Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Z adoracji eucharystycznej

Choć klęczenie przed Jezusem w monstrancji przez kilkanaście minut może wydawać się nudne, to zapewniamy, że bardzo warto. Oto poradnik, który pomoże ci dobrze przeżyć ten moment.

Po raz pierwszy odwiedziłam Najświętszy Sakrament kiedy miałam osiem lat. Zrobiłam to podczas przygotowań do mojej Pierwszej Komunii Świętej. Siostra, która nas przygotowywała, powiedziała z pełnym przekonaniem, że wewnątrz tabernakulum są drzwi do Nieba.

W wieku ośmiu lat wzięłam te słowa bardzo dosłownie, myślałam, że kiedy otworzę te malutkie drzwi, przejdę do cudownego świata, do Nieba. Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie kiedy zobaczyłam zamknięte Tabernakulum, którego nie sposób otworzyć. Nic z tego wszystkiego nie rozumiałam.

Takie sytuacje nie zdarzają się tylko w bardzo młodym wieku. Próba zrozumienia, że kawałek chleba jest ciałem Chrystusa nie jest łatwe. To fakt, który wprawia w osłupienie.

Jeśli adorowanie Najświętszego Sakramentu nie jest naszym nawykiem, to szybko może się nam znudzić. Wejdziemy wtedy na chwilę do kościoła, uklękniemy, ale poirytowani tym, że po prostu nic się nie dzieje, zrobimy szybki znak krzyża u wyjdziemy.

Zapewniam was, że spędzalibyśmy całe dnie na kolanach przed ołtarzem, jeśli tylko rozumielibyśmy łaskę, jaką daje adoracja. Adorowanie Najświętszego Sakramentu jest też towarzyszeniem Jezusowi, podczas Jego poświęcenia dla ludzkości.

Święta Małgorzata Alacoque zanotowała słowa Jezusa:

"A każdej nocy z czwartku na piątek pozwolę ci odczuć ten sam śmiertelny smutek, jakiego ja doświadczyłem w ogrodzie oliwnym".

Oto przewodnik, który pozwoli wam dobrze przeżyć chwile, które spędzicie adorując Najświętszy Sakrament.

1. Co zrobić zaraz po przyjściu - przyjdź w ciszy i skupieniu do kościoła lub na nabożeństwo przed Najświętszym Sakramentem. Uklęknij przed Nim i zrób znak Krzyża. Pamiętaj, że to Bóg jest obecny w tym kawałku chleba.

2. Pomódl się słowami tej modlitwy - po tym, jak usiądziesz w ławce, uklęknij i odmów modlitwę, która przygotuje twoje serce. Może być to modlitwa własnymi słowami lub zaczerpnięta z modlitewnika. My polecamy tę poniższą

O mój Jezu w Hostii skryty,

Na kolanach wielbię Cię.

W postać chleba Tyś spowity,

Bóstwo Twoje kryje się.

Ty Co rządzisz całym światem,

Me zbawienie w ręku masz;

Tu przed Twoim Majestatem

Aniołowie kryją twarz.

O światłości przysłoniona,

Rzuć mi Twój promienny blask.

O dobroci nieskończona,

Otwórz dla nas skarby łask.

Chlebie życia przeobfity,

Nasyć duszy mojej głód.

Boski ogniu tu zakryty,

Rozgrzej serca mego chłód.

Jezu, Tyś jest Zbawicielem,

Ustrzeż mnie od zgubnych dróg.

Bądź mi siłą i weselem.

Boś w tej Hostii żywy Bóg.

Dla miłości Matki Twojej

Racz wysłuchać prośbę mą:

Bądź miłością duszy mojej,

Nie gardź moją cichą łzą.

3. Duchowe czytanie i kontemplacja - możesz wybrać fragment Ewangelii lub coś ze swojego modlitewnika. Zastanów się nad tym. Po tej refleksji, pozostań w ciszy i rozmyślaj na temat tego, co właśnie przeczytałeś. To bardzo ważne, że próbujesz wyciszyć swój umysł i serce a odrzucić rozpraszające myśli i wysłuchać tego, co Bóg do ciebie mówi. Mówi się, że "cisza pomaga duszy usłyszeć więcej". Kiedy czytasz fragment Ewangelii, wyobraź sobie tę scenę i pomyśl o tym, jest napisane na kartach Biblii. Pomyśl też o twoich uczuciach i myślach, które budzą się w twoim sercu.

