Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Największy Dar

Ewangelia i Rozważanie na Boże Narodzenie. (Pasterka)


+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoim stadem. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pań-ska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”. I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie”. 

Rozważanie na Boże Narodzenie, Rok C.

Największy Dar.

Noc palestyńska, taka sama jak inne, tylko dwoje młodych ludzi szuka schronienia i miejsca gdzie można by zanocować i odpocząć. Chodzą od drzwi do drzwi, ale one dla biedaków są zamknięte. Ludzie o obojętnych twarzach i twardych sercach nie chcą przyjąć młodej pary, która spodziewa się narodzin dziecka. W takiej sytuacji należy opuścić niegościnne miasteczko, trzeba uciec od ludzi i udać się tam, gdzie odpoczywają zwierzęta. One z pewnością okażą gościnę. I oto tam, gdzie odpoczywają zwierzęta stał się cud! Cicho, niespodziewanie na ziemię przychodzi Bóg, przychodzi w ludzkim ciele, przychodzi jako małe Dziecko. „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. (J, 1, 11).

Nie było kamer telewizyjnych, nie było dziennikarzy, nie było orkiestry ani migocących kolorowych świateł, wszystko odbyło się bez rozgłosu, cicho, tak normalnie, tak po ludzku. Tylko niewielka grupa Pasterzy zobaczywszy dziwną światłość pośpieszyła aby sprawdzić co się tam dzieje. Sercem i wiarą rozpoznali, że to nie jest zwyczajne Dziecko, zobaczywszy Aniołów zrozumieli, że stali się świadkami cudu.

Ten Jezus narodzony w Betlejem jest największym darem od Ojca Niebieskiego dla całej ludzkości. Od tej pory On staje przed każdym z nas i pragnie być przyjęty. Każdy dar można przyjąć lub odrzucić. Nawet jeśli się go przyjmie to czasem rzuca się go gdzieś w kąt między różne rupiecie uważając, że jest bezwartościowy lub niepotrzebny. Tak postąpili mieszkańcy Betlejem. Jezus, który jest największym darem chce pozostać z nami, chce abyśmy Go zatrzymali, jest jakby nieśmiały, nikomu się nie narzuca, a przychodzi tak jak dziecko, aby dać radość, aby nas ubogacić. Jest miłością, stał się taki bezbronny, jest tak bardzo nas kochający, a jednocześnie tak zacięcie zwalczany. Nikt w historii ludzkości nie miał tylu wrogów co Jezus, chociaż przynosi pokój, radość i wieczność.

Zawodowi kłamcy na różny sposób i wszelkimi metodami starają się Go zwalczać. Raz twierdzą, ze Go w ogóle nie było, innym razem, że jest już niepotrzebny, niemodny, że dzisiejszy człowiek obędzie się już bez Niego. Najważniejsze, aby się jakoś urządzić, zdobyć władzę, pieniądze, korzystać z życia ile się da, iść z postępem i zerwać z wszystkimi więzami jakie narzuca religia. Kto ma rację? Czy ten, kto odrzuca Chrystusa jak okrutny król Herod morderca, czy ten kto Go przyjmuje i żyje według Jego zaleceń?

