Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ofiara ubogiej wdowy

Rozważanie na XXXII Niedzielę Zwykłą, Rok B.

Czy Bóg potrzebuje czegokolwiek od człowieka? Czy potrzebuje jakiejś ofiary? Zdajemy sobie sprawę z tego, że wszystko co nas otacza jest Boże, że my także jesteśmy Jego stworzeniami, że tak naprawdę niczego Bogu nie możemy dodać. Jesteśmy jednak stworzeni na obraz i podobieństwo boże, mamy wolną wolę i zdolność do miłowania. I właśnie ta zdolność do kochania daje nam możliwość okazania naszej miłości względem Stwórcy. Okazujemy ją tak, jak w stosunku do drugiego kochanego człowieka przez słowa, gesty, kwiaty, podarki itp. W podobny sposób od wieków ludzkość okazywała miłość i posłuszeństwo Bogu. Składanie określonej ofiary było pewnego rodzaju wyznaniem wiary, a także miało na celu wyrażenie wdzięczności wobec Boga za Jego opiekę, błogosławieństwo w życiu i codziennej pracy. W Słowie Bożym pierwszą informacje na ten temat znajdujemy już w Księdze Rodzaju, gdzie jest mowa o składaniu ofiar przez Kaina i Abla. Ofiara Kaina została odrzucona, bo nie była szczera, natomiast ofiara Abla przyjęta, bo on kochał Boga i złożył ją szczerym sercem. (Por. Rodz. 4, 3 – 8).

Sam Bóg określił sposób i zasady składania ofiar, tak aby one znalazły uznanie w Jego oczach. Przede wszystkim zasady te określały postawy oraz motywy składających wobec Boga. Podstawowym motywem wzbudzającym pragnienie złożenia ofiary było wyznanie wiary i miłości, wdzięczność za otrzymane łaski, posłuszeństwo i oddanie się do dyspozycji Stwórcy.

W dzisiejszej Ewangelii spotykamy Jezusa w świątyni Jerozolimskiej siedzącego naprzeciw skarbonki świątynnej, jak obserwował ludzi, którzy wrzucali do niej swoje ofiary. Wśród nich było wielu bogatych Żydów, którzy hojnie i z rozgłosem wrzucali pieniądze na rzecz świątyni. Człowiek nadzorujący tę czynność zapewne głośno dziękował i wychwalał ofiarodawców. W pewnym momencie oczom Jezusa ukazała się biedna wdowa, która dorzuciła do tych wielkich sum swoje skromne dwa pieniążki. Gdy Zbawiciel to zobaczył. zawołał swych uczniów i powiedział do nich: „..zaprawdę powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie”. ( Mk 12, 43 - 44).

To zdarzenie posłużyło Jezusowi, aby przypomnieć Apostołom i wszystkim swym naśladowcom czym naprawdę jest ofiara i kiedy ma ona wielką wartość w oczach Boga.

Ci, którzy wrzucali znaczne sumy dawali z tego, co im zbywało, taki gest niewiele ich kosztował, bo byli bogaci. Może chodziło tu bardziej o pokazanie swojej hojności i zwrócenie na siebie uwagi? Gdy człowiek tak postępuje zaspokajając swoją próżność, to jego czyn chociaż dobry i wartościowy w oczach ludzkich, nie ma on jednak uznania u Boga i nie ma też charakteru ofiary. Żeby można o niej mówić, muszą być spełnione pewne warunki. Jednym z nich jest poniesienie osobistej straty, którą można odczuć w większym lub mniejszym stopniu. Czy bogacze doświadczyli jej? Natomiast doświadczyła tego uboga wdowa, bo nie ofiarowała tylko dwóch groszy, ona ofiarowała całe swoje utrzymanie. Ofiarowała także całą siebie. Z Bożej perspektywy nie jest ważne, czy daje się dużo, czy mało. Nie chodzi o ilość, ale o wartość i czystość intencji, chodzi także o dawanie z życzliwością i całym sercem. Mądrość Ewangelii polega na całkowitym i bezinteresownym dawaniu siebie Bogu i bliźnim. Bohaterka dzisiejszej Ewangelii odeszła od skarbonki i zniknęła gdzieś w tłumie pielgrzymów. Tylko Jezus zwrócił na nią uwagę, bo wiedział, że prawdziwa ofiara musi kosztować i to aż do bólu.