4. Pisz - to bardzo użyteczny zwyczaj. Możesz prowadzić dziennik przeznaczony specjalnie dla chwile przed Najświętszym Sakramentem, w którym będziesz spisywać swoje refleksje o tym co poczułeś i pomyślałeś. To pomoże twojej pamięci oraz życiu duchowemu. Przypomni o momentach, w których doświadczyłeś działania Boga i pozwoli uporządkować to wszystko, co działo się w twojej głowie. Kiedy masz trudny czas, będziesz mieć możliwość powrotu do spotkań z Panem, które cię umocnią.

5. Módl się - po refleksji odmów różaniec, odpraw Drogę Krzyżową, pomódl się swoimi słowami.

6. Odmów Koronkę do Bożego Miłosierdzia i przyjmij Komunię duchową - w obecności odsłoniętego Najświętszego Sakramentu, możesz przyjąć Go w swoim sercu w czasie tak zwanej Komunii. Tak pisał o niej papież Benedykt XVI:

"Nawet wtedy, kiedy nie jest możliwe przystąpienie do sakramentalnej Komunii, uczestnictwo we Mszy św. pozostaje konieczne, ważne, znaczące i owocne. W tej sytuacji dobrze jest żywić pragnienie pełnego zjednoczenia z Chrystusem, za pomocą, na przykład, praktyki Komunii duchowej, przypomnianej przez Jana Pawła II i polecanej przez świętych mistrzów życia duchowego". (Sacramentum caritatis 55)

Po przyjęciu Komunii w ten sposób możesz odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

Zakończ słowami:

Jezu mój! wierzę, że jesteś obecny w Najświętszym Sakramencie. Miłuję Cię nade wszystko i pragnę Cię posiadać w duszy mojej. Ponieważ teraz nie mogę Cię przyjąć sakramentalnie, przyjdź przynajmniej duchowo do serca mojego. Obejmuję Cię jakobyś już do mnie przyszedł i cały z Tobą się łączę, nie dozwól, abym się miał oddalić od Ciebie. Amen.

7. Odmów modlitwę końcową - na sam koniec możesz pomodlić się znów swoimi słowami, podziękować za to, że otrzymałeś łaski od Boga. Podziękuj za to, pamiętaj w modlitwie o tych, którzy prosili cię o pomoc. Zakończ adorację słowami:

Niech będzie Bóg uwielbiony!

Niech będzie uwielbione święte Imię Jego!

Niech będzie uwielbiony Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek!

Niech będzie uwielbione Imię Jezusowe.

Niech będzie uwielbione Najświętsze Serce Jezusowe!

Niech będzie uwielbiona Najświętsza Krew Jezusowa!

Niech będzie uwielbiony Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie Ołtarza!

Niech będzie uwielbiony Duch Święty Pocieszyciel!

Niech będzie pochwalona Bogarodzica, Najświętsza Panna Maryja!

Niech będzie pochwalone jej święte i Niepokalane Poczęcie!

Niech będzie pochwalone imię Maryi, Dziewicy i Matki!

Niech będzie pochwalony św. Józef, Jej przeczysty Oblubieniec!

Niech będzie uwielbiony Bóg w swoich Aniołach i w swoich świętych!

Tekst pierwotnie ukazał się na Catholic

Trudno walczyć ...

140. Jeśli jesteśmy wyizolowani, bardzo trudno nam walczyć z własną pożądliwością, z zasadzkami i pokusami diabła oraz egoistycznego świata. Uwodzi nas bombardowanie tak wielkie, że, jeśli jesteśmy zbyt samotni, ulegamy mu, łatwo tracąc poczucie rzeczywistości i wewnętrzną jasność. /G et E/

Czy mój tata ... zapytał malec papieża Franciszka w parafi św. Pawła od Krzyża w Rzymie

Czy mój tata jest w niebie ?

Wyjątkowo wzruszającym momentem było spotkanie pp. Franciszka z Manuelem, który wśród łez wyszeptał papieżowi do ucha swoje pytanie. Gdy się w niego wtulał, pozwolił, by ten powiedział publicznie o bólu, który przeszywał jego serce. Chłopiec dopiero co stracił tatę. Wyznał Franciszkowi, że był on człowiekiem niewierzącym, ale mimo to ochrzcił czworo swoich dzieci. „Był bardzo dobrym tatą” - powiedział Manuel do papieża i spytał, czy jego tato jest teraz w niebie. Franciszek uspokoił dziecięce serce zapewniając, że Bóg ma serce ojca i na pewno nie opuściłby jego taty. „Nie miał daru wiary, a jednak ochrzcił swoje dzieci. Bóg jest dumny z twojego taty. Był dobrym tatą, jest teraz z Bogiem. Módl się za niego i często z nim rozmawiaj” – radził Franciszek zapłakanemu malcowi.

