Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Zgorszenia

Rozważanie i Ewangelia na XXVI Niedzielę Zwykła, Rok B.

+Słowa Ewangelii według świętego Marka

Jan powiedział do Jezusa: „Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z: nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami”.
Lecz Jezus odrzekł: „Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.
Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.
Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze.
Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiemia rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XXVI Niedzielę Zwykłą, Rok B.

Zgorszenia.

W dzisiejszej Ewangelii padają z ust Chrystusa najbardziej twarde słowa skierowane do słuchających Go w Palestynie, ale są to słowa także skierowane do ludzi wszechczasów. Oczywiście nie należy wszystkich słów brać dosłownie, gdyż są one typowym sposobem wyrażania się na wschodzie, ale problem gorszenia i zgorszenia jest bardzo widoczny i na czasie. Gorszyć to znaczy uczynić kogoś gorszym niż był, to znaczy wciągnąć kogoś w grzech, spowodować cofnięcie się człowieka w kierunku zła. Gorszymy się nieraz sami, ale chyba najczęściej przy pomocy innych ludzi.

Można być gorszycielem nieświadomym, to jest człowiek, który swoim postępowaniem i niewłaściwą postawą powoduje znieczulenie, zepsucie, albo wręcz zachęca lub popycha do nagannych czynów. I chyba tutaj najczęściej jesteśmy gorszycielami bez konkretnego adresata. W pewnej rodzinie dorastający chłopiec przestał się modlić. Matka była tym bardzo zmartwiona, próbowała różnych sposobów, aby syn od Boga nie odszedł. Pewnego wieczoru do rozmowy matki z synem włączył się ojciec, który w sposób rozkazujący oznajmił, że trzeba się modlić. Wtedy chłopiec powiedział: „a ty modlisz się? Przecież ja nie widziałem ciebie na kolanach!”

W podobny sposób swoim postępowaniem, swoją małością możemy gorszyć ludzi niewierzących. Typowym przykładem jest tu Mahatma Gandhi wielki i szlachetny ojciec narodu hinduskiego, który mówił: "Lubię waszego Chrystusa. Nie lubię waszych chrześcijan. Wasi chrześcijanie są tacy niepodobni do Waszego Chrystusa. Materializm bogatych krajów chrześcijańskich jest tak przeciwstawny do słów Jezusa Chrystusa, który mówi, że nie można jednocześnie wyznawać mamony i Boga". Przy innej okazji uszczypliwie stwierdził: "Bez wątpienia byłbym chrześcijaninem, gdyby chrześcijanie byli nimi 24 godziny na dobę ". (za: www.deon.pl). Nie przyjął chrześcijaństwa chociaż modlił się takimi słowami: „Przyjdź Ty błogosławiony i święty do nas, do Azji. W Europie nie znają już Ciebie w szerokich kołach. Wielu Cię odrzuciło. Wyszedłeś z Azji, wróć się znów do Azji. W najgłębszej czci skłaniamy głowy przed Tobą”.

Dość często swoje dzieci gorszą sami rodzice wychowując je w atmosferze złości, przekleństw czy pijaństwa. Mogą to być także ludzie postronni, którzy w jakiś sposób przyczyniają się zabicia wrażliwości, do odrzucania autorytetów, lub świadomego propagowania zła. Szatan nie jest tak silny, aby samemu zasiać wszystko zło, on potrzebuje pomocników i często znajduje ludzi chętnych do pomocy, a ich pomoc jest bardzo skuteczna. Taką pomocą są nieraz różne media, które świadomie lansują programy mające na celu zdeprawowanie młodzieży a nawet dzieci. Dzisiaj powszechne już stało się korzystanie z internetu, który w dużym stopniu ułatwia życie, ale jednocześnie może stać się narzędziem wypaczającym nie tylko moralność i dobre obyczaje, ale także zdrowe zmysły oraz normalność. Wielkie zagrożenia niosą różnego rodzaju gry komputerowe wypaczające sumienia i mogące doprowadzić nawet do targnięcia się na własne życie. Trzeba sobie uświadomić, że niektóre portale czy programy robią to specjalnie najczęściej dla zysku. Codziennie jesteśmy atakowani różnymi informacjami, złośliwością, erotyzmem, nienawiścią i kłamstwem. Nie zawsze potrafimy się przed tym obronić, nie zawsze możemy lub może nie chcemy poznać prawdę, bezmyślnie wierząc i powtarzając różne insynuacje i plotki z gazet, internetu, albo od sąsiadów czy kolegów z pracy.

Jezus w dzisiejszej Ewangelii uświadamia nas o wielkiej odpowiedzialności za zgorszenia, za wciągnięcie kogoś w bagno zła. „Kiedyś w pewnym mieście wieszano publicznie młodego mężczyznę. Zapytano go pod szubienicą, jakie ma ostatnie życzenie. – „Widzę tam w dali mojego ojca, niech się zbliży, chcę mu coś powiedzieć na ucho”. Zawstydzony ojciec podszedł nieśmiało. Gdy się zbliżył, skazaniec pochylił się, ugryzł go w ucho i kopnął. Publiczność oburzyła się bardzo. „Pozwólcie mi wyjaśnić, dlaczego to zrobiłem – mówi skazaniec. Byłem niezłym dzieckiem, miałem wzorową matkę, uczyła mnie pacierza i odmawiałem z nią różaniec. Ale ojciec mój kpił z wiary. Gdy wracał pijany, wyrywał nam różaniec, rzucał o ziemię i deptał. Matka ze zgryzoty umarła na udar serca. Wtedy ojciec wziął się za mnie. I choć czułem odrazę do alkoholu, zmuszał mnie do picia, groził rewolwerem. Potem wodził mnie po domach i tarzałem się w rozpuście, odbierałem też życie niewinnym. Sprawiedliwości stało się zadość. Ginę na szubienicy, ale stawiajcie tu obok mnie drugą i tego gorszyciela weźcie na sznur. Niech gorszyciel wisi ze swoim uczniem”. (za: Grodzki, W blasku Słowa Bożego). Dlatego Jezus pod adresem każdego, kto gorszy innych kieruje takie oto bardzo twarde słowa: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze”. (Mk 9, 42). Może nie zawsze jesteśmy świadomi, że nasze postępowanie, albo brak właściwego postępowania może kogoś gorszyć, dlatego zawsze trzeba trzeźwo przeanalizować swoją postawę. Typową sprawą jest życie bez sakramentu małżeństwa. To nasza sprawa – mówią, nikomu krzywdy nie wyrządzany. Czy na pewno? A zgorszenie? W swoim życiu kapłańskim miałem taki przypadek, gdy na łożu śmierci mężczyzna najpierw się wyspowiadał, a potem sprosił sąsiadów i znajomych i publicznie przeprosił ich za to, że przez wiele lat był dla nich zgorszeniem.

Admin