Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Otwórz się

Ewangelia i Rozważanie na XXIII Niedzielę Zwykłą, Rok B.

+Słowa Ewangelii według świętego Marka

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu.
Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka, a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: „Otwórz się”. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić.
Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali.
I pełni zdumienia mówili: „Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XXIII Niedzielę Zwykłą, Rok B.

„Otwórz się”!

Świat ciszy, tak się dzisiaj określa osoby nie słyszące lub niedosłyszące. Utrata słuchu może dokonywać się stopniowo powoli, ma to miejsce u ludzi w podeszłym wieku, którzy najpierw tracą rozpoznawanie wysokich dźwięków, może też nastąpić z powodu choroby lub urazu. Pewna część ludzkości nigdy nie usłyszała żadnego dźwięku ani słowa choćby własnej matki, ponieważ się takimi urodzili. Nie tylko nie słyszą, ale nie potrafią mówić, z tego powodu zostali nazywani głuchoniemymi. Głuchoniemy to ktoś, kto nie potrafi komunikować się z innymi za pomocą mowy. Jestem „głuchoniemy” bo żyję we własnym bardziej ubogim świecie, czasem jestem osamotniony i niezrozumiany i wtedy zamykam się w sobie i żyję obok moich najbliższych, a nie z nimi. Nie zawsze dostrzegam , ze próbują dotrzeć do mnie ze swoimi potrzebami i troskami. Czasem popadam w rozpacz lub tylko krzyczę. Potrzebuje miłości, potrzebuję komunikacji, uważnego słuchania i szczerego mówienia o własnych potrzebach oraz lękach.

Takiego człowieka przyprowadzono do Jezusa, „żeby położył na nim rękę. On wziął go na bok osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka, a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego; „Effata”, to znaczy: „otwórz się”. (Mk 7, 32 –35). Zauważamy, że Jezus przeprowadza coś w rodzaju „terapii”: najpierw oddziela chorego od tłumu a potem dotyka go w bardzo szczególny sposób – pozwalając mu odczuć Jego bliski dotyk w miejscach, które są chore. Wiara tego człowieka i dotyk Jezusa sprawia uzdrowienie, po raz pierwszy w życiu ten człowiek usłyszał ludzką mowę i inne dźwięki. 

Pięknie tę sprawę przedstawia w swojej katechezie papież Benedykt XVI: „Takie oto jest znaczenie historyczne, literackie tego słowa: ów głuchoniemy, dzięki interwencji Jezusa, „otworzył się”; przedtem był zamknięty, odizolowany, komunikowanie się z innymi sprawiało mu wielką trudność; uzdrowienie było dlań „otwarciem się” na innych i na świat, otwarciem, które wychodząc z narządów słuchu i mowy, włączało całą jego osobę i jego życie: w końcu mógł się komunikować z innymi, a zatem nawiązywać kontakty w nowy sposób. Ale wszyscy wiemy, że zamknięcie się człowieka, jego izolacja, nie zależy jedynie od narządów zmysłów. Istnieje zamknięcie wewnętrzne, które odnosi się do głębokiego centrum osoby, tego, co Biblia nazywa „sercem”. To jest to, co Jezus przyszedł „otworzyć”, wyzwolić, aby uzdolnić nas do przeżywania w pełni więzi z Bogiem i innymi. Dlatego właśnie powiedziałem, że to małe słowo „effatha – otwórz się”, zawiera w sobie całą misję Chrystusa. Stał się On człowiekiem, aby człowiek, który stał się wewnętrznie głuchy i niemy z powodu grzechu, był w stanie usłyszeć głos Boga, głos Miłości, która przemawia do jego serca, i aby nauczył się w ten sposób mówić ze swojej strony językiem miłości, komunikowania się z Bogiem i z innymi”. [ za: wiara.pl] 

Głuchota nie tylko dotyczy ludzkiego słuchu, ale także ludzkich serc i sumień, które są nieraz mocno zamknięte nie tylko przed Bogiem, ale również na niemal każde dobro. Każdy głuchoniemy jest otoczony różnymi dźwiękami, ale on ich nie słyszy, chociaż z pewnością bardzo chciałby je usłyszeć. Głuchota naszych serc polega na tym, że do nas także są bezustannie kierowane słowa Boże, ale niestety, niektórych ludzi dotyka choroba głuchoty i niemowy względem Pana Boga. Są zamknięci na Jego głos, chociaż ten głos jest ciągle do nich kierowany. Taki człowiek głosu Boga nie słyszy, bo nie chce. Ten głos został czymś zagłuszony. Przykładem takiego stanu rzeczy może być dawny mój uczeń dobrze zapowiadający się i zdolny, który bez trudu dostał się na studia. Wyszedł z małej miejscowości i rozpoczął życie w „wielkim świecie”, który mu bardzo zaimponował. Zapoznał się z modną ideologią, zaprzestał chodzenia na Mszę św. nie modlił się, prowadził bujne życie. Miał tylko matkę, która szybko zorientowała się, że z nim jest źle, próbowała rozmawiać, tłumaczyć, aż w końcu młody człowiek przestał ją odwiedzać. Kobieta zachorowała na raka. Długo walczyła z chorobą znosząc ogrom cierpień, które ofiarowała Bogu w intencji nawrócenia syna. Przyjechał dopiero na pogrzeb, stał w kościele obok trumny ale nie modlił się, nie przystąpił też do spowiedzi. Po pogrzebie trzeba było uporządkować sprawy materialne. Znalazł pamiętnik, który pisała matka. Lektura tego pamiętnika spowodowała wstrząs i otwarcie się. Przyszedł do mnie mówiąc: „jaki ja byłem durny i ślepy”! Trzeba wiedzieć, że czasem Bóg powie do nas „bardzo głośno, albo i „tupnie”. Nie chciałbym wchodzić na teren polityki, ale trzeba mieć świadomość, że istnieje także ślepota polityczna, która polega na negowaniu i potępieniu wszystkiego co zrobili politycy z przeciwnej partii nawet wtedy gdy w ich działaniu w sposób niepodważalny widać dobro zwykłych obywateli. Przykładem tego mogą być dość liczni polscy politycy, dla których nie jest ważne dobro narodu, państwa, ale dobro swoje lub własnej partii. Jezus dzisiaj chce każdego z nas wyprowadzić z dala od tłumu, dotknąć naszych chorych miejsc i napełnić swoją miłością przez Ducha Świętego. Czy pozwolimy Mu na to?

Ks. Henryk Krukowski.

Admin