Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Trudne przykazanie

Ewangelia i Rozważanie na VII Niedzielę Zwykłą, Rok C.

+Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.

Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać.

Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

Oto słowo Pańskie.

Rozważanie na VII Niedzielę Zwykłą, Rok C.

Trudne przykazanie.

Spotykamy wokół siebie różnych ludzi, jedni wydają się sympatyczni, ułożeni, kulturalni, inni zachowują się jak prostacy czyniąc dookoła wiele hałasu albo zła. Do tych sympatycznych uśmiechniętych odnosimy się najczęściej przyjaźnie, natomiast ustępujemy drogi tym, którzy nie wyglądają na życzliwych, a może są nawet wrogo nastawieni. Dość często zdarzają się ludziom różne konflikty, a wynikiem tego jest przemoc, zabójstwa, zranienia i nienawiść, a nawet zemsta. Pogańska starożytność nie znała litości czy przebaczenia, wroga niszczono całkowicie wycinając w pień całe narody. Podobnie postępowano wobec tych, którzy popełnili jakieś przestępstwa. Kodeks Hammurabiego wyraźnie głosił: „Oko za oko, ząb za ząb”. Podobnie postępowali Izraelici, chociaż Bóg nakazał im miłować bliźniego. Oni jednak uważali, że to przykazanie dotyczy tylko swoich, nie ma zaś zastosowania do innych narodów, a szczególnie do ludów pogańskich. Nawet islam, który powstał w VII wieku po Chrystusie nawiązuje w pewnym sensie bardziej do Kodeksu Hammurabiego i prawa Starego Testamentu niż do chrześcijaństwa. Czytając Koran nie znajdujemy tam zrozumienia np. dla inaczej wierzących. Oto słowa Koranu: „Sura czwarta, ajaty 89 i 91: „Oni by chcieli, abyście byli niewiernymi (...), a jeśli się odwrócą, to chwytajcie i zabijajcie ich, gdziekolwiek ich znajdziecie”. „A jeśli oni nie odejdą od was i nie zaproponują wam pokoju (...), chwytajcie ich i zabijajcie ich, gdziekolwiek ich napotkacie”. Sura dziewiąta, ajat 5: „A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie, chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki!”. (Koran, PIW, Warszawa 1986).

Można więc przyjąć, że do czasów Chrystusa poszczególni ludzie i narody próbowały rozwiązywać swoje problemy przemocą, przy użyciu mieczy, maczug czy pięści. Była to sprawiedliwość podobna do „sprawiedliwości zwierząt”, silniejszy zawsze miał rację, słabszy musiał zginąć. Jezus, który przyszedł na ziemię zmienił to podejście uświadamiając ludzi, że nie są zwierzętami, i że nie mogą się zachowywać jak zwierzęta. Gdy ludzkość zwykle odpowiadała nienawiścią na nienawiść, na policzek dwoma policzkami, okiem za oko, to Jezus mówi: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają”. (Łk 6, 27 – 28). To polecenie Jezusa jest największą bezkrwawą rewolucją na ziemi.

Miłość w nauczaniu Jezusa nie dzieli ludzi na dobrych i złych, a z drugiej strony nie kwestionuje prawdy i naszej godności osobowej. Jak rozumieć Chrystusowy nakaz miłości nieprzyjaciół? Domyślamy się, że nie chodzi tu o miłość w sensie jakiegoś przywiązania czy sympatii. Pojęcie „miłość” ma różne znaczenia i odcień. Oczywiście, inaczej dzieci kochają rodziców, żona męża czy mąż żonę, a dziadkowie swoje wnuki. Inaczej również odnosimy się do zbrodniarzy czy naszych osobistych wrogów, nie negując przewidzianej dla nich kary. Bo czy miłością jest puszczaniem płazem zbrodni, której np. dopuścił się człowiek zabijający nożem innego człowieka – np. prezydenta miasta Gdańska i to na oczach publiczności? (13. 01. 2019). Czy aktem miłości będzie przemilczanie takiego aktu kryminalnego jakiego się dopuścił? Nic z tych rzeczy. Miłość zakłada przebaczenie zbrodniarzowi, ale zarazem odseparowanie go od potencjalnych ofiar, zapewnienie resocjalizacji, leczenie oraz potępienie grzechu. Pięknym przykładem jest tu nasz rodak św. Jan Paweł II, przebaczający tureckiemu zbrodniarzowi Ali Agcy, który 13 maja 1981 roku strzelał do papieża, aby go zabić. Ojciec św. przebaczył mu aż trzy razy, chociaż ten nigdy o przebaczenie nie poprosił.

