Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Rozważanie na Pierwszy Piątek miesiąca

4. Będę ich najbezpieczniejszą ucieczką w życiu, a szczególnie w godzinę śmierci.

Pod moim skrzydłem grot złego ich minie, Jam ucieczką w ostatniej godzinie

Kolejna Obietnica skierowane przez Jezusa w tajemnicy Najświętszego Serca, skierowana do św. Małgorzaty Marii dotyczy naszej ostatniej godziny na tej ziemi, czyli dotyczy tajemnicy naszej śmierci.

Śmierć to ludzki koniec naszej ziemskiej wędrówki. Śmierć to spotkanie z Bogiem. Śmierć to sąd szczegółowy nad naszą przeszłością, to zarazem początek nieba, czyśćca lub piekła. Śmierć należy z punktu widzenia nauki Kościoła do tematów eschatologicznych, czyli ostatecznych.

W odmawianym wyznaniu wiary, recytujemy słowa o tym, że: wierzę w życie wieczne. Zapytać warto czy naprawdę wierzę, że po zakończeniu ziemskiej pielgrzymki czeka nas życie wieczne. Życie, które jest darem Miłosiernego Boga. Życie to rozpoczyna spotkanie z Bogiem w momencie naszej śmierci. Spotkanie z Ojcem, który kocha, który pragnie naszego szczęścia. W Obliczu Jego Miłości zobaczymy czy miłością było nasze życie, czy miłość ta potrzebuje oczyszczenia, a może odkryjemy z przerażeniem, że w naszym sercu jest ciemność, której wypełnieniem będzie piekło, czyli oddalenie od światła, którym jest Bóg i niebo.

Na to ostateczne spotkanie z Bogiem przygotowujemy się całe nasze ziemskie życie. Czy bierzemy to pod uwagę? Czy naprawdę wierzymy, że życie nasze zmienia się, ale się nie kończy? Wydaje się, że dzisiejszy człowiek małą uwagę przykłada do tego co go czeka w przyszłości. Pęd życia, czas, który coraz bardziej pędzi nas do sukcesów, kariery, stanowisk, szczebli w hierarchii życia – to wszystko sprawia, że nie sięgamy w naszej refleksji do tego co potem, co dalej, co w przyszłości. Żyjemy z dnia na dzień i usprawiedliwiamy się tym, że nie mamy czasu i możliwości by spojrzeć głębiej, by zapytać siebie o cel, o sens tego zabiegania, tej ziemskiej gonitwy.

Dlatego dziś w Pierwszy Piątek kolejnego miesiąca, dotykamy tajemnicy śmierci i wieczności. Gdy Jezus każe nam pomyśleć o ostatniej godzinie naszego życia, wykorzystajmy ciszę kościoła, wykorzystajmy atmosferę adoracji, wykorzystajmy spotkanie z Jezusem w Komunii świętej, aby podjąć refleksje, medytację nad tymi tematami, które Katechizm nazywa ostatecznymi.

Zapytajmy się w ciszy serca czy wierzymy głęboko w życie wieczne? Czy pamiętamy, że każdy dzień przeżyty tutaj na ziemi zbliża nas do tego ostatniego dnia, w którym przyjdzie nam zdać relację ze swego życia, w którym przed naszymi oczyma przewinie się jak taśma filmowa cała historia naszego życia i sami ocenimy i sami zobaczymy czy zasłużyliśmy na niebo, piekło czy czyściec. Pytanie ważne, bo decydujące o naszej wieczności. Pytanie,. Które ma mobilizować nad do dobra póki jeszcze czas, póki jeszcze Pan Jezus daje nam czas na pomnażanie dobra.

Te pytania są o tyle ważne i istotnie dla nas, że tak wielu żyje z dnia na dzień. Żyją tak jakby po tym życiu nic ni było. Tak wielu chodzących nawet do kościoła szczerze przyznaje, że nie są do końca przekonani o wieczności o spotkaniu ze Zmartwychwstałym.

To dramat dzisiejszego człowieka, który zatroskany o codzienność nie umie już, nie potrafi sięgnąć do przyszłości. Słyszymy na każdym pogrzebie, że życie nasze zmienia się, ale się nie kończy, ale wielu nie chce tym tematem się zająć na modlitewnej refleksji. Wielu ucieka od myśli o swej śmierci, o sądzie ostatecznym, o życiu wiecznym z Bogiem, albo bez Boga. Owszem umierają inni, inni rozliczają się ze swoim życiem, ale nie ja. Tak sądzimy że wciąż mamy wiele czasu.

Ale my obecni dziś na nabożeństwie wynagradzającym i zapatrzeni w Najświętsze Serce Jezusa pełne miłości, zapytajmy o te najważniejsze dla nas rzeczywistości życia ostatecznego. Zobaczmy w modlitewnej zadumie, że Miłość Serca Jezusowego nas oczekuje. Ta miłość pragnie nas nagrodzić szczęściem wieczny, trwającym bez końca, szczęściem bliskości z Bogiem. Tylko czy my tego chcemy? Tylko czy my w to wierzymy?

Modlimy się wpatrzeni w Zmartwychwstałego Jezusa, aby ostatecznym odniesieniem naszych wysiłków, naszej modlitwy, naszych praktyk religijnych była wieczność, były prawdy ostateczne. Pragnijmy nieba, módlmy się o niebo dla siebie i dla innych. Polecajmy Sercu Jezusa naszą śmierć i nasze spotkanie z Bogiem na sądzie, który czeka nas po śmierci.

Zawsze Pierwszy Piątek Miesiąca przypomina nam o wynagrodzeniu. W tym miesiącu trzeba nam wynagradzać za tych, którzy nie żyją wiecznością, dla których nie jest ważne to co będzie po śmierci. Wynagradzajmy za tych, którzy wyśmiewają żyjących w duchu bojaźni Bożej i spodziewają się nieba.

Ileż dziś lekceważenia tego momentu, który zaważy o całej wieczności. Iluż tych, którzy nie chcą się wyspowiadać przed śmiercią, pojednać z Bogiem, z Kościołem, którzy nie chcą uregulować i wyprostować swoich zawiłych dróg życia. Wszyscy oni czekają na nasze wynagrodzenie, na naszą żarliwą wiarę w życie wieczne.

Żyjąc dzisiejszym teraz, nie zapominajmy, że Serce Jezusa ofiaruje nam wieczność, proponuje niebo, proponuje nieustanne wpatrywanie się i zachwyt Jego Miłością.

Podejmujmy walkę z siłami zła, które prowadzą do piekła, na potępienie wieczne. Zadbajmy o gorliwość w miłości, która uchroni nas od czyśćca. Amen

Ks. Wiesław Pietrzak scj

Admin