Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Niedziela Miłosierdzia Bożego

II Niedziela Wielkanocy , rok B.

W uroczystość Miłosierdzia Bożego w roku 2016 który był światowym Rokiem Miłosierdzia poświęciliśmy kaplicę ku czci Jezusa Miłosiernego, św. Jana Pawła II i św. Faustyny. Dokonaliśmy także poświęcenia nowego obrazu Jezusa Miłosiernego do kościoła św. Jacka. Niech załączone pamiątkowe fotografie przypomną nam tak ważną sprawę Bożego Miłosierdzia i zachęcą do gorliwej modlitwy.

+Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

Oto słowo Pańskie.

II Niedziela Wielkanocy, Rok B.

Boże Miłosierdzie.

W pierwszych latach po wojnie polskie radio prowadziło tzw. „Skrzynkę poszukiwań Polskiego Czerwonego Krzyża”. Ludzie rozdzieleni przez wojnę poszukiwali swoich najbliższych, których działania wojenne rozrzuciły niemal po całym świecie. Dziś także radio, telewizja czy policja poszukuje osób zaginionych. Można się zagubić w nieznanym wielkim mieście, w tłumie, ale także można się zagubić w życiu. Bardzo intensywnie szuka się osób zaginionych czy zagubionych, włącza się w tę akcję prasę czy nawet telewizję. Natomiast o zagubieniu moralnym, o zejściu z drogi Przykazań Bożych rzadko się mówi czy pisze. Czasem słyszymy o tym, gdy jakiś człowiek w sposób jaskrawy znajdzie się w kolizji z prawem.

Zagubienie się moralne to grzech, to zerwanie więzi z Bogiem. Grzech to także zerwanie wspólnoty z Bogiem i bliźnimi, trzeba jednak pamiętać, że to zerwanie jest zawsze jednostronne i tylko z mojej strony. Moim grzesznym czynem dowodzę, że nie jestem godzien być przyjacielem Boga. Ale nawet wtedy On mnie nadal kocha i jako Przyjaciel razem ze mną przeżywa mój dramat o wiele bardziej niż ja sam. Grzech to prawdziwe zagubienie się. Bóg jest tego świadomy i On pierwszy zabiega o nawiązanie kontaktu. Tak jest przecież w każdej przyjaźni, strona wierna zawsze walczy. Tak postępują dobrzy rodzice gdy dostrzeganą każdego rodzaju zagubienie swoich dzieci. Prawdę tę odsłania nam Jezus w przepięknej przypowieści o zagubionej owcy. Bóg jest tym pasterzem, który pozostawia na chwilę całe stado, aby odnaleźć tę jedną zagubioną, która w czasie odłączenia została poraniona i bardo osłabiona. Bierze ją na ręce i dołącza do stada. ( por. Mt 18, 12 – 13). Przyjaźń z Bogiem jest zbudowana na zasadzie dobrowolności. Bóg nie zmusza, nie narzuca się. Bóg po prostu czeka. Aby zerwaną przyjaźń odbudować, aby wyjść z zagubienia potrzebna jest decyzja powrotu i naprawy. Tak postąpił Syn marnotrawny z przypowieści Jezusa (por. Łk 15, 11 – 32). On odszedł i się zagubił, ale powziął decyzję powrotu, nie wiedział jednak jak go przyjmie ojciec. A ojciec przyjmuje go po królewsku z miłością, bo przecież Bóg jest samą miłością i miłosierdziem. Opowieść Jezusa stała się tematem wielu dzieł malarskich. Wielki Rembrand namalował obraz pt. „Powrót syna marnotrawnego”. Liczne szkice rysunkowe z 1636 roku świadczą o tym, jak wciąż na nowo w swojej wizji malarskiej przeżywał scenę spotkani ojca i syna, jak bardzo usiłował te postacie najlepiej ze sobą połączyć. W jednym ze szkiców ojciec nadbiega tak szybko, że spadł mu z nogi sandał, a następnie pochyla się nisko nad klęczącym kudłatym i półnagim i bosym synem. W innych szkicach te postacie w różny sposób obejmują się nawzajem. W końcu powstaje obraz przedstawiający ojca we frontalnej pozycji a przed nim klęczy zwrócony do nas tyłem syn, chowając ze wstydu głowę w fałdy ojcowskiego płaszcza. Ojciec kładzie na jego plecy swe stare wyschnięte dłonie jakby go błogosławiąc, a w oczach widać ogromną radość. Taki powrót i odnalezienie się z pewnością raduje każdego.

Trzydziestopięcioletni mąż porzucił swoją żonę i poszedł do innej kobiety. Dla rodziny to tragedia, bo zostało dwoje dzieci i stary ojciec. Mimo tej tragedii i bólu, żona kocha go dalej, zabiegała daremnie o jego powrót. Wreszcie przyszedł, ale już nieuleczalnie chory na raka. Tamta kobieta już go nie chciała doglądać i pielęgnować. W domu łzy, ale to łzy radości. Z pewnością podobne łzy radości wylała kobieta cudzołożna, gdy Jezus jej nie potępił, a widząc żal przebaczył jej grzechy. Podobnej radości przebaczenia doświadczył Piotr apostoł, który po prostu stchórzył i zdradził Jezusa. To właśnie jest Boże Miłosierdzie, które najpełniej dokonało się w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. W tym wydarzeniu dopełniło się dzieło odkupienia świata i tam bierze swój początek odpuszczenie wszystkich grzechów. Po swoim zmartwychwstaniu, tak Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówił do Apostołów zgromadzonych w wieczerniku: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone" (J 20,22-23). Jezus zawsze przebacza i uwalnia z największych grzechów. Pragnie tylko jednego, abyśmy Mu na to pozwolili, wierząc i ufając w Jego nieskończone miłosierdzie. Tak mówi do nas poprzez s. Faustynę: "Pragnę zaufania od swych stworzeń, zachęcaj dusze do wielkiej ufności w niezgłębione miłosierdzie moje. Niechaj się nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego" ( Dz.1059). Dzisiaj świat stał się areną wielkich grzechów i wielkich odejść od Boga. Niby jest pokój, przynajmniej w naszej części świata, a więcej zabito niewinnych nienarodzonych dzieci niż podczas wojen. Niby jest pokój, a ciągle są konflikty zbrojne, giną ludzie, cierpią starsi i dzieci a miasta stają się ruinami. Ta niewypowiedziana wojna trwa na różne sposoby, prowadzi się ją z religią chrześcijańską i z rodziną. To wszystko jest wielkim zagrożeniem dla świata. Należy pamiętać, że Bóg jest miłosierny, ale także sprawiedliwy. Miłosierdzia dostąpią ci, który „nie widzieli a uwierzyli”.

Admin