Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Zburzyć Świątynię

+Słowa Ewangelii według świętego Jana.

III Niedziela Wielkiego Postu. Rok B.

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”.
Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku. Oto Słowo Pańskie.
 

Rozważanie na III Niedzielę Wielkiego Postu, Rok B.

Zburzyć Świątynię.

Naród żydowski od innych ludów różnił się między innymi tym, że posiadał tylko jedną świątynię. Natomiast w religiach pogańskich każde bóstwo miało swoje miejsca kultu rozsiane w wielu miejscowościach. Nakaz wybudowania jednej świątyni pochodził od Samego Boga a przekazany został przez Mojżesza. Jeden Bóg, jedna wiara, jeden naród, jedna świątynia. Najważniejszą jej częścią było tzw. „Święte Świętych” gdzie została umieszczona „Arka Przymierza” czyli skrzynia z umieszczonymi wewnątrz tablicami Dziesięciu Przykazań. Do tego miejsca mogli wchodzić kapłani tylko podczas czynności liturgicznych. „Arka Przymierza” to największa świętość Izraelitów utracona podczas wojen lub przesiedleń. Była ona zawsze znakiem obecności i opieki Bożej nad narodem wybranym, a świątynia miejscem spotkania z Bogiem na modlitwie i składaniu ofiar, a także przestrzenią, w której Pan był zawsze gotowy wysłuchiwać próśb i udzielać pomocy tym, którzy przychodzili do Niego ze swoimi potrzebami. Los świątyni, to los narodu wybranego. Podupadała lub była niszczona gdy Izraelici odwracali się od Boga, albo odbudowana i piękna gdy służyli swemu Stwórcy i byli Mu posłuszni. Za czasów Jezusa odbudowana, ale bez największego skarbu – skrzyni z Przykazaniami.

Chrystus był z tym miejscem związany od samego początku, już czterdziestego dnia po urodzeniu został przyniesiony przez Maryję i Józefa, aby dokonać tam obrzędu ofiarowania i obrzezania. Następnie Ewangelia wspomina o pobycie Jezusa w Jerozolimie gdy miał lat dwanaście. Wtedy wdał się w dyskusję z żydowskimi uczonymi a szukającym „rodzicom” daje do zrozumienia, że to dom Jego Ojca: „Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mojego Ojca?” (Łk 2, 49). W czasie gdy podjął misję nauczania wraz z Apostołami często nawiedzał świątynię, okazywał jej głęboki szacunek i nauczał. Świątynia to „dom Jego Ojca”, dlatego bardzo mocno reaguje, gdy jest znieważany. Brak szacunku dla tego obiektu, to brak szacunku dla Boga. Widząc nadużycia, nieporządek i wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia unosi się gniewem, sporządza bicz ze sznurków powypędzał sprawców tego stanu rzeczy mówiąc: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. ( J 2, 16).

Przyjdzie wkrótce czas, gdy Boga będą ludzie czcili w różnych miejscach i w różny sposób. Kobiecie samarytańskiej pytającej o to gdzie należy czcić Boga odpowiedział: „Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca....  Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie”. (J 4, 21 – 23). Znamienne są słowa Mistrza zapisane w dzisiejszej Ewangelii: „Zburzcie tę świątynię, a ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. (J 2, 19). Uczniowie Jezusa szybko zdali sobie sprawę, że z chwilą Jego śmierci świątynia jerozolimska już spełniła swą rolę. Zrozumieli, że prawdziwą świątynią jest sam Chrystus, który w poranek zmartwychwstania wzniósł na nowo świątynię swego ciała tak jak zapowiedział: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2, 19).

Śmierć Jezusa zastąpiła wszystkie ofiary Starego Prawa. Tym samym skończyła się rola tej świątyni. To Jezus przejął jej znaczenie. Jest tego świadomy sam Jan Ewangelista, gdy zdradza swym czytelnikom: „On zaś mówił o świątyni swego ciała” (J 2, 21).

Początkowo Apostołowie jeszcze nauczali w świątyni jerozolimskiej, ale wkrótce tę rolę przejął Wieczernik, a gdy przyszedł czas prześladowań miejscem uwielbienia Boga stały się inne obiekty, a nawet katakumby. Chociaż świątynia jerozolimska została zburzona przez Rzymian w 70 roku przed Chrystusem, to zawsze była uważana za pierwowzór świątyni chrześcijańskiej.