Składanie ofiar materialnych było bardzo często praktykowane w czasach Starego Testamentu, to Bóg przez Mojżesza i Proroków nakreślił sposoby składania np. płodów ziemi, baranków, owoców itp. Jezus nigdy nie zniósł praktyki składania ofiar, ale do nich nawiązał, szczególnie do złożenia w ofierze baranka, którym On sam stał się gdy został ukrzyżowany za grzechy świata. Śmierć Jezusa na krzyżu za grzechy wszystkich ludzi była doskonałą i wieczną ofiarą, która przewyższa wszystkie ofiary Starego Testamentu podobnie jak słońce swym blaskiem zakrywa wszystkie gwiazdy. Z tą ofiarą możemy się złączyć uczestnicząc we Mszy św. czyli w Eucharystii, która „jest pamiątką, ponieważ uobecnia i aktualizuje ofiarę, którą Chrystus złożył Ojcu raz na zawsze na krzyżu za całą ludzkość.....W Eucharystii ofiara Chrystusa staje się także ofiarą członków Jego Ciała. Życie wiernych, składane przez nich uwielbienie, ich cierpienia, modlitwa i praca łączą się z ofiarą Chrystusa. Eucharystia jako ofiara jest także składana na wynagrodzenie za grzechy żywych i umarłych, a także by otrzymać od Boga duchowe i doczesne dary. Także Kościół w niebie jednoczy się z ofiarą Chrystusa”. (KK.1368).

Do tej najdoskonalszej ofiary Chrystusa możemy więc śmiało dołączyć naszą miłość i każde dobro. Dzięki takim ofiarom można w świecie uczynić wiele dobra. Ofiary wiernych służą do utrzymania kościołów, i wszelkich dzieł związanych z naszą wiarą. Najczęściej są to ofiary „wdowiego grosza” bo jak pisze ks. Tomasz Chudy SDS „nie od dziś wiadomo, że to ludzie niezamożni są bardziej ofiarni w sprawach Kościoła. Przyjrzyjmy się im. Mają renty, emerytury, które dzielą między dzieci, wnuki, sami potrzebują na lekarstwa i skromne życie. Ich pieniądze włożone do skarbony w kościele czy wrzucone na tacę bardzo często są „wdowim groszem”, o którym mówił Jezus komentując złożoną ofiarę przez kobietę, która wrzuciła do skarbony dwa pieniążki. To była jej intencja, jej potrzeba ofiarowania, jej decyzja. Zobaczmy, jakie uznanie zyskuje w oczach Jezusa. Dla Niego stokroć ważniejszy jest ów wdowi grosz, niż fortuny, rzucane jak ochłap z tego co zbywa ludziom bogatym, którzy w dodatku hojne datki chętnie odliczają sobie współcześnie od podatku: wedle powiedzenia, wilk syty i owca cała... Pan Bóg jednak patrzy na serce, na intencje. Patrzy dalej niż my, uwikłani w „profanum”. Jego pragnieniem dla każdego z nas jest sacrum. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej, tylko takie przeżycie doczesności, by nie stracić wieczności. A można ją zdobyć przez ofiarowany „marny” w oczach świata grosz (i bynajmniej nie chodzi tu tylko o pieniądze, ale o całą swoją znikomość w całości powierzoną Bogu), można też stracić przez ów grosz zdefraudowany. Na nic wtedy powłóczyste szaty, długie modlitwy, wyrazy szacunku dla pozycji i władzy, i zaszczytne miejsca na ucztach... jak z perspektywy zniknie sacrum”. (archiwum – ordynariat.wp.mil.pl/pl/379_8359.html).

Admin