Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Tam gdzie są Święci

Ewangelia i Rozważanie na Dzień Zaduszny.

+Słowa Ewangelii według świętego Jana. (Trzecia Msza św.)

 

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? i we Mnie wierzcie!  W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.  A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.  Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?»  Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na dzień Wspomnienia

Wszystkich wiernych Zmarłych.

Tam gdzie są Święci.

„W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.” (J 14, 2). Ufając Bogu szukamy informacji w objawionym Słowie Bożym, znajdujemy je już Starym Testamencie, między innymi w opisie wstąpienia do nieba proroka Eliasza. (por. 2 Kr 2, 7 – 14). Pismo św. opisuje życie wieczne we wspólnocie z Bogiem przy pomocy wielu obrazów i pojęć powszechnie wówczas używanych. Zawsze oznacza to stan doskonałej i wiecznej szczęśliwości. Niebo to rzeczywistość nie z tego świata, to rzeczywistość Boża i dlatego nam żyjącym na ziemi trudno sobie ją wyobrazić. Tylko Jezus, który z nieba przyszedł na ziemię mógł nam odsłonić rąbka tajemnicy np. w Przemienieniu na górze Tabor ( por. Mt 17, 1 – 10), w przypowieści o bogaczu i Łazarzu (Łk 16, 19 – 27) itp. Objawienie św. Jana – Apokalipsa bardzo sugestywnie przedstawia szczęście nieba dla zbawionych:, „Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi. Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu”.(Ap 7, 15-17).

Słowo Boże wielokrotnie za pomocą różnych obrazów i porównań informuje nas o tym, co jest poza grobem i zachęca do świętości, do pewnego wysiłku, aby zdobyć najwspanialsze perspektywy, jakie zostały ludzkości przeznaczone. Dziś dziękujemy Bogu za tych Wszystkich, którzy zaufali, którzy podjęli trud pięknego, ale nieraz trudnego życia, by być świętym, by być jak Bóg.

W mojej rodzinnej parafii zawsze we czwartki jest jarmark, na który licznie ściągają ludzie nieraz z bardzo dalekich stron. Po co się tam udają? Czy tylko po to, aby coś kupić? Niekoniecznie, tam można spotkać tylu znajomych, można porozmawiać, nawet wypić kawę, odnowić zerwane więzi. Sam nieraz chętnie tam zaglądam, bo wiem, że mogę spotkać niespodziewanie kogoś, kto był mi kiedyś bliski, ale czas już zatarł nasze relacje. Dlaczego dziś o tym mówię? Odpowiedź jest prosta, to Niebo jest takim miejscem, gdzie przebywają niektórzy nasi bliscy, znajomi, opłakiwani, zaginieni itp. Czy nie będzie szczęśliwym momentem spotkanie się z Maryją, którą tu na ziemi widzimy tylko na obrazach? Tam Ona do nas się uśmiechnie i przy Niej każdy poczuje się tak jak za dziecięcych lat, gdy mógł przytulić się do mamy. Tam też spotkamy naszych świętych patronów i Anioła Stróża. Spotkamy tylu wybitnych i mądrych ludzi, którzy mieli wielki wpływ na losy świata, ale spotkamy tam także tych cichych, nikomu poza Bogiem nieznanych szlachetnych i o czystym sercu, jak z dzisiejszej Ewangelii. A może spotkamy naszą Mamę? Jak osobiście jestem przekonany, że moja Mama jest świętą. Jak może być inaczej? Ona mnie uczyła modlitwy, ona brała za rękę i prowadziła do kościoła wiejską drogą przez 5 km., kiedy mnie nogi już bolały, to ona brała mnie „na barana” i dalej niosła, ona tak ciężko pracowała i tyle wycierpiała. To ona za mnie się ciągle modliła, wspierała mnie nawet wówczas, gdy byłem kapłanem. Tam spotkasz również swego zmarłego męża lub żonę, spotkasz też dziecko to, które zostało zabite w łonie matki, albo to maleńkie, które jeszcze było niewinne, spotkasz też tego wyrośniętego chłopaka, który zginął w wypadku drogowym.