Dziś Kościół ma wiele miejsc na świecie , w których wspólnota wierzących gromadzi się na liturgię i spotyka się z Bogiem. Trzeba jednak pamiętać, że każdy człowiek jest także świątynią Boga: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.” (1 Kor 3, 16 – 17). Grzechy Izraelitów, szczególnie bałwochwalstwo i nieczystość powodowały karę Bożą jak przegrane wojny i śmierć wielu Izraelitów, oraz wygnanie i zburzenie świątyni. Grzechy całej ludzkości spowodowały śmierć Jezusa, a więc zniszczenie „świątyni Jego Ciała” grzech każdego z nas powoduje zrujnowanie całkowite lub częściowe świątyni naszego ciała. Jakże często sami bezcześcimy swoje dusze, swoje świątynie w których mieszka Bóg. Jakże często przez grzech ciężki obrażamy Go, odrzucamy, a nawet „zabijamy”. Wtedy właśnie stajemy się opuszczonymi świątyniami, jak ta w Jerozolimie, po której zostały ruiny i zgliszcza oraz fragment muru nazywany dziś „ścianą płaczu”. Po opuszczeniu jej przez Boga już się nie podniosła. Niech ten obraz dokonujących się zniszczeń w świątyni Jerozolimskiej będzie dla nas ostrzeżeniem.

Dziś świat staje się areną coraz cięższych grzechów. Wmawia się szczególnie ludziom młodym, że grzech to przesąd, że każdy może robić co tylko chce. Czy to naprawdę słuszna droga? Gdyby tak było, to nie odczuwalibyśmy tak boleśnie plagi alkoholizmu. Gdyby tak było, to nie byłoby potrzeby leczyć młodych ludzi uwikłanych w narkotyki albo seks. Niech przestrogą przed tym będzie świadectwo młodego człowieka, który skutecznie i systematycznie burzył „swoją świątynie ciała: Świadectwo to zostało złożone na łamach „Gościa Niedzielnego” i jest bardziej wołaniem o pomoc niż wyznaniem. „Mam 26 lat. Pochodzę z rodziny głęboko praktykującej i wierzącej. Byłem członkiem różnych katolickich organizacji młodzieżowych i członkiem Liturgicznej Służby Ołtarza. W obecnej chwili jestem wrakiem człowieka zniszczonym grzech, przez masturbację. Jestem na samym dnie i nie mam już siły walczyć z tym dalej.....Nie wiem kiedy wszystko się zaczęło ale świat kreował nagość i masturbację jako coś naturalnego. Wpadłem w te sidła bardzo głęboko. Dałem się złapać i nawet nie zauważyłem, kiedy moje życie zamieniło się koszmar. Odszedłem od Kościoła, stosunki z najbliższymi zniszczyłem prawie do samego cna. Nie potrafię dziś nawiązywać znajomości przyjacielskich i koleżeńskich, z dziewczynami zwłaszcza. Mam problemy z alkoholem i innymi używkami, dopadają mnie myśli samobójcze. Zawaliłem studia, pracę i wiem, że gdzieś u podstaw leży ten grzech. Masturbacja jest chyba jednym z najbardziej destrukcyjnych uzależnień dla młodego człowiek, a bo zabija duszę, zabija racjonalne myślenie i osobowość, zabija uczucia. Wielu ludzi przechodzi obok niego obojętnie, bo jest na niego publiczne przyzwolenie Próbowałem parę razy wstawać, lecz zawsze upadałem jeszcze niżej. Jeśli jesteś młodym rodzicem i czytasz ten tekst, błagam Cię, pilnuj swojego dziecka, kontroluj je w zdrowy sposób. Ten grzech zabija od wewnątrz. Niszczy człowieka u samych jego podstaw. Nie pozwól na to. Jeśli jesteś człowiekiem wkraczającym na tę drogę, to walcz.. Ja też spróbuję ten kolejny”. (gosc.pl/doc/2855648.ten-grzech-zabija-od-wewnatrz).

Admin