Historia a może nawet codzienność dostarcza nam wiele dowodów, że odrzucenie Chrystusa nie daje oczekiwanej radości, ale przeciwnie, wielu ludziom rujnuje życie. Będący u szczytu sławy muzyk Cliff Richard wydawałoby się człowiek w pełni spełniony czuje, że jednak czegoś mu brak. Tak oto przedstawia swoją drogę do Chrystusa: „Cześć ! Nazywam się Cliff Richard. Postanowiłem, że w trakcie serii moich koncertów znajdę trochę czasu, by podzielić się z wami czymś, co bez żadnej przesady jest najważniejszą sprawą w życiu każdego człowieka. W moim życiu sprawa ta jest na szczycie hierarchii wartości, a rock - and - roll i tenis, moje wielkie pasje, są w zupełnie innej lidze! Mówię tu o stawaniu się chrześcijaninem; a w pewnym sensie jest to rzeczywiście sprawa życia i śmierci.....Po paru latach mojej kariery piosenkarskiej po raz pierwszy odczułem niedoskonałość mojego życia. Trudno mi to inaczej określić. Zacząłem sobie zdawać sprawę, że mimo całego mojego bogactwa - czegoś mi jeszcze brakuje. Zdobyłem popularność i tyle forsy, że ledwo mogłem sobie z tym wszystkim poradzić. Dziewczyny piszczały, przeboje szły za przebojami, zaangażowano specjalnych kasjerów, by liczyli wpływy - i pomimo tego wszystkiego nie byłem w pełni szczęśliwy. Kiedy wracałem do domu zdejmowałem swoją „publiczną maskę" (którą, jak sądzę wszyscy nosimy od czasu do czasu) i musiałem zostawać sam na sam ze swoim prawdziwym "ja". Nie byłem wtedy chyba ani lepszy, ani gorszy od jakiegokolwiek innego faceta, ale zrozumiałem, że sukces, tysiące "fanów" i forsa nigdy nie będą mogły mnie zaspokoić.

Nie ośmieliłbym się sugerować, byście moje przeżycia chcieli powtórzyć w swoim życiu, zanim nie sięgniecie do Biblii, by tam znaleźć oparcie dla swoich decyzji. Księga Izajasza w Starym Testamencie oddaje właśnie to, co sam przeżyłem. Jak mówi prorok, ci, którzy odrzucili Boga są "jak wzburzone morze,, którego uśmierzyć nie sposób ..." (Iz. 57,20). Czy to ci nic nie mówi?...... To jest właśnie sedno sprawy. Bóg, ideał sprawiedliwości i dobroci - i ja, pełen egoizmu i nieposłuszeństwa. Jak światło i ciemność - te dwie przeciwności nie mogą iść ze sobą w parze. Jesteśmy oddzieleni i niepogodzeni, ale, na szczęście, jest też wspaniałe pocieszenie: Bóg mimo wszystko kocha mnie i pragnie, bym wszedł do jego rodziny”.(Fragmenty książki pt. „Ty, ja i Jezus”, za mateusz.pl).

Znamy też sylwetki ludzi głęboko wierzących, którzy zachowywali się zawsze szlachetnie i w trudnych warunkach pomagali innym czerpiąc siłę z wiary w Chrystusa. Oto przykład: Rok 1943 – Oświęcim – obóz. Przemycono skrawek papieru adresowany do żony Anny Żuk z Warszawy w którym napisał: „Kochana Anno, kochane dzieci. Wczoraj było Boże Narodzenie, a głośniki obozowe wrzeszczały kolędę Stille nacht (Cicha noc), wszyscy mieliśmy łzy w oczach, otrzymałem wyrok śmierci. Ten list jest listem już z tamtego świata. Proszę cię żono tylko nie płacz, jutro już nie będę żył, ale będę u tego, który narodził się i cierpiał. Gdyby nie On trudno byłoby umrzeć, ciężko mi, że zostawiam was samych, martwię się o was, jak będziecie żyć, martwię się bardo o Jurka, bo on taki słaby i chorowity. Kochana Anno módl się o to, abyś ty przeżyła, aby dzieci przeżyły, abyśmy się wszyscy razem spotkali w niebie. Chciałbym ci jeszcze tyle powiedzieć, ale nie ma jak. Całuję ciebie, całuję Jurka i małą Marysię. Powiedz im, że ojciec umarł, ale się nie zhańbił, a oni niech codziennie mówią paciorek i niech się słuchają. Żegnam kochani, do zobaczenia w Niebie”.

Z wdzięcznością należy przyjąć Dar Boga – Chrystusa. Trzeba mocno uwierzyć, że z nim wszystko można zmienić. On jest Bogiem, który tak bardzo wywyższył – zmienił ludzką grzeszną naturę. Jeśli w Niego całym sercem uwierzymy i przyjmiemy, to zmieni nasze życie, to nawet największe ciężary staną się lżejsze bo on wraz z nami będzie je dźwigał.

 

Ks. Henryk Krukowski.

Admin