Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Co Bóg złączył

Ewangelia i Rozważanie na XXVII Niedzielę Zwykłą, Rok B.

+Słowa Ewangelii według Świętego Marka.

Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?»

Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».

Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela».

W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo». Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XXVII Niedzielę Zwykłą, Rok B.

„Co Bóg złączył..”

Małżeństwo i rodzina jest dzisiaj zaciekle zwalczane przez różnych lewackich ideologów, którzy chcą ludzkie życie wywrócić do góry nogami. Głoszą, że nie potrzebna jest prawdziwa miłość którą utożsamiają z erotyzmem, jak diabeł święconej wody boją się potomstwa i stałych związków usiłując je zastąpić życiem stadnym. Dążą do tego by życie i postępowanie człowieka zrównać z postępowaniem niektórych zwierząt. Podkreślam – niektórych! Niedaleko mojego rodzinnego domu na słupie elektrycznym znajduje się dość duże gniazdo bocianie. Kilka lat temu jeden bocian nie zauważył linii wysokiego napięcia i został śmiertelnie porażony prądem. Nie wiem czy to był samiec czy samica, ale ptak, który pozostał z wielkim zaangażowaniem troszczył się o osierocone` potomstwo i pod koniec sierpnia wszystkie szczęśliwie odleciały. Ciekawi byliśmy czy przylecą na wiosnę. Pewnego popołudnia zjawił się nasz bociek ale sam. Przeżył całe lato, potem znów odleciał. Przyloty i odloty samotnego bociana trwają już kilka lat. Z rozrzewnieniem patrzymy na to gniazdo i ptaka, który został wierny swojej drugiej połowie. Nie wiem czy wszystkie bociany dochowują wierności aż do śmierci, ale ten przykład daje dużo do myślenia w czasach gdy rozpada się tyle ludzkich rodzin, gdy nawet w naszej ojczyźnie mamy tyle półsierot, gdy normalność zastępuje się dewiacjami.

W dzisiejszej Ewangelii faryzeusze żydowscy zadali Jezusowi podchwytliwe pytanie: „... czy wolno mężowi oddalić żonę”. Odpowiedź Jezusa jest stanowcza. Tylko przez „zatwardziałość serc waszych” Mojżesz przyzwolił na to. Trzeba się jednak cofnąć do początku stworzenia i uświadomić jaki zamiar miał Bóg stwarzając człowieka. „Nie jest dobrze , żeby mężczyzna był sam....... wyjął jedno z jego ( Adama) żeber... potem z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę”. ( por. Rdz 2, 18 – 24). Biblijna obrazowa narracja świadczy, że to nie człowiek, ani też Kościół wymyślił małżeństwo, ale sam Stwórca. Opis ten uświadamia nas także, że między małżonkami istnieje przedziwna jedność: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”. ( Rdz 2, 24).

To pierwsze małżeństwo zostało przez Boga pobłogosławione, ale też otrzymało cenny dar i zadania na przyszłość „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się. Abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną”. (Rdz 1, 28). Dzieło stworzenia zostało wykonane, ale ludzie mają go kontynuować i upiększać. Boski dar stwarzania został złożony w ludzkie ręce. A więc celem małżeństwa jest wzajemna miłość i pomoc, a także współpraca z Bogiem w dziele stworzenia człowieka. Ponieważ Bóg stworzył człowieka z miłości, dlatego uczynił ją głównym powołaniem każdej istoty ludzkiej. Miłość małżeńską uczynił natomiast obrazem swojej absolutnej i niezniszczalnej miłości do ludzi. Jak uczy Katechizm, miłość ta "jest przeznaczona do tego, by była płodna i urzeczywistniała się we wspólnym dziele zachowywania stworzenia" (KKK 1604).

Idea ta w ciągu wieków została wypaczona, dlatego Jezus na nowo ją przypomina i rozwija, jednocześnie podnosząc małżeństwo do rangi sakramentu. Przez znak sakramentalny Jezus jest obecny w życiu małżonków wspomagając i uświęcając ich związek. Sakrament małżeństwa małżonkowie dają sobie nawzajem, a Bóg jako twórca małżeństwa błogosławi ten związek. Daje im moc i uświęca ich działalność. Spełniając się jako małżonkowie współpracują z Bogiem jako rodzice, wychowawcy i domowy Kościół. Dlatego sakramentalny związek małżeński jest wspólnotą na całe życie utworzoną przy ich całkowitej zgodzie. Wyjątkowość związku małżeńskiego Bóg ukazywał na wiele sposobów, ale najbardziej wymownym obrazem jest wybór ubogiej rodziny z Nazaretu na miejsce przyjścia na świat Syna Bożego. Następnym ważnym wydarzeniem jest obecność Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie dokonał pierwszego cudu i rozpoczął na dobre działalność mesjańską.

Czy Bóg wybrałby na rodziców swego Syna ludzi rozwiedzionych albo skłóconych? Stwórca, który kocha człowieka wie, że każde stworzenie, także człowiek potrzebuje gniazda, miłości, troski i opieki. Czy rozpadające się rodziny potrafią dać to swoim dzieciom? Z pewnością starają się, ale pęknięty dzban choćby ładnie sklejony nie jest tak wartościowy jak cały. Do małżeństwa trzeba się przygotować i dorosnąć. W dzisiejszym świecie nasyconym wszechobecną erotyką nie ma miejsca dla prawdziwej miłości, do posiadaniu potomstwa, a jeszcze bardziej dla odpowiedzialności. Wszystko wolno, bez zastanawiania się nad konsekwencjami. Młodym wmawia się, że miłość to seks, a oni bardzo często na tym budują swoje związki, które nie mogą wytrzymać próby czasu.

Jezus dziś w Ewangelii wypowiedział ważne i stanowcze słowa, ale szczególnie należy zwrócić uwagę na wyrażenie: „zatwardziałość serc waszych”. To jest właśnie bardzo poważny problem i przyczyna rozpadu małżeństw. Zatwardziałość serc powoduje, że będzie zawsze tylko „ja, mnie, moje”. Taka postawa to czysty egoizm i marne szanse na udane życie małżeńskie. Każdy człowiek ma swoje strony dodatnie, ale ma też wady, które powinien sobie uświadamiać i zwalczać. „Miłość nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego..” (1Kor 13, 5). W Bożym zamiarze mąż ze wszystkich sił stara się, aby żonie było z nim dobrze, a ona postępuje dokładnie tak samo. Wtedy te starania ze sobą się spotkają i przyniosą szczęście. Pięknym wzorem miłości i wierności małżeńskiej może być Katarzyna Jagiellonka († 1589), żona księcia szwedzkiego, Jana Wazy. Gdy na skutek intryg mąż został skazany na dożywotnie więzienie, poprosiła nowego króla Szwecji, Eryka, by mogła dzielić los męża. Zaskoczony król zaczął jej perswadować:

— Czy nie wiesz, że twój mąż nie zobaczy już nigdy światła dziennego?

— Wiem, panie.

— Czy nie wiesz, że mąż nie będzie już nigdy traktowany jako książę, ale jako zdrajca?

— Wiem, panie. Ale obojętne, czy jest wolny, czy w więzieniu, czy jest winny, czy niewinny, jest moim mężem.

— Lecz po tym wszystkim, co się stało, już nic cię z nim nie wiąże. Od tej chwili jesteś wolna.

Katarzyna nie odpowiada ani słowem. Zdejmuje obrączkę z palca i dając królowi, mówi: — Proszę czytać.

Na obrączce zaś były wyryte jedynie dwa słowa: Mors sola — tylko śmierć.

Katarzyna poszła więc z mężem do więzienia i dzieliła z nim ciężki los przez 17 lat, aż wreszcie śmierć Eryka otworzyła im bramy więzienia.

Jest coś godnego podziwu w tej wierności: miłość w szczęściu i nieszczęściu, a z nią wzajemna wierność oparta na Bogu.

St. Berghoff, Recueil d'exemples..., Mulhouse 1959, s. 38—39. (Jan Hojnowski SCJ, Przykłady do kazań.)

Admin