Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Kim jestem dla was?

Ewangelia i Rozważanie na XXIV Niedzielę Zwykłą, Rok B.

+Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?» Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków». On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz».

Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».

Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je».

Oto słowo Pańskie.

Rozważanie na XXIV Niedzielę Zwykłą, Rok B.

Kim jestem dla was?

Jezus nauczał, uzdrawiał, uczynił wiele innych cudów, nadszedł jednak czas aby już wszystko doprowadzić do końca, aby dokonać dzieła zbawienia. Ludzie Go słuchali i podziwiali. Zadawali sobie pytanie czy jest obiecanym przez Ojca Mesjaszem, na którego tak bardzo czekali i z Jego osobą wiązali wielkie nadzieje. W dzisiejszej Ewangelii Jezus pyta Apostołów: „Za kogo uważają mnie ludzie?” (Mk 8, 27). Oni przytaczają różne odpowiedzi: „ Za Jana Chrzciciela... za Eliasza... albo za jednego z proroków”. (Mk 8, 28). To są opinie innych, ale teraz pada pytanie bardzo konkretne: „wy za kogo mnie uważacie?” Kim jestem dla was? Nie było łatwej odpowiedzi dlatego milczą, tylko Piotr wyznaje, że Jezus jest Bogiem i obiecanym Mesjaszem. Nikt, nawet naród wybrany nie znał jeszcze prawdy, że Bóg jest jeden, ale w Trzech Osobach, dlatego odpowiedź Piotra była dość nietypowa i zaskakująca. Może pozostali Apostołowie sądzili, że Piotr zbłądził w swoim zapale, że wypowiedział bluźnierstwo, że zostanie zaraz przez Mistrza skarcony. Jezus jednak nie skarcił, ale pochwalił wiarę i postawę Piotra mówiąc: „nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”. (Mt 16, 17). Nie było łatwo wtedy w pełni uwierzyć w Bóstwo Chrystusa, który nie otaczał się chórami anielskimi, ale znosił ubóstwo, prześladowania i w dodatku zapowiedział swoją mękę i śmierć. Piotr wyznał kim On jest dla niego.

A kim jest Jezus dla mnie, dla ciebie, dla nas? Tak dużo o Nim słyszeliśmy, czytaliśmy a nawet śpiewaliśmy o Nim pieśni. Kim On jest? Aby w pełni to sobie uświadomić trzeba uwierzyć. A uwierzyć w Chrystusa to nie tylko uznać Go a Boga, ale to znaczy przyjąć Jego naukę i Jego wymagania. To znaczy ukochać Go całym sercem, to znaczy żyć na wzór Chrystusa. Są ludzie, którzy spotkali Go na swojej drodze życia i otworzyli przed nim swoje serca. Oto przykłady: Uczennica IV klasy liceum ekonomicznego tak pisze: „Jezus Chrystus jest dla mnie tym, któremu ja bardzo ufam. Nie w tym sensie ufam, że gdy Go o coś poproszę to na pewno otrzymam. Ufam Jezusowi w sensie głębokiego przekonania, że On mnie kocha. Wierzę, że On chce mojego najwyższego dobra i wiekuistego szczęścia. Jest dla mnie wielka miłością i ufnością. Chrystus potrafi mnie w każdej chwili pocieszyć, jest dla mnie nadzieją, wiarą – najlepszym Ojcem”. Inny uczeń IV klasy – maturzysta tak pisze: „Zrozumiałem, że jest On najlepszym przyjacielem, któremu można zaufać i w każdej chwili zwrócić się do Niego o pomoc. Jego wezwanie do miłowania bliźniego jak siebie samego spowodowało, że ja także staram się kochać ludzi za ich człowieczeństwo i wiarę w miłość. Gdyby nie to, byłbym zimnym egoistą obojętnym na ludzkie krzywdy i cierpienie. Dziękuję za to, że dal mi życie, że uczy jak mam żyć, aby być w zgodzie ze wszystkimi i z samym sobą, za to, że jest drogowskazem wskazującym mi słuszną drogę do szczęścia, staje się On dla ,mnie najbardziej fascynującą istotą najgodniejszą miłości”.

Aby być naprawdę uczniem Jezusa to trzeba się wyrzec samego siebie, to On powiedział: „Kto chce iść za Mną, niech wyrzeknie się siebie, weźmie krzyż i postępuje jak Ja.” (Mk 8, 34). To jest bardzo trudne bo oznacza to wyjście z orbity własnych spraw i upodobań, oznacza uczynienie ośrodkami zainteresowania kogoś czy czegoś innego. Zwykle sądzimy, że jeśli nie kochamy samych siebie, to nie zdobędziemy znaczenia w świecie. Trzeba jednak przyjąć Chrystusa z Jego krzyżem w pełni, bez reszty. Może byłby to sprawa łatwiejsza gdybyśmy mogli za Nim podążać gdy ulicami Jerozolimy niósł krzyż na Golgotę. Trudniej jest tego Jezusa dostrzec w innym człowieku, na którym jest brud i ma obolałe ciało, oraz karłowatą duchowość, a także jest złośliwym egoistą. A gdy mimo wątpliwości i zniechęcenia wykona się choćby jeden krok w Jego kierunku to On z pewnością wykona sto kroków w naszym. Ale nie zawsze jesteśmy tego świadomi, nie zawsze jesteśmy na to gotowi, częściej zdarza się wykonać krok w kierunku zła i nie przeszkadza nam, że w kierunku zła robimy ich znaczniej więcej niż sto. Słusznie pisał Fiodor Dostojewski, że bez Chrystusa wszystko w świecie jest błotem. Tam, gdzie brakuje Ewangelii, człowiek rozpada się i umiera.

Kiedy Chrystus umarł na krzyżu, pociemniało w sercu człowieka i mrok pokrył całą ziemię. Postawmy sobie pytanie i spróbujmy odpowiedzieć – czy żyjemy w mroku? Trudno jest żyć po ciemku, trudno żyć gdy ktoś jest zamroczony, trudno żyć bez Jezusa, a jest takich osób wiele. Zachwycamy się nieraz widokiem ludzi, którzy zapełniają nasze świątynie. Pięknie śpiewają, organizują piękne procesje, czasem nawet przystępują do Komunii św., ale ci sami ludzie popierają aborcję, wybierają na kierownicze stanowiska złodziei i przestępców. Ci sami ludzie żyją bez sakramentu małżeństwa, albo tak jakby Boga nie było. W pewnym momencie swego życia zagubili się w mroku i zapomnieli, że Bóg mimo wszystko kocha każdego człowieka. I chociaż człowiek o tym nie chce myśleć On zawsze jest przy nas i pomaga nam w trudnych chwilach. Nawet wtedy kiedy po uszy zanurzeni jesteśmy w bagnie naszych grzechów i nieprawości. Na koniec postawmy sobie pytanie za kogo Chrystus nas uważa? Jak nas widzi i co o nas sądzi? Kiedyś z Jego ust usłyszymy prawdę o sobie.

Ks. Henryk Krukowski.

Admin