IDK 16.04.2018

Hurlak: byłam bluźniercą, dziś opowiadam o Bożej miłości

Zawsze zastanawiało mnie jak wielkie poczucie humoru ma Pan Bóg. Wybrał mnie, a byłam bluźniercą, szydercą, oszczercą, abym opowiadała o Jego miłości – powiedziała Patrycja Hurlak podczas spotkania w kościele pw. św. Józefa w Opolu-Szczepanowicach.

Swoje świadectwo rozpoczęła od zaproszenia do skorzystania ze spowiedzi, bo to, co jest najważniejsze na świecie, to stan łaski uświęcającej. Aktorka przyznała, że głoszenie rekolekcji i pisanie książek nie było jej pomysłem. „Ja bardzo nie chciałam. Nikt mnie nie pytał, czy chcę głosić. Będę błogosławić Boga za posłuszeństwo w Kościele. Gdybym nie została nakłoniona posłuszeństwem, to siedziałabym w swojej robocie zawodowej i robiłabym swoje” – dodała.

„Byłam dzieckiem zwalczającym Kościół” – wyznała Patrycja Hurlak, która wychowała się w rodzinie niepraktykującej i bez żywej wiary. Jednocześnie nie ma pretensji do nikogo, bo „te 20 lat łez powodują to, że jest teraz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie”. W kręgi okultyzmu wpadła nieświadomie jako mała dziewczynka. Rozpoczęła praktyki od czytania horoskopów, ale wierzyła również w zabobony, amulety, talizmany, korzystała z usług wróżek, samodzielnie wróżyła z kart i rzucała klątwy. „Naprawdę byłam dręczona makabrycznie, fizycznie i psychicznie, tylko nie wiedziałam, przez kogo i dlaczego” – stwierdziła Hurlak. Od nauczyciela muzyki otrzymała podręcznik do czarnej magii jego autorstwa. „Tam były wszystkie rytuały, włącznie z tym przywołującym szatana na podpisanie cyrografu. Przerobiłam też bioenergoterapię, homeopatię, leczenie energią na odległość, kosmiczne prawo przyciągania, potęgę podświadomości, voodoo, Feng shui i masę innych rzeczy – cała spirala grzechów przeciwko pierwszemu przykazaniu” – podkreśliła. Ewangelizatorka zachęciła, aby w swoich rodzinach odważnie przyznawać się do wiary i praktykować razem z dziećmi. „Jeżeli wysyłacie dzieci do kościoła, a sami nie idziecie, jeżeli nie przyjmujecie Komunii św., nie liczcie, że wasze dzieci się nie pogubią” – przestrzegała. Ponadto zaleciła wspólną modlitwę i czytanie Pisma św., bo dzieci uczą się najlepiej poprzez przykład rodziców. Patrycja Hurlak darzy szczególną zażyłością bł. Karolinę Kózkównę i przypomina, że istnieje „czystość odzyskana”. Jednocześnie przyznała, że w jej środowisku dorastania nie znała nikogo, kto żyłby i mówiłby o czystości, stąd była nieświadoma, że nieczystość jest grzechem. Obecnie, nawrócona, należy do grona żyjących indywidualną formą życia konsekrowanego.

Tomasz Komenda: to cud papieża Jana Pawła II

"Leżąc na łóżku miałem zdjęcie Jana Pawła II, zacząłem się do niego modlić. Mówiłem: jeśli jesteś święty, masz tę dziewczynę tam, na górze, macie jakiś kontakt… Jeśli masz mnie wziąć na górę, to weź mnie teraz. Jeśli mam wyjść na wolność, to pozwól mi wyjść na wolność. I właśnie po pół roku zapukał do bram więzienia pan Remik (policjant, który odkrył nowe dowody - red.). To jest cud że papież mnie wysłuchał. Powiedział, że wyjdę na wolność. Jednym słowem: wysłuchał mnie papież. Obiecałem sobie, że pojadę do Rzymu, na cmentarz papieża i podziękuję mu osobiście"

Z: www.DEON.pl

Serwis przygotował ks. Ryszard Podpora

Admin