Dzisiejsze Święto zachęca nas do obrania drogi prowadzącej do Nieba, do tego, aby być świętym. Tylko ludzie, którzy odrzucają Boga, którzy się od Niego odwracają, lub okazują Mu nienawiść nigdy nie zobaczą swoich kochanych, którzy są z Bogiem w Niebie. Śmierć jest dla człowieka jakby przejściem przez ciężkie drzwi i wspinaniem się ku Światłości. Im więcej w nas światłości, tym bliżej do celu. Jeśli tej światłości mało, bo nasze lampy zamiast świecić kopciły, to trzeba przejść coś w rodzaju oczyszczenia, tak jak czyści się zakopcone szkiełka do lampy naftowej. To właśnie nazywamy Czyśćcem. W tym czyszczeniu możemy i powinniśmy naszym bliskim pomagać. W miesięczniku „Miłujcie się” ks. Antoni pisze: Mateusz Taborski był rolnikiem. Zmarł w 1904 roku, gdy jego córka, a moja matka, Agnieszka, miała 17 lat. Każdego roku zamawiano za zmarłego Mszę św. Po 10 latach, gdy wybuchła I wojna światowa, a warunki życia były trudne, matka moja postanowiła Mszy św. już nie zamawiać. Myślała sobie, że ojciec był dobrym człowiekiem i że po tylu latach już na pewno jest w niebie. Gdy nadeszła rocznica śmierci dziadka Mateusza, matka moja miała dziwny, jakby proroczy sen... Śniło jej się, że wchodzi do stodoły i na klepisku, utwardzonym gliną, na którym młócono zwykle cepami zboże, stał jej ojciec. Po jednej jego stronie, pod ścianą, leżała sterta zboża w plewach, nie oczyszczonego. Zmarły rolnik brał z niej ziarenko, przyglądał mu się, jakby się modlił i smucił, a potem odkładał je na drugą stronę.

Agnieszka się go zapytała: Ojcze, co ty robisz? „Widzisz moje dziecko, ja oczyszczam ziarna, a gdy wszystko oczyszczę, wtenczas pójdę do nieba:. Matka moja popatrzyła na dużą stertę ziarna w plewach i na małą kupę ziarna czystego po drugiej stronie i wielce zdziwiona powiedziała: Ojcze, to ty jeszcze nie jesteś w niebie? Jej ojciec uniósł nieco palec wskazujący w górę i odpowiedział: „Pan Bóg jest sprawiedliwy”, – po czym zniknął.

Moja matka się przestraszyła, obudziła się, a rano poszukała pieniędzy i poszła do kościoła, aby u księdza proboszcza zamówić Mszę za swego ojca. Już później nigdy się nie zastanawiała, ile lat upłynęło od jego śmierci. Do końca życia pamiętała o zamawianiu Mszy św. za swoich zmarłych rodziców. Przysłowie powiada: „:Sen mara, Bóg wiara”; to znaczy, że nie w sny należy wierzyć, lecz w Bożą Opatrzność. To był jednak sen dobry i mądry. Może to sam Anioł Stróż ponaciskał różne komórki w mózgu Agnieszki, żeby widziała obraz i słyszała słowa, aby pamiętała o zmarłych”. (Sen mojej matki).

Wielu Świętych, których dziś czcimy zawdzięcza po części swoje złączenie z Bogiem w Niebie dzięki modlitwom, cierpieniu, ofiarom, dobrym uczynkom swoich bliskich. My też będziemy kiedyś potrzebować takiej pomocy, może ktoś nawet nam nieznany przystanie przy naszym grobie, aby pomodlić się za duszę, która potrzebuje pomocy, i będzie to wielka pomoc i wielka nasza wdzięczność.

Ks. Henryk Krukowski. 

Admin