Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Odszedł od nich

Ewangelia i Rozważanie na IV Niedzielę Zwykłą, Rok C. +Słowa Ewangelii według św. Łukasza.

W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czyż nie jest to syn Józefa?”.
Wtedy rzekł do nich „Z pewnością powiecie mi to przysłowie: „Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum«”.
I dodał: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali się z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich, oddalił się. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na IV Niedzielę Zwykłą, Rok C.

„Odszedł od nich”.


"Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna”. (Hbr 1, 1 – 5). Przemawiał Bóg przez różne wydarzenia i znaki, przemawiał także przez wybrane przez siebie osoby. Czy ludzie posłuchali? Odpowiedzią niech będzie przypowieść Jezusa o gospodarzu i winnicy, którą oddał w dzierżawę rolnikom. „Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali..... W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci”.( Mt 21, 33 – 42).

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam Jezusa nauczającego w swojej rodzinnej miejscowości Nazaret. Z pewnością już słyszeli o cudach jakie dokonały się w innych miastach, może byli zadowoleni, że rozsławi ich miasteczko. Liczyli, że po znajomości będą traktowani w sposób wyjątkowy. Myśleli tylko o sobie i o swoich małostkowych sprawach. Nie byli w stanie przyjąć Jezusa jako Syna Bożego. Na przeszkodzie stanął ich ludzki sposób rozumienia rzeczy. Znali Go przecież od dzieciństwa, pamiętali, jak wychowywał się w domu Józefa i Maryi. Uważali, że im się więcej należy niż innym ludziom, bo to przecież ich rodak. Jezus jednak nie patrzy na znajomości, a nawet na więzy krwi. On patrzy na ludzkie serca, na otwarcie się na Boże działanie. Mieszkańcom Nazaretu objawia wielkie sprawy: „ Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (Łk 4, 21).

Usłyszeli to, na co Izrael oczekiwał od wieków. Słyszeli, ale nie posłuchali. Nie chcieli otworzyć swoich serc przed Synem Bożym, oni wiedzieli swoje, i prawdy nie chcieli znać, nie przyjęli. Bo po co ludziom prawda, czasem niewygodna? Po co ma denerwować i wywoływać uczucie niepokoju? Najlepiej ją zabić, tak postanowili tamci ludzie. Niestety taki sposób myślenia zdarza się również i nam. Ile razy blokujemy się na przyjęcie prawd objawionych tylko dlatego, że myślimy w kategoriach ludzkich. Nie potrafimy wystarczająco zaufać Bogu i dać się w życiu prowadzić Opatrzności, gdyż bardziej wierzymy naszemu rozumowi, zgubnym ideologiom, albo zawodowym kłamcom.

Syn Boży dokonał dzieła zbawienia, wszystkiego nas nauczył i pozostał niewidzialny w swoim Kościele, ale w każdym czasie posyła do nas swoich „proroków” tzn. ludzi opatrznościowych, którzy w danej epoce mają do spełnienia ważne zadania dotyczące losów świata, albo jakiegoś narodu. Na trudne czasy dla Polski Bóg dał nam Prymasa Stefana Wyszyńskiego, męczennika błogosławionego Jerzego Popiełuszkę i św. papieża Jana Pawła II. Jak bardzo cieszyliśmy się jako naród gdy po raz pierwszy w naszej historii papieżem został jeden z nas. Jak bardzo byliśmy dumni, gdy oklaskiwały go tłumy ludzi na całym świecie. Trzeba powiedzieć, że chętnie go słuchaliśmy, ale czy posłuchaliśmy?

Nadszedł rok 1991, gdy Ojciec Święty Jan Paweł II po raz czwarty odwiedził Polskę. Tematem papieskiego głoszenia był Dekalog czyli Dziesięć Przykazań Bożych, które Prorok z Polski chciał przypomnieć swoim, którzy budzili się do nowego życia, w nowej rzeczywistości przemian. To właśnie wtedy 3 czerwca 1991 r. na lotnisku w Masłowie koło Kielc wypowiedział bardzo osobiste słowa. Miał podniesiony głos - napomnienie płynęło z serca, spontanicznie. Były w nich zawarte ból i nadzieja, że Polacy nie roztrwonią nagle czegoś, za co tylu z nich cierpiało, było internowanych i katowanych na esbeckich „ścieżkach zdrowia”. Mówił wówczas (tłumacząc czwarte przykazanie Dekalogu): „Oto matka moja i moi bracia. Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!” I niestety! Prorok musiał "rozbić się" o niezrozumienie, wielką krytykę i negacje nauczania oraz wyrażane niezadowolenie płynące z liberalnych środowisk i robiących zamęt wokół Papieskiej wizyty. Poszło jeszcze dalej... Zaczęto Ojcu Świętemu liczyć koszty pobytu w Polsce. Okazało się, że Polski - ojczyzny proroka - nie stać, by ugościć swojego Papieża.

Papież bardzo cierpiał z powodu tego odrzucenia. Nie zaprzestał jednak głoszenia Dekalogu. Przypomniał o tym, że jest jeden Bóg, że Jego Imię jest Święte, że niedziela nie jest dla pracy, ale dla Boga i człowieka. Mówił o szacunku dla drugiego człowieka, o ochronie życia, o czystości obyczajów, o właściwym podejściu do cudzej własności. Ks. Michał Olszewski (SCJ) tak ocenia współczesną sytuację w naszej ojczyźnie: „Patrząc na dzisiejszą rzeczywistość i społeczny klimat w Polsce ostatnich miesięcy czy lat, nie tylko odrzuciliśmy Dekalog Jana Pawła II z 1991 roku, ale w ogóle zanegowaliśmy Boże prawo i pozwoliliśmy na rozprzestrzenianie się cywilizacji uśmiercania człowieka we wszystkich wymiarach jego życia. Doszło nawet do tego, że zakładając nową skrzynkę mailową, trzeba się zastanawiać jaką płeć wybrać; k-kobieta, m-mężczyzna czy "inne".

„On (Jezus) jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się”. (Łk 4, 30). Oddalił się, po prostu od nich odszedł. A jeśli odejdzie także od nas?

Ks. Henryk Krukowski.

Admin