Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Rozważanie na Pierwszy Piątek miesiąca - 1 lutego

OBIETNICA III (cz.2)

3. Będę sam ich pociechą we wszelkich smutkach i utrapieniach.

Gdy ból i smutek zadadzą im ranę, Ja sam balsamem pociechy się stanę

Miesiąc temu rozważaliśmy o tajemnicy, którą nazywamy cierpieniem. W tajemnicy, która dotyka każdego, z którą każdy musi się zmierzyć wcześniej czy później. Wielu wobec tej tajemnicy jest bezradnych, wielu załamanych i zdruzgotanych, wielu traci wiarę. A z drugiej strony dla wielu jest to szansą na spotkanie z Bogiem, na wzrost w świętości.

Tak więc, jak zauważamy w życiu codziennym, skrajnie różne są reakcje na ból, cierpienie, samotność i te przykrości, które po ludzku w życiu nas spotykają.

W spotkaniu ze św. Małgorzatą Marią, Pan Jezus pokazuje nam, że nie są Mu obojętne nasze ludzkie dylematy, że wczuwa się w nasze przykre doświadczenia. Nie dziwimy się temu, bo przecież On sam wszedł na drogę cierpienia, szedł Krzyżową drogą, która jest dla nas symbolem tego co najboleśniejsze. On sam umiera na Krzyżu i kona w bólu, doświadczając w Swoim życiu tego co najboleśniejsze. Doświadczył naszego ludzkiego losu, aby mógł nie tylko współczuć, ale w tym celu abyśmy mogli prosić Go o pomoc, ulgę, wewnętrzną siłę i moc.

Całe życie Jezusa to solidarność z tymi, którzy są najbiedniejsi, prześladowani, odsunięci na margines życia. Widzimy na kartach Ewangelii, jak Jezus idzie do opuszczonych, pochyla się nad trędowatymi, do których nikt nie chciał się zbliżyć. Zauważa tych, którzy przez innych byli pogardzani, znieważani i odtrąceni.

On to, według słów Pisma świętego: przeszedł przez życie czyniąc dobrze!

Dlatego nie należy się dziwić, że Ten, który otworzył Swe kochające serce dla najbardziej potrzebujących obiecuje, że nadal, że nieustannie tym dobrem będzie się dzielił, że hojnie rozda swe współczucie, Swą miłość i dobroć.

Gdy tylko dotknie nas ból, smutek, gdy będą utrapienia życia codziennego, On Boski Lekarz będzie balsamem i pociechą dla nas. Będzie teraz, bo takim był czasie swego ziemskiego pielgrzymowania.

Będzie teraz, bowiem On Zmartwychwstały solidaryzuje się z naszą ludzką biedą i każdym naszym niedomaganiem.

Będzie balsamem pociechy, gdyż tę pociechę niósł zawsze, gdyż to było celem Jego misji na ziemi. Misję tę kontynuuje nadal w Kościele, które jest Jego Mistycznym Ciałem.

Skoro tak, to jakie dla nas płyną wnioski? Dla nas zgromadzonych na Mszy św. i na adoracji wynagradzającej w Pierwszy Piątek kolejnego miesiąca?

Otóż po pierwsze, wpatrując się dziś w Jezusowe Najświętsze Serce trzeba nam z całych sił dziękować za dobroć Jego niepojętą, za każdą łaskę pociechy, dobroci, ulgi, którą w naszym ziemskim życiu otrzymaliśmy. Skoro tutaj w kościele jesteśmy, skoro żywa jest nasza wiara, skoro potrafiliśmy przeżyć tyle doświadczeń, tyle utrapień i tyle cierpienia i nie ma w nas załamania – to tylko dzięki Jego łasce, dzięki dobroci Jego Najświętszego Serca. Dziękujmy więc i w tym dziękczynieniu nie ustawajmy nigdy.

A następne postanowienie to, zaufanie, zawierzenie. Jakże ważna to postawa. Ważna szczególnie dziś, gdy cierpienie, nieuleczalna choroba, doświadczenia życiowe tak wielu ludzi załamują, przygnębiają, a nawet oddalają od Boga, od wiary i od Kościoła. Trzeba nam właśnie dziś w czasie adoracji powtarzać: „w Tobie o Serce Jezusa mą ufność złożyłem i nie będę zawiedziony na wieki” Zaufanie to rodzi się z tej obietnicy, którą dziś rozważamy. Skoro Serce Jezusa stanie się dla nas balsamem pociechy, skoro to słowa samego Boga, to czyż może być jakieś inne źródło naszej ufności?

Konieczna jest także nasza wewnętrzna postawa naśladowania Jezusa. Skoro chcemy, aby nasze spotkanie pierwszopiątkowe z Sercem Jezusa było owocne, to trzeba, abyśmy Go naśladowali. A naśladowanie, to dobroć, to pomoc innym, to wrażliwość na biedę materialną i duchową innych, to balsam pociechy, jaki będziemy nieśli tym, którzy akurat teraz przeżywają czas smutku i strapienia.

To uleczy nas z naszego egoizmu, pozwoli zapomnieć o naszych biedach, odkryć, że często inni cierpią bardziej niż my. A więc naśladować Jezusa, który Sam doświadczając niezrozumienia, rozumiał innych i szedł im z pomocą.

Wreszcie prośmy dziś o postawę wynagradzającą, która na widok zła, cierpienia, choroby, niezrozumienia zachęci nas do jeszcze większego zbliżenia się do Serca Jezusa, które najmocniej wyraziło Swą miłość w momencie największego cierpienia na Krzyżu. Zjednoczeni z Sercem Jezusa, wynagradzajmy za tych, którzy nie chcą przyjąć cierpienia, buntują się i bluźnią przeciwko takim doświadczeniom. Wynagradzajmy za tych, którzy nie otwierają się na pomoc Jezusa, który jest balsamem w cierpieniu, wynagradzajmy, za tych, którzy wierząc tylko we własne siły nie proszą nigdy o łaskę pomocy Serce Jezusa, które przecież jest hojne dla wszystkich, którzy Go wzywają, które obiecało, że Ono balsamem pociechy się stanie!

Z takim nastawieniem wdzięczności, ufności, pomocy innym i wynagrodzenia za innych, łatwiejszym będzie nasze osobiste przeżywanie wszelkich smutków i utrapień, a Jezusowe Serce będzie dla nas zawsze balsamem pociechy. Amen.

Ks. Wiesław Pietrzak scj

Admin