigdy nie doceni jak wielkim skarbem jest zdrowie, siła fizyczna i sprawność. Przykładem może być zwykły ból zęba nieraz bardzo dokuczliwy. Osoba, która ani razu nie zaznała takiego doświadczenia z pewnością nie zrozumie tego, którego boli, choćby jej to sto razy tłumaczyć. Może dlatego tak łatwo samemu wyniszcza się organizm przez nadużywanie alkoholu, papierosów lub nie ubiera się stosownie do warunków atmosferycznych.

Bóg jest wspaniałym pedagogiem i ciągle przypomina nam tę prawdę, że sprawy wielkie i ważne muszą człowieka kosztować sporo wysiłku. Uczy nas tego przez swego Syna Jezusa. Gdy przemienił się na Górze Tabor był u szczytu sławy, wiedział jednak, że Jego głównym zadaniem jest odkupienie człowieka, oraz danie ludzkości najwspanialszej szansy do przebywania razem z Nim na zawsze. Kilka tygodni przed swoją męką wraz z uczniami wspina się na górę Tabor, która nie jest zbyt wysoka, ale za to dość trudna do wspinaczki. Gdy już pokonali całą trasę i trochę odpoczęli przemienił się i ukazał im przez chwilę szczęście i chwałę zbawionych, ukazał to, co Bóg przygotował dla każdego człowieka. Kiedy to widzenie skończyło się Jezus zapowiedział, że będzie musiał cierpieć, umrzeć i zmartwychwstać zanim wejdzie do chwały. Przyjmuje to ciężkie brzemię i wykona wszystko aby dać możliwość wejścia do Jego chwały całej ludzkości. Przekonuje uczniów i nas wszystkich, że bez wielkiej ofiary nie ma wielkiej chwały, nie ma karty wstępu do Królestwa Bożego. To co przeżyli na Górze Przemienienia było tak wspaniałe, że zapamiętali do końca życia, ale trudno było pogodzić się z zapowiedzianą męką i śmiercią w momencie gdy Jezus był u szczytu sławy. To niesamowite przeżycie, piękno i blask oraz rozmowa Jezusa z Mojżeszem i Eliaszem budzi w nich zachwyt, pragną jak najdłużej radować się tym widokiem, dlatego szczęśliwy Piotr proponuje zbudowanie tam trzech namiotów. Zamiarem Jezusa nie było pozostanie na górze Tabor, ale to wspaniałe przeżycie miało stać się środkiem przygotowującym Apostołów na trud i cierpienie a potem na Jego przyszłą chwałę. On chciał, aby wszystko dobrze zapamiętali, aby zostali umocnieni gdy zobaczą Go skrępowanego, biczowanego, wzgardzonego i przybitego do krzyża. Przez ten trud, przez ofiarę Jezusa miało się dokonać zbawienie ludzkości. Jak wiemy nie do końca spełnili oczekiwanie swego Mistrza, opuścili Go w najtrudniejszym czasie, ale szybko się podnieśli i w przyszłości zdali egzamin, wiemy, że nie zniechęciła ich wrogość złych ludzi, prześladowania a nawet męczeńska śmierć. Jedna z pieśni w poetycki sposób próbuje tę prawdę przedstawić: „Tak, ja mam pałac, tam ponad górami, W tym jasnym kraju, gdzie młodość wciąż trwa, Gdzie łzy nie płyną, wszystkie troski przeminą, Tam mi mój Zbawca koronę da.” Dla nas góra Przemienienia to spotkanie z Bogiem, to Niebo - Pałac nad chmurami – życie wieczne, to zbawienie. Droga do tego prowadzi przez krzyż Jezusa ale także przez nasze małe krzyże. W Jerozolimie w Kaplicy III Stacji Drogi Krzyżowej znajduje się piękny obraz polskiego malarza przedstawiający Jezusa niosącego wielki krzyż a wraz z nim swoje mniejsze krzyże niosą kobiety i mężczyźni. Dzieło to uświadamia nam, że każdy wierzący w Chrystusa musi włożyć sporo wysiłku, że powinien się ciągle „wspinać”. Ten wysiłek to nasza ciągła przemiana i doskonalenie, to jakby strącanie kurzu z ubrania, albo remont mieszkania. Wielki Post jest właśnie czasem skłaniającym nas do refleksji nad sobą, nad swoim życiem, aby sobie odpowiedzieć na pytanie czy się wspinam, czy zatrzymałem się, a może już stoczyłem się. W tym dziele wspinania - doskonalenia się nie jesteśmy sami, gdy przed Jezusem otworzymy nasze serca i ukażemy Mu swoją słabość On nas zawsze obdarzy swoją mocą bo na Niego można zawsze liczyć.

Admin