Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Do kogo mamy pójść?

W tym roku w XXI Niedzielę Zwykłą obchodzi się Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej dlatego zamieszczamy Rozważania z niedzieli i z uroczystości.

Rozważanie na XXI Niedzielę Zwykłą. Rok B.

Do kogo mamy pójść?

Słuchacze z Kafarnaum odeszli zawiedzeni bo nie otrzymali od Jezusa jak Rzymianie „chleba i igrzysk”. Poczuli się oszukani i zniechęceni dlatego zaczęli odchodzić gardząc osobą Nauczyciela. Ich ambicje i oczekiwania nie były zbyt wygórowane, szukali sensacji, pragnęli napełnić swój żołądek, trochę się rozerwać, może coś wypić i pospać. A Jezus stanowczo i zdecydowanie mówi: „Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. (J 6, 60). „Trudna jest ta mowa”, co ich obchodzi życie wieczne albo jeszcze bardziej zmartwychwstanie ciał. Liczy się to co jest teraz, dlatego trzeba użyć jak najwięcej i nacieszyć się życiem. Nawet niektórzy uczniowie Jezusa odeszli, a On patrzył na nich ze smutkiem, że nie potrafią dostrzec spraw najważniejszych. Widzieli cuda, słyszeli tyle nauk, ale ich serca pozostały zamknięte, jakby otoczone twardą skorupą, nie chcieli latać, po prostu woleli pełzać.

Zostało tylko dwunastu Apostołów, których On powołał na samym początku. Oni znali swego Mistrza najlepiej i byli z Nim mocno związani. Na pytanie Jezusa: „Czyż i wy chcecie odejść?”(J 6, 67), w imieniu wszystkich Piotr odpowiedział: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”. ( J, 6, 68). Ten prosty i chwiejny rybak zrozumiał, że jest jeszcze druga strona „medalu”, że życie ludzkie tu na ziemi to nie całe życie, zrozumiał, że Jezus ukazuję głębię i coś czego on jeszcze do końca nie pojmuje. Pozostał bo zaufał. Inni słuchacze i uczniowie odeszli bo nie potrafili zaufać, wydawało się im, że sami sobie urządzą lepszy świat, lepsze życie.

W naszych czasach odchodzenie od Jezusa ma zwykle miejsce ze względów praktycznych i moralnych. Wystarczy zaniedbać codzienną modlitwę, częste przystępowanie do sakramentu pokuty i udział we mszy św. i to właśnie doprowadzi na początku do osłabienia a potem do całkowitego zerwania więzi z Bogiem. Wtedy człowiek staje się obojętny na sprawy dotyczące zbawienia podobnie jak ci słuchacze Jezusa, którzy można powiedzieć byli materialistami, ponieważ za najważniejsze uznali sprawy ziemskie, przemijające.

Wielu odchodzi, bo niewygodna dla nich jest nauka o nierozerwalności małżeństwa, czy potępienie zabijanie dzieci nienarodzonych. Lecz u niektórych ludzi następuje coś w rodzaju przebudzenia, czasem jest ono gwałtowne, czasem trwa latami. Pisze o tym żona i matka trojga dzieci z Francji: „Chrystus jest moim Zbawcą. Spotkałam Go w przyjaciółce z lat dziecinnych, dziś zakonnicy, a o obecności Chrystusa w innym człowieku przekonała mnie wiara mojego dziewięcioletniego synka , który właśnie przystępował do Pierwszej Komunii św. Chrystus to przebaczenie, prostota, pokój. Ale to przyjaźń, która nie pozwala na wygodny spokój. Chrystus zostawia nam pełną swobodę, ale wymaga wiele. Jest siłą i światłem. Tak. Jest tutaj i Jego obecność w Eucharystii daje radość, której z niczym nie można porównać. Jestem pewna, że On żyje. A przez dziesięć lat wątpiłam i zapominałam o Nim nie poświęcając Mu najmniejszej przyjaznej myśli, najdrobniejszego dowodu miłości. Tyle czasu. I wyobrażałam sobie, że znajdę szczęście, zadowolenie w zabezpieczeniach materialnych, w pozamałżeńskiej miłości, w możliwości różnych rozwiązań. Jakaż Nędza! (Beata Gwes).

A ci co odchodzą? Czy znaleźli coś lepszego i ważniejszego? Czyż nie jest najpiękniejszą sprawą prawdziwa miłość pochodząca od Boga. Czyż jest coś ważniejszego dla człowieka jak sens życia i szczęśliwa wieczność. Takie pytania często nurtują ludzi młodych, który niejednokrotnie zmarnowali kawał życia. Czasem budzą się i szukają, a ci co znaleźli dzielą się swoimi przemyśleniami jak Michał: „......Jeszcze 4 lata temu żyłem w przekonaniu, że nikt mi nie jest potrzebny w życiu, że wszystko zależy ode mnie, że sam muszę sobie radzić. Byłem przekonany, że zbudowany przeze mnie system wartości i przekonań już się nie zmieni, powtarzałem nawet że „ja już się nie zmienię”, że „zawsze taki będę, zawsze będę miał długie włosy, będę słuchał takiej, a nie innej muzyki”. Jednak było coś czego nie umiałem sobie wytłumaczyć- pustka i tęsknota za czymś lub za kimś, która prowokowała do szukania sensu i celu życia. Wiedziałem, że czegoś mi bardzo brakuje, ale nie miałem pojęcia co to takiego i gdzie tego mam szukać. Próby wypełnienia tej pustki „dobrami” ziemskimi dawały marny i krótkotrwały efekt, po prostu przynosiły rozczarowanie. W pewnym momencie poziom rozczarowania i zniechęcenia był tak duży, że dałem się namówić na wyjazd na rekolekcje (wtedy tak bardzo tajemnicze dla mnie słowo). To był moment przełomowy w moim życiu. Usłyszałem tam, że Jezus mnie tak kocha, że umarł też i za mnie – pierwszy raz mnie to tak bardzo uderzyło. Powoli zacząłem sobie uświadamiać, że tę pustkę może wypełnić tylko On – Bóg Ojciec. Nie rozumiałem, co się dzieje we mnie. Zresztą nie wiele też rozumiałem, co się dzieje na około..... Zmieniła się też moja hierarchia wartości- teraz wiem, że Jezus jest jedynym i prawdziwym Bogiem i On jest najważniejszy. W podążaniu za tą prawdą pomaga mi codzienne rozważanie Słowa Bożego, którego również nauczyłem się w Odnowie. Dzięki uroczystym Liturgiom zacząłem dostrzegać wagę Mszy Świętej. Poznałem też różne formy modlitwy: adorację Najświętszego Sakramentu, pisanie i adoracę Ikon, śpiew i tańce izraelskie, które są dla mnie ważną formą uwielbienia Boga. (za: www.wspolnotaihs.pl świadectwa). „Tobie Panie zaufałem, ty masz słowa życia wiecznego”.


Admin