Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Znaki na niebie i ziemi

Ewangelia i Rozważanie na I Niedzielę Adwentu, Rok C.

+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na I Niedzielę Adwentu, Rok C.

Znaki na niebie i ziemi.

Rozpoczynamy dziś liturgiczny Adwent, który ma nam uświadomić, że żyjemy w okresie między pierwszym a drugim widzialnym przyjściem Chrystusa na Ziemię. Pierwsze było ciche, prawie niedostrzegalne, Chrystus stał się człowiekiem bez rozgłosu, żył także skromnie, ale założył tu swoje Królestwo, do którego nas powołał i polecił go dalej powiększać i budować. Do tego zadania każdy z nas został powołany. Przyjdzie czas kiedy ta budowla zostanie zakończona a budowniczowie będą wynagrodzeni za swoją pracę. Może właśnie o tym mówi Ewangeliczna przypowieść o robotnikach w winnicy wynajętych do pracy w rożnych porach dnia, a nagradzanych jednakowe sumą od końca, za pracę i wysiłek całego dnia. (Por. Mt 20, 1 –16).

To drugie przyjście będzie tak samo niespodziewane jak pierwsze, ale nie będzie już ciche i niedostrzegalne. Nawet „moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą”. (Łk 25, 26 – 28). Ą więc będzie się coś dziać, będą rożne dziwne zjawiska, może jakieś kataklizmy, które wstrząsną ziemią í ludźmi. Na pewno będzie wielkie zniszczenie i sąd nad światem, albo raczej rozliczenie się z budującymi i zapłata.

Pytamy nieraz dlaczego tyle zła? Dlaczego wygrywają cwaniacy, ci którzy posługują się siłą i przemocą, krzywdą i fałszem, a dobroć jakby nieśmiała,wstyd1iwa pozornie ustępuje. Jezus wyjaśnia tę sprawę ucząc o kąkolu i pszenicy, że jedno i drugie pozostanie razem do żniw. Przy żniwach nastąpi zniszczenie chwastu, czyli zła i zbieranie pszenicy czyli ukazanie dobra. Tu dopiero ukaże się mądrość, dobroć i sprawiedliwość Boża. (Por. Mt 13, 24 – 30). Bóg przecież kocha wszystkich i kochając nie niszczy osobowości człowieka, niczego mu nie narzuca, ale ten dzień sądu, będzie pokazaniem Dobra całemu światu, będzie wielką radością tych, którzy cierpieli, służyli, kochali, byli wierni. To są właśnie ci  mądrzy, którzy „będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze” (Dn 12,1-3). Inni poznają swoją pomyłkę i złość, w pełni odczują swój żal i przegraną - ich udziałem stanie się to straszliwe zniszczenie i wielkie cierpienie. To właśnie będzie zapowiadane wielkie żniwo oraz ocena różnego rodzaju ziaren.

Nie wiemy jak będzie wyglądał świat odmieniony przez Chrystusa, nie wiemy jakie rozmiary będą miały te katastrofy i zniszczenie, nie wiemy kiedy się to dokona, ale wiemy, że jest to realne i pewne, bo Boże decyzje są nieodwołalne i zawsze się spełniają. Potwierdzeniem słów Jezusa jest zapowiedziane zburzenie Jerozolimy. Trudno było uwierzyć, że to potężne miasto i monumentalna świątynia jeszcze nie ukończona stanie się kupą kamieni. W 66 r. n.e. wódz rzymski Cestus otoczył miasto i obległ je. Z niewiadomych przyczyn postanowił jednak się wycofać. Gdy ujrzeli to Żydzi, otworzyli bramy miasta i ruszyli w pogoń za Rzymianami, zadając w górach nadzwyczaj ciężkie straty wojskom Cestusa. Wydawało się, że wybiła wielka godzina zwycięstwa dla Żydów. I tu niespodziewanie, posłuszni słowom Chrystusa uczniowie opuścili miasto i schronili się w małej osadzie Pelle na wschód od Jordanu, gdzie żyli spokojnie przez szereg lat. Dlaczego tak postąpili, skoro był to najodpowiedniejszy moment do pozostania w mieście, a nie do przebywania poza nim, gdzie groziło wiele niebezpieczeństw? Otóż oni zaufali i uwierzyli Chrystusowi przez co ocaleli. Niecałe cztery lata później (70 r. n.e.), wojska rzymskie pod dowództwem Tytusa wróciły pod Jerozolimę i otoczyły ją szczelnym pierścieniem, który już się nie rozluźnił. Po pięciu latach oblężenia miasto padło. Ostatni obrońcy schronili się w świątyni. Rzymscy żołnierze rozwalali kamień po kamieniu tak, że nie zostało dziś ze świątyni nic prócz słynnej „ściany płaczu”. Według historyka żydowskiego Flawiusza zginęło wtedy 1.100.000 osób, a 97.000 poszło do niewoli. Nie zginął natomiast żaden wierzący chrześcijanin. Wiara w słowa Chrystusa ocaliła ich. Proroctwo o zburzeniu Jerozolimy spełniło się. ( za Krzysztof Kudzia, Znaki poprzedzające przyjście Chrystusa).

Jedno możemy powiedzieć, że to ostateczne zniszczenie oznacza pewien proces np. ziarno, które ma wydać plon musi ulec zniszczeniu i pewnej przemianie, stwardniała poczwarka musi pęknąć i zniszczyć się, żeby mógł z niej wylecieć piękny kolorowy motyl. Tek samo stary świat z nienawiścią, przemocą, cierpieniem musi się rozpaść i zginąć aby od tej pory ludzie mogli trwać na zawsze we wspólnocie z Chrystusem i ze sobą. To będzie możliwe tylko dzięki Jego przyjściu i interwencji przemieniającej człowieka na podobieństwo Jego Ciała Uwielbionego. Wtedy dopiero będzie świat idealny, bo zostanie zniszczona zła natura człowieka, bo szatan już żadnej władzy mieć nie będzie. Codzienność ludzkości pokazuje, że marzenie o doskonałym świecie bez Chrystusa jest utopią. Wiele razy już taki świat budowano, budowali go bolszewicy z Leninem na czele, budowała go wcześniej Rewolucja francuska, są próby takiego budowania dziś, ale najczęściej kończy się to olbrzymim ludzkim cierpieniem i niedolą. Tylko Jezus może zmienić istniejący porządek rzeczy. „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić i stanąć przed Synem Człowieczym”. ((Łk 21, 36). Nasze czuwanie nie może być biernością, lecz pełnieniem woli Bożej. Musi być także miłością na każdy dzień, walką ze złem, a także budowaniem Królestwa Bożego, czyli świata pełnego dobra, piękna i prawdy. Wtedy z radością będziemy mogli stanąć przed „Synem Człowieczym”.

Ks. Henryk Krukowski.

Admin