Przykazanie miłości, a szczególnie miłości nieprzyjaciół jest bardzo trudne dla każdego człowieka. Najchętniej wytępilibyśmy wszystkich złych ludzi i wszystkich grzeszników. Jezus nie pozwala na takie postępowanie, a nawet na takie myślenie. Nie mamy prawa nikogo przekreślić i potępić do końca. Nie wiemy parzcież jak się sprawy dalej potoczą. A może taki człowiek nawróci się i zostanie świętym? U Boga wszystko jest możliwe. Czasem rana jest bardo boląca, wielki ból, wielka nasza krzywda. Chciałoby się odpłacić tym samym, taka jest nasza natura, ale w głębi duszy coś nas powstrzymuje, ocieramy łzy, mówimy: będę pamiętać ten ból, ale wybaczam. Wielu Polaków pamięta czasy II wojny i niemieckie zbrodnie. W dwadzieścia jeden lat po zakończeniu wojny 18 listopada 1965 w trakcie sesji Soboru Watykańskiego II polscy biskupi wystosowali do wszystkich Episkopatów listy, w których zapraszali do udziału w obchodach Millenium Chrztu Polski, a do Episkopatu Niemiec wystosowano specjalne orędzie ze słowami: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”.  List ten wywołał wściekłość sprawującego wówczas władzę pierwszego sekretarza KCPZPR Gomułki oraz całego aparatu partyjnego i był powodem bezprecedensowych ataków komunistów na Kościół. Po latach przekonaliśmy się jak był potrzebny, jak wiele dobrego zdziałał.

Przebaczyć! Tak mogą postąpić tylko ludzie szlachetni o wielkim sercu i wielkiej kulturze. To przecież sam Chrystus dał przykład prawdziwej miłości. On nie tylko nauczał, On na krzyżu oddał swoje życie za tych, którzy byli Jego wrogami, a więc za wszystkich grzeszników. Umierając nie złorzeczył, nie przeklinał swoich oprawców, ale modlił się za nich do Ojca słowami: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). Dla św. Szczepana pierwszego męczennika Jezus był największym autorytetem dlatego, gdy go kamienowano także modlił się o wybaczenie tym, co go dręczyli słowami: „Panie, nie poczytuj im tego grzechu”. (Dz 7, 60).

Czasy ostatniej wojny to okres pogardy dla ludzkiego życia, to czas przemocy i nienawiści. Ale w tym piekle wytworzonym przez złych ludzi były przykłady miłości, miłosierdzia i przebaczenia, były osoby, które na zło odpowiadali miłością. Przykładem może być ks. Dominik Maj kapłan Diecezji lubelskiej (1908 – 1976), który będąc w obozie koncentracyjnym w Dachau był wielokrotnie katowany przez jednego z kapo o pseudonimie Kretynek. Ten człowiek  strasznie katował ks. Dominika. W pewnym momencie jednak sam jakoś podpał SS-manom. Został ukaranym tym, że odebrano mu przydział chleba. Ks. Dominik wtedy, według relacji świadków, odstąpił mu połowę swojego przydziału. Bezinteresowny gest kapłana zmienił życie obozowego kapo do tego stopnia, że się zaprzyjaźnili. Ta sytuacja miała także zaważyć na przemianie życia SS-mana, a dzięki modlitwie ks. Maja wielu w obozie cudem uszło z życiem. Innym przykładem jest bł. Jerzy Popiełuszko, który przyjął za motto słowa św. Pawła: „zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21) i zrealizował je swoim życiem aż po przelanie męczeńskiej krwi.

Trudne to przykazanie, ale mocno wiąże z Chrystusem do którego przecież często się zwracamy: „odpuść nam, jak i my odpuszczamy”. Jeśli odpuszczamy to będzie nam odpuszczone. Piękne przykłady miłości nieprzyjaciół znajdujemy w polskiej literaturze, szczególnie u wielkiego Henryka Sienkiewicza, choćby w powieści „Krzyżacy”. Oto fragmenty: „Na koniec stary Tolima.....rzekł: – Stoi przed wami, panie, ten piekielnik, ten wilkołak krzyżacki, który katował was i dziecko wasze; dajcie znak, co mam z nim uczynić i jako go pokarać? Na te słowa przez oblicze Juranda przebiegły nagle promienie – i skinął, aby mu przywiedziono tuż więźnia. Dwaj pachołkowie chwycili go w mgnieniu oka za barki i przywiedli przed starca, a ów wyciągnął rękę........, zmacał skrzyżowane na nich ramiona, dotknął powrozów – i przymknąwszy znów oczy, przechylił głowę. Obecni mniemali, że się namyślał. Ale cokolwiek bądź czynił, nie trwało to długo, gdyż po chwili ocknął się – i skierował dłoń w stronę bochenka chleba, w którym utkwiona była złowroga mizerykordia.........Ale on, ująwszy w połowie nóż, wyciągnął wskazujący palec do końca ostrza, tak aby mógł wiedzieć, czego dotyka, i począł przecinać sznury na ramionach Krzyżaka. Zdumienie ogarnęło wszystkich, zrozumieli bowiem jego chęć – i oczom nie chcieli wierzyć. Tego jednak było im zanadto. Hlawa jął pierwszy szemrać, za nim Tolima, za tymi pachołkowie. Tylko ksiądz Kaleb począł pytać przerywanym przez niepohamowany płacz głosem: – Bracie Jurandzie, czego chcecie? Czy chcecie darować jeńca wolnością?

– Tak! – odpowiedział skinieniem głowy Jurand.

– Chcecie, by odszedł bez pomsty i kary? – Tak!


Ks. Henryk Krukowski.

Admin