Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Miłować całym sercem i całą mocą

Rozważanie i Ewangelia na XXXI Niedzielę Zwykłą, Rok B.

+Słowa Ewangelii według Świętego Marka.
Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?»
Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych».

Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary».
Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XXXI Niedzielę Zwykła, Rok B.

„Miłować całym sercem i całą mocą”.

Każdy człowiek na swój sposób kocha. Jedni kochają swoich najbliższych, a więc matkę, ojca, żonę dzieci, ale zdarza się, że niektóre osoby najbardziej kochają samych siebie. W każdym z nas jest trochę taka skłonność, aby siebie uważać za kogoś wyjątkowego, ale większość ludzi potrafi tę pokusę po prostu odsunąć. Może podobnie myślał człowiek z dzisiejszej Ewangelii, który przyszedł do Jezusa aby upewnić się czy idzie we właściwym kierunku. Otrzymał taką oto odpowiedź: „ Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. (Mk 12, 30).

Miłość Boga i miłość bliźniego to najważniejsze przykazania, to jakby streszczenie naszej wiary. Nie jest to zupełna nowość, bo Stwórca przed wiekami objawił ją przez Mojżesza narodowi wybranemu, a przez Jezusa objawia ją wszystkim ludziom. Przed wiekami, a także dzisiaj mówi: „Słuchaj Izraelu”, słuchaj współczesny Polaku, słuchaj człowieku: Pan Bóg Twój, Pan jest Jeden! Jeśli chcesz naprawdę kochać to najpierw musisz uwierzyć i przyjąć prawdę o Jedynym Bogu w Trzech Osobach. Nie można kochać, jeśli się nie wierzy i nie pozna! Kryzys prawdziwej miłości jest zawsze kryzysem wiary! Chcąc kochać trzeba zatem wierzyć. Nie istnieje wierna i uczciwa miłość, bez prawdziwej i szczerej wiary. Te dwie sprawy są ze sobą mocno powiązane.

Co to znaczy kochać Boga? Jak kochać? Odpowiedzią jest przykład prawdziwej ludzkiej miłości, którą obdarowujemy osobę bardzo bliską. Zaczyna się od zakochania, od zachwytu, od podobania się. To jest etap miłości emocjonalnej. Wszyscy małżonkowie wiedzą, że ten etap nie trwa długo, lecz przechodzi kolejne fazy, aby miłość stała się dojrzała i odpowiedzialna. Miłość ludzi z długim stażem małżeńskim nie bazuje na wylewności, uzewnętrznianiu uczuć, ale jest pełna troski, zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Zupełnie podobnie powinna wyglądać miłość Boga. Nie chodzi tu o uczucia jak u nastolatków, chociaż wielu świętych tak właśnie Boga traktowało. Chodzi tu o stałą więź z Bogiem, przykład dał nam św. Jan Paweł II całkowicie oddając się do dyspozycji Boga i Maryi: „Totus Tuus” „ Cały Twój” na zawsze, bez żadnych ograniczeń.

Miłować Boga to znaczy, że trzeba żyć dla Boga, trzeba o Nim często myśleć, bo jeśli się kogoś kocha, to się z nim przebywa, rozmawia, tęskni, cieszy się i smuci. „Będziesz miłował”, to znaczy będziemy poświęcać wszystkie swoje prace, działania, przeżycia radosne i chwile cierpienia - Bogu. „Będziesz miłował”, to znaczy będziesz wypełniał Jego wolę, będziesz to czynił, czego On chce nie z przymusu ale z ochoty. On jest naszym ojcem, dlatego zwracamy się do Niego słowami: „Ojcze nasz”.

Może byłoby nam łatwiej miłować gdybyśmy mogli Go zobaczyć, spotkać tak jak spotykają się ludzie. Chociaż Bóg jest niewidzialny, to jednak nasze pragnienia bliskości zostały spełnione wraz z przyjściem Jezusa na ziemię. W Ewangelii czytamy słowa skierowane do apostoła Filipa, które tę sprawę rozwiązują: „Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie”? (J 14, 8 – 10). Ci ludzie, którzy spotkali Jezusa i na Niego patrzyli widzieli także Ojca. Gdy dziś wpatrujemy się w wizerunek Ukrzyżowanego to także oczami wiary widzimy Boga w Trójcy Świętej Jedynego, którego należy czcić i kochać. Albo gdy wpatrujemy się w oblicze Maryi w Jej licznych obrazach kiedy trzyma na ręku Boże Dzieciątko, - to Ona ciągle nam przypomina słowa Jezusa wypowiedziane w Kanie Galilejskiej: „uczyńcie co wam powie Syn”. Te święte wizerunki są jakby oknem, przez które choćby na krótko zaglądamy do Nieba.

Pewien żonaty człowiek w rozmowie z kapłanem powiedział, że wprawdzie jest wierzący, ale nie modli się, nie uczęszcza na Msze św. nie przystępuje do sakramentu pokuty. A więc masz z Bogiem ciche dni – stwierdził kapłan. Powiedz, tylko szczerze, czy chciałbyś, by twoje dzieci tak traktowały ciebie jak ty Boga? Mężczyzna chwilę pomyślał, wreszcie cichym głosem odpowiedział – no nie! Trzeba zatem pomyśleć, czy Bóg jest w naszym życiu najważniejszy? On musi być najważniejszy i na pierwszym miejscu, bo jeśli tak nie będzie to po prostu nie zbawimy się! Zastanówmy się czy naprawdę szczerze możemy powiedzieć, że kochamy Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem? Jeśli się ktoś zapomniał, zagubił, to należy jak najszybciej wrócić do Boga. Należy z Nim rozmawiać często i gorliwie. Należy się z Nim liczyć na co dzień w każdej sytuacji pamiętając, że nigdzie przed nim nie da się uciec.

Drugie przykazanie to miłość bliźniego. Zapytano kiedyś Jezusa: „„Kto jest moim bliźnim?” Nauczyciel odpowiedział Przypowieścią o Miłosiernym Samarytaninie (Łk 10,30–37). W tej tak bardzo znanej przypowieści, Chrystus bliźniego widzi w każdym człowieku, bez względu na jego pochodzenie, religię czy obyczaje. Więcej, nawet bliźnim jest także wróg , także nieprzyjaciel.

Miłość Boga i bliźniego jest zespolona jak palce u jednej ręki. Nie można kochać Boga gardząc, czy szkodząc Jego stworzeniu, Jego dziecku. I nie chodzi tu o jakieś wielkie czyny, jakieś wielkie poświęcenie, ale bardziej o zwyczajne życie. W parafii do której kiedyś zostałem skierowany odprawiłem pierwszy pogrzeb. Pochowaliśmy mężczyznę, który zmarł po krótkiej chorobie mając lat 58. Zdziwiłem się widząc bardzo wielu ludzi uczestniczących w nabożeństwie. Zwykle na pogrzeby przychodzi rodzina, sąsiedzi, tym razem było ich naprawdę wielu. Po pogrzebie zapytałem czy zawsze na pogrzeby przybywa tak dużo osób? Odpowiedzieli, że nie zawsze. To dlaczego dziś jest inaczej? Odpowiedź była krótka i treściwa - a bo to był dobry człowiek. Dowiedziałem się potem, że nigdy nikomu nie odmówił pomocy, co więcej – sam potrafił osobom mniej zamożnym bezinteresownie kombajnem wykosić zboże. Do wszystkich był przyjaźnie nastawiony. -To był dobry człowiek! Tak oceniają ludzie, ale najważniejsze, aby tak samo ocenił Bóg.

Ks. Henryk Krukowski.

Admin