Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Owoce naszej mowy

Ewangelia i Rozważanie na VIII Niedzielę Zwykłą, Rok C.

+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.

Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na VIII Niedzielę Zwykłą, Rok C.

Owoce naszej mowy.

Fragment dzisiejszej ewangelii zapisany przez św. Łukasza kończy się słowami wypowiedzianymi przez Jezusa: „Bo z obfitości serca mówią jego (człowieka) usta”. (Łk 6,45). Język, usta to narząd mowy. Nie wiem czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek ile słów wypowiadamy na godzinę, albo przez cały dzień. Gdyby te wypowiedziane słowa zebrać i utrwalić na papierze to z pewnością powstałyby opasłe tomy książek. Wypowiadane słowa to bardzo różne informacje, wykłady, modlitwy, pouczenia, ostrzeżenia, miłosne wyznania, piosenki, ale także plotki, kłamstwa pomówienia, fałszywe oskarżenia, oczernianie, donosy, przekleństwa i inne. Wypływają „z obfitości serca”, a więc można sądzić, że są one takie jakie jest ludzkie serce, jakie jest ludzkie nastawienie do innych ludzi, do jednostek i grup, do bliskich nam i życzliwych, ale także do tych, których niezbyt lubimy, albo może nawet odnosimy się z nienawiścią.

Jako ludzie wierzący powinniśmy brać pod uwagę fakt, że u Boga nic nie ginie, że nie zginą także nasze słowa, wypowiedzi, posądzenia, wpisy. Nie zginie to co dobre, nie zaprzepaści się też to co złe. Można to zilustrować na przykładzie naszej wszelkiej korespondencji elektronicznej przez internet. Każdy wpis, każda wiadomość, ba nawet każde słowo choćby już dawno zapomniane można wydobyć i odtworzyć. Jeśli my ludzie mamy taką możliwość, to jakimi możliwościami dysponuje Ten, Który wszystko stworzył?

Wypowiadane czy pisane słowa mają ogromne możliwości, ogromną moc, mogą zdziałać wiele dobrego, albo doprowadzić człowieka do rozpaczy. Jest taka książka japońskiego pisarza Yukio Mishima pt. „Ballada o miłości”, a w niej wątek opisujący pożegnanie dwojga młodych ludzi. Chłopiec wyrusza w swoją pierwszą daleką podróż morską. Na brzegu żegna go młoda dziewczyna, która uważa, że jest bardzo brzydka. Przy pożegnaniu powiedziała: „Moja twarz... czy jest bardzo brzydka?” Chciała od chłopca usłyszeć odpowiedź na najważniejsze dla siebie pytanie. A oto odpowiedź: - dlaczego tak mówisz? Jesteś ładna”. Uwierzyła, bo ten chłopiec zawsze mówił prawdę. On popłynął. A dziewczyna pozostała szczęśliwa, potem często powtarzała sobie jego słowa i uwierzyła w siebie i w swoje drogi do ludzi. Powtarzała: „Powiedział, że jestem ładna. Naprawdę tak powiedział. I to mi wystarczy. Nie powinnam żądać niczego więcej. Naprawdę tak do mnie powiedział”. To piękny przykład słowa dającego chęć do życia, do działania, ale bywają też słowa niszczące i łamiące ludziom życie. Mówi o tym świadectwo pewnej dziewczyny, o której nauczycielka powiedziała, że jest "totalnym nieukiem i nie jest w stanie zdać matury z polskiego, nie mówiąc już o dostaniu się na studia". Owa dziewczyna, dziś mama i nauczycielka po studiach polonistycznych, wracając do słów swojej polonistki - przyznaje, jak wielkie spustoszenie kiedyś w niej zrobiły. Do dziś musi się borykać z brakiem pewności siebie w byciu żoną i matką, a kