Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Nie tak będzie między wami

Ewangelia i Rozważanie na XXIX Niedzielę Zwykłą, Rok B.

+Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy».

On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?»

Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».

Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?»

Odpowiedzieli Mu: «Możemy».

Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane».

Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich:

«Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu». Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XXIX Niedzielę Zwykłą, Rok B.

„Nie tak będzie między wami”.

Warto czasem obejrzeć w telewizji dobry program publicystyczny. Często jednak tego typu audycje z udziałem przedstawicieli różnych partii lub ugrupowań politycznych zamieniają się w jakąś wrzawę, niemal bitwę. Jeden drugiego chce przekrzyczeć, każdy chce mieć racje i powstaje taki harmider, że po prostu trzeba zmienić kanał. Czasem podobnie bywa w naszym Sejmie. Ileż to razy strony nie mogły się dogadać, aby narzucić swoje zdanie próbowano różnych sposobów, nawet siłowych. Polska jest bardzo podzielona, każdy chce być wielkim, wyjątkowym, bardzo ważnym oraz mieć zawsze rację. Każdy zna się na polityce, na medycynie i tak prawdę powiedziawszy na wszystkim. Przypomina to jazdę autobusem którym wszyscy pasażerowie chcą kierować. Wrzeszcząc na siebie łapią za kierownicę przy okazji turbując kierowcę. Dopiero gdy przyciśnie nas jakaś bieda stajemy się łagodniejsi, nieco wyciszeni i skłonni do wspólnego działania.

W dzisiejszej Ewangelii sprawę pierwszeństwa czy ważności Jezus stawia bardzo jasno i wyraźnie: „Lecz kto by między wami chciał stać się wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich”. (Mk 10, 44). Nie są to puste słowa bo „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”. ( Mk 10, 45). Jako Syn Boży nie musiał nikomu służyć. Mógł przywołać Zastępy anielskie, żeby spełniały Jego polecenia, zresztą nawet szatan namawiał go do tego podczas kuszenia. ( Por. Mt 4, 1-11). Tylko przy narodzeniu Jezusa pojawia się Anioł oznajmiający światu tę radosna nowinę.

Jezus jest posłuszny Maryi i Józefowi pomagając i pracując dla swojej rodziny. Pierwszy cud w Kanie Galilejskie to także pierwsza publiczna „przysługa” rodzinie zaczynającej swoje nowe życie. Kiedy rozpoczął działalność mesjańską, to nie tylko nauczał, ale służył biednym, niewykształconym, grzesznikom i wzgardzonym. Nauczał Ewangelii wszystkich, którzy chcieli Go słuchać, ale także karmił tłumy głodnych ludzi, którzy przybyli, aby Go usłyszeć, uzdrawiał chorych i wskrzeszał umarłych. Cała ziemska działalność Chrystusa to dawanie siebie zakończone męką i śmiercią na krzyżu, aby ludzi zbawić.

Nie znaczy to, że Jezus zlikwidował wszelką władzę, urzędy, stopnie wojskowe itd. Każde społeczeństwo może prawidłowo funkcjonować gdy jest dobrze zorganizowane. Bóg dał człowiekowi zdolności i możliwość współpracy w dalszym stwarzaniu i upiększaniu świata i do tego potrzeba wiedzy oraz chęci do działania. Działanie to jednak musi mieć charakter służebny mający na celu dobro wszystkich. Dobry polityk to nie ten co dużo krzyczy i dba tylko o własne czy partyjne interesy, ale musi troszczyć się o to, co zostało mu powierzone, a więc o ojczyznę, miasto czy wioskę. Służyć innym można na każdym stanowisku, nawet na tym najmniej atrakcyjnym. Przykładem niech będzie historia pewnego cieśli. Wiemy, że ostatnie lata są bogate w różnego rodzaju huragany, które wyrządzają wiele szkód mieszkańcom wiosek i miast. W pewnej niewielkiej miejscowości żył i pracował cieśla człowiek bardzo lubiany i ceniony. Najchętniej budował z drewna nowe dachy, które krył potem różnego rodzaju blachami lub dachówką. Miał zawsze wiele pracy, czasem musiał odmawiać przyjęcia nowych zamówień, bo nie był w stanie ich wykonać. Niespodziewanie wioskę, w której żył nawiedziło coś w rodzaju tornado, które dokonało dzieła wielkiego zniszczenia. Kiedy szacowano straty okazało się, że dachy kryte przez naszego cieślę oparły się burzy w całości lub częściowo co świadczyło o solidnym wykonaniu. Człowiek ten wiedział, że pracuje nie tylko dla siebie, ale także dla innych.

Mamy wiele możliwości służenia innym. Warto przypomnieć o uczynkach miłosiernych co do ciała i duszy, które dziś są trochę zapomniane, a mianowicie:
Uczynki miłosierdzia co do ciała

1. Głodnych nakarmić
2. Spragnionych napoić
3. Nagich przyodziać
4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Więźniów pocieszać
6. Chorych nawiedzać
7. Umarłych pogrzebać


Uczynki miłosierdzia wzglądem duszy
1. Grzeszących upominać. 
2. Nieumiejętnych pouczać. 
3. Wątpiącym dobrze radzić. 
4. Strapionych pocieszać. 
5. Krzywdy cierpliwie znosić. 
6. Urazy chętnie darować. 
7. Modlić się za żywych i umarłych. 

Spełniając to stajemy się wielcy, nie tylko w kontekście wieczności, ale także tu na ziemi. Nikt dzisiaj nie nazywa wielkim Stalina lub Hitlera, choć był czas, że oddawano im cześć jak samemu Bogu, ale nazywamy np. wielkim papieża św. Jana Pawła II. Dlaczego? W 1986 roku, podczas swojej pielgrzymki do Indii, Ojciec Święty Jan Paweł II odwiedził Dom dla Umierających. „Zatrzymał się w nim długo. Próbował nakarmić kilku starców, towarzyszył przy śmierci trzech osób. Przez cały czas swojego pobytu nie zdołał wypowiedzieć ani jednego słowa. Był głęboko wzruszony, a z jego oczu płynęły łzy" – relacjonowała Matka Teresa z Kalkuty. Jak sama mówiła, „nie można kochać i nic nie czynić”. A „kiedy pomagamy innemu człowiekowi, naszą nagrodą jest pokój i radość, ponieważ nadaliśmy sens własnemu życiu”. Wielką już za życia była także skromna zakonnica matka Teresa. Nie każdy z nas stanie się wielki jak ci Święci, ale każdy z nas ma różne możliwości żeby służyć, a dokonuje się to najczęściej przez naszą pracę, przez wykonywanie zawodu pamiętając, że wszystko co czynię, czynie nie tylko dla siebie, dla pieniędzy, ale najbardziej dla innych, a w ostatecznym rozrachunku dla Boga.

Ks. Henryk Krukowski.

Admin