Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Rozważanie na 100 Rocznicę Niepodległości

„Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.

W naszych czasach słowo niewola jest pojęciem bardziej abstrakcyjnym niż rzeczywistością, ponieważ nie żyjemy już pod żadną okupacją i nie jesteśmy prześladowani z powodu narodowości czy religii. Należy sobie jednak uświadomić, że niewola to nie tylko jakieś banalne słowo, ale realnie straszny i bolesny stan ludzi, których siłą lub podstępem pozbawiono wolności i uczyniono niewolnikami. Niewolnik to człowiek nie posiadający żadnych praw, jest on po prostu rzeczą z którą można wszystko zrobić, nawet zniszczyć zadając wielki ból. Niewolnicy to dość często ludzie zakuci w łańcuchy, gnani do ciężkiej pracy, bici, poniewierani, skazani na powolne umieranie. Czasem przy dobrym humorze swych panów dostaną jakiś lepszy kąsek. Nasz narodowy poeta Adam Mickiewicz doznał smaku niewoli dlatego napisał: „lepszy na wolności kąsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki”. Był czas, gdy przez 123 lat niewolnikami stali się dumni Polacy.

Wielka Rzeczpospolita przestała istnieć rozerwana na kawałki przez wrogie mocarstwa, które skorzystały z jej słabości. Do upadku doprowadziła niezgoda, prywata, wzajemne zwalczanie się różnych stronnictw, nieposzanowanie władzy, zrywanie sejmów, chęć bogacenia się za wszelką cenę, pijaństwo i rozpusta, oraz służalczość wobec obcych. Rozbiory pozbawiły Polaków wolności, własnego państwa, obywatelstwa, a najbardziej wartościowych obywateli popędzono jak zwierzęta na Sybir lub w inne części świata. Polacy byli skazani na wynarodowienie, na powolną śmierć. Na żadnej mapie nie ma już Polski, a więc nie powinno też być Polaków, dlatego z rozmachem rozpoczęto proces rusyfikacji i germanizacji. Niszczono kulturę i język, ograniczono do minimum działalność Kościoła katolickiego narzucając siłą prawosławie lub protestantyzm.

W desperackiej rozpaczy światli Polacy bronili się jak mogli. W zaborze rosyjskim raz po raz wybuchały zbrojne powstania. Nie było jednak szansy na militarne pokonanie potężnego wroga. Chociaż powstania prawie zawsze krwawo tłumiono, to jednak uświadamiały one panującym, oraz zniewolonym obywatelom, że naród żyje i nie będzie łatwo go zniszczyć. Na ołtarzu ojczyzny składano coraz więcej cierpień i ofiar, które nie poszły na marne, bo z tych ofiar Polska powstała do życia. Ale zanim powstała był jeszcze Naczelnik Kościuszko, było Powstanie Listopadowe i Styczniowe, było wiele potyczek i walk, były zsyłki na Syberię i ludzie – niewolnicy zakuci w kajdany. Były tez dzieci polskie bite za modlitwę po polsku, były matki opłakujące swych synów wysłanych na wojnę w nie swojej sprawie. Byli też wielcy Polacy jak Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Sienkiewicz, którzy słowem podtrzymywali na duchu. Był też Romuald Traugutt, który konał na stokach Cytadeli warszawskiej z różańcem na szyi i z modlitwą na ustach. Było tylu biskupów, kapłanów i zakonników, których więziono, oraz skazywano na różne szykany łącznie z wygnaniem a nawet śmiercią. Oni wszyscy walczyli o polskość, bo sprawa polska zawsze wiązała się z wiarą i Kościołem.

Dla podtrzymania polskości i na potrzeby przyszłego własnego państwa prowadzono nie tylko różne zbrojne akcje, ale także stawiano na gospodarkę. Pod tym względem wyróżniał się zabór pruski, a szczególnie Poznańskie, gdzie budowano zręby przyszłej administracji, wojska i nowoczesny przemysł. Trzy zabory to trzy różne systemy polityczne, gospodarcze i kulturalne. Także różny poziom życia, szkolnictwa, wojskowości. Jakąż trzeba mieć wiarę, że z tych tak różnych trzech części dawnej Rzeczpospolitej da się jeszcze stworzyć jedno państwo? A jednak udało się, nie tylko dzięki zbrojnemu czynowi, ale przede wszystkim dzięki polskim rodzinom i Kościołowi. To w rodzinach, w szlacheckich dworach i w chłopskich chatach mówiono po polsku, po polsku odmawiano pacierz, przechowano polską kulturę. Nie było polskiego państwa, ale była polska wielodzietna rodzina, choć czasem biedna, ale taka, która nigdy nie chciała być w niewoli. Tam przetrwała polskość chociaż dzieciom w szkołach zabraniano mówienia po polsku, nawet zabraniano polskiej modlitwy, za nieposłuszeństwo surowo karano. Dziś z ciekawością oglądamy stare dokumenty jak metryki chrztu, ślubów, zgonów pisanych po rosyjsku lub niemiecku. Tak było do roku 1918, takie księgi mamy również w Horodle i w wielu polskich parafiach. Podobnie było jeśli chodzi o pieniądze. W zaborze rosyjskim płacono carskimi rublami, w austriackim koronami, a w pruskim markami. Zaborcy wiedzieli, że Polacy są dobrymi żołnierzami i potrafią walczyć, dlatego młodych mężczyzn niekiedy siłą wcielano do wojska. Najbardziej odczuli to młodzi z zaboru rosyjskiego gdy prowadzono tzw. „brankę”, czyli przymusowe wcielenie do wojska rosyjskiego na wiele lat.

O wolną Polskę modlili się Polacy we wszystkich zaborach. Zachęcali do tego nasi wieszczowie jak Mickiewicz w „Litanii pielgrzymskiej”: „O wojnę powszechną za wolność ludów – Prosimy Cię Panie ..... O niepodległość, całość i wolność Ojczyzny naszej – Prosimy Cię Panie”. I wybuchła wielka wojna światowa, polscy patrioci zrozumieli, że to ten czas, kiedy można wywalczyć wolność. Ale jak? W armii rosyjskiej służyli Polacy, służyli także w niemieckiej i austriackiej i niekiedy walczyli przeciw sobie. Niektórzy rozumieli, że nawet służąc w obcej armii można było przygotować się do służby w wolnej Polsce. Tak się przecież stało. Szybko powstały polskie organizacje wojskowe między innymi Legiony i z Bożą oraz ludzką pomocą zaczęła się znowu z mroków historii wyłaniać Najjaśniejsza Rzeczpospolita. Miała tylu wrogów zewnętrznych i wewnętrznych, nie miała czasu dorosnąć, okrzepnąć bo znowu trzeba było chwycić za broń, aby walczyć z „czerwoną zarazą”.

11 listopada 1918 roku Polska zmartwychwstała, a więc ogromny wysiłek naszego narodu nie poszedł na marne. Bóg wskrzesił Polskę jak niegdyś Swego Syna i za to dziś w setną rocznicę składamy Mu największe podziękowanie. Dziękujemy Bogu i Matce Jezusa, bo przecież prawie nikt nam nie pomógł. Wprawdzie wrogowie padli, ale nie do końca. Jeszcze było tyle do zrobienia, jeszcze tyle działań zbrojnych i dyplomatycznych Paderewskiego, Dmochowskiego, Korfantego, Piłsudskiego i innych polskich patriotów.

Dziś gdy tak uroczyście świętujemy setną rocznicę odzyskania niepodległości należy się mocno zastanowić co trzeba zrobić, aby nie popaść w nową niewolę kiedy to obcy będą za nas decydować i układać nam życie. Nie możemy pozwolić aby wpaść w sidła grzechu, bezbożnictwa, zniszczenia zdrowej moralności, rodziny, naszej kultury i naszej tożsamości. Wolność to wielki dar wywalczony przez wiele pokoleń Polaków. Jest to dar, który można łatwo utracić, dlatego warto przypomnieć nauczanie wielkiego Polaka św. Jana Pawła II odnośnie tej sprawy: „Człowiek jest powołany do wolności.

Nie ma wolności bez odpowiedzialności i bez umiłowania prawdy.

Wolność jest człowiekowi dana i zadana, by ukazywała prawdę o dobru.

W przykazaniu miłości Boga i człowieka wolność znajduje najpełniejsze urzeczywistnienie, bo jest ona dla miłości.

Jeśli człowiek chce być wolny, musi budować swoją wolność na fundamencie obiektywnej prawdy.

Wolność jest wielkim dobrem wówczas, kiedy umiemy świadomie jej używać do tego wszystkiego, co jest prawdziwym dobrem.

Chrystus uczy, że najwspanialszym wypełnieniem wolności jest miłość, która urzeczywistnia się w oddaniu i służbie”.

Admin