Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Spotkanie Życia ze śmiercią

Spotkanie Życia ze śmiercią –

Rozważanie na XIII Niedzielę Zwykłą, Rok B.

+Słowa Ewangelii według świętego Marka

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.
A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc zbliżyła się z tyłu między tłumem i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krowotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości.
Jezus także poznał zaraz w sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?”
Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: «Kto się Mnie dotknął?»”. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę.
On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości”.
Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela ?”
Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi : „Nie bój się, tylko wierz”. I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.
Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich: « Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XIII Niedzielę Zwykłą, Rok B.

Spotkanie Życia ze śmiercią.

Jesteśmy dzisiaj świadkami niecodziennego spotkania, bo jest to spotkanie życia ze śmiercią – Chrystusa Syna Bożego ze zmarłą córką Jaira. Możemy sobie tylko wyobrazić rozpacz rodziców po stracie ukochanego dziecka. Śmierć przyszła niespodziewanie i sprawiła wielki ból żyjącym. Z jednej strony rozpacz, ale pojawiła się też iskierka nadziei, w pobliżu znajduje się przecież Jezus. Nie było łatwo przewodniczącemu synagogi Jairowi, stróżowi prawa żydowskiego udać się po ratunek do Jezusa. Pokonał jednak wszelkie uprzedzenia i poprosił Go o pomoc. Gdy przybyli do domu Jaira była już pewność, że dziecko nie żyje, ale Jezus powiedział: „Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go”. (Mk 5, 39 – 40). Ojciec dziewczynki zaufał, usłyszał przecież słowa: „Nie bój się, tylko wierz”, i stał się cud, zwyciężyło życie.

Podobna sytuacja zaistniała jeszcze kilka razy, a mianowicie w miasteczku Naim gdzie Jezus do życia przywrócił młodzieńca i tuż przed ukrzyżowaniem w Betanii gdzie po kilkudniowym pobycie w grobie został wskrzeszony Łazarz. Córka Jaira, młodzieniec z Nain oraz Łazarz powrócili do życia, wrócili skądś. Po śmierci nie rozsypali się w nicość. Istnieli nadal. Byli tylko w innej rzeczywistości. Nie powrócili z niebytu, ani nie przybiegli z kolejnej reinkarnacji. Oddała ich wieczność – Bóg. Wszystkie przypadki wskrzeszenia zmarłych to spotkanie Jezusa ze śmiercią innych osób, ale przyjdzie czas gdy On sam spotka się ze śmiercią w Wielki Piątek na Krzyżu. Według ciała jest przecież Synem Adama i jak wszyscy potomkowie Adama poddaje się śmierci, ale Jego zadaniem jest pokonanie śmierci. Wielokrotnie nauczał: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie na wieki” (J 11, 25-26).

Widać wyraźnie, że tam gdzie pojawia się Jezus śmierć musi przegrać. On zawsze odnosi zwycięstwo nad śmiercią, którą to spowodował człowiek ulegając szatanowi. W Księdze Mądrości czytamy: „Bóg nie uczynił śmierci.... Dla nieśmiertelności bowiem Bóg stworzył człowieka...... A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, który do niego należą”.( Por. Mdr 1, 13 – 24). Jednak w dalszym ciągu śmierć zbiera swoje żniwo, ciągle ją spotykamy i to czasem w chwilach najmniej spodziewanych. Ileż to tragicznych wypadków, ilu zmarłych w szpitalach, we własnych domach, na różnego rodzaju wojnach, albo po prostu lekkomyślnie.

Czasem nie chcemy się z tym pogodzić, bo utrata kogoś bliskiego to wielki ból, to nieraz rozsypka naszych planów i marzeń. Trudno się z tym pogodzić i dalej żyć ludziom dorosłym, ale jeszcze trudniej dzieciom. W pewnej młodej rodzinie umiera żona, która zostawiła sierotę czteroletnią dziewczynkę Marysię. To dziecko jeszcze niewiele rozumie, nigdy przecież nie spotkało się ze śmiercią, dziwi się, że mama leży w jakimś nietypowym łóżku, nie porusza się, nic nie mówi. Przyszła jednak pora, aby dziecko pożegnało matkę, wysiłki dziewczynki zmierzające do obudzenia nie dały rezultatu, tuż przed wyprowadzeniem z domu zamknięto trumnę. Po nabożeństwie w kościele udano się na miejscowy cmentarz, aby doczesne szczątki złożyć do ziemnego grobu. Wszyscy głośno płakali kiedy grabarz rozpoczął zasypywanie mogiły. Tylko Marysia zaczęła mocno protestować, nie chciała pozwolić, aby ciało mamy zasypywać ziemią. Gdy wszystko się skończyło, ojciec chciał jakoś dziecko pocieszyć, ale nie wiele to pomagało. Następnego dnia Marysia gdzieś się zapodziała. Poszukiwania w obejściu nie dały żadnego rezultatu, zaniepokojony ojciec pytał sąsiadów, ale i oni nic nie wiedzieli. Wreszcie ktoś poinformował, że widział Marysię w pobliżu cmentarza. Tam właśnie udał się zmartwiony mężczyzna. Dziewczynka siedziała przy grobie i własnymi rączkami rozkopywała grób. Głośno płacząc powtarzała: ja chcę do mamy!

Pęd do życia jest czymś naturalnym dla ludzi, ale także da się go zauważyć w świecie przyrody. Widać to najbardziej w szpitalach, gabinetach lekarskich czy w hospicjach. Każdy człowiek ma prawo, a nawet powinien dbać o zdrowie i cenić życie, które jest przecież darem od Boga. Trzeba jednak sobie mocno uświadomić, że wszystko przemija, że nasz materialny świat nie jest wieczny. Nawet osoby, których Jezus wskrzesił po pewnym czasie spędzonym wśród najbliższych powtórnie pomarły. Już nigdy nie powtórzy się ta sama chwila, ten sam dzień, nie zakwitnie ten sam kwiat, ani nie urośnie to samo drzewo. To wszystko ginie bezpowrotnie. „Bóg uczynił człowieka obrazem swej własnej wieczności” (Mdr, jw.). Tylko człowiek został przez Boga powołany do wieczności i już nigdy nie przestanie istnieć, mimo, że umiera ciało. To właśnie Jezus zwycięzca śmierci daje nam perspektywy życia wiecznego w pełnym wymiarze i szczęściu. „Dziecko nie umarło, tylko śpi”. (Mk 5, 36). Te słowa wypowiedział nasz Zbawiciel, bo dla Niego śmierć jest snem trwającym tylko przez pewien czas. On przez Swoją śmierć i zmartwychwstanie unicestwił śmierć i zapewnił nam życie wieczne, najpierw w postaci duchowej, a na końcu ludzkich dziejów zmartwychwstanie naszych ciał. Kościoły o tradycji bizantyjskiej w Wielkanoc radośnie i wielokrotnie śpiewają taki oto werset: „Chrystus powstał z martwych, Śmiercią podeptał śmierć, I będącym w grobach życie dał”.

Jair, matka z Nain, siostry Łazarza uwierzyły i prosiły Jezusa o życie dla swoich bliskich. Jezus wielokrotnie podkreślał, że kluczem do życia wiecznego jest wiara.” „To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne,. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. (J,6, 40). Wiara to zaufanie, to złączenie, to oddanie się do dyspozycji Jezusowi, a to właśnie prowadzi do szczęśliwej wieczności. Niemiecki filozof Martin Heideger napisał na ten temat piękne i pouczające słowa: „Cmentarze i groby są to Boże pola, na których zasiewa się zmarłych ludzi, aby na końcu czasów ożyli, zmartwychwstali i aby wyrosło życie”. Nie każdy zasiew wydaje dobre plony. Dlatego Jezus jasno stawia sprawę: „Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego (Ojca): a ci, którzy pełnili dobre czyny pójdą na zmartwychwstanie życia; ci którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia”. (J, 5, 28 – 29). „Nie bój się, tylko wierz”!

Ks. Henryk Krukowski.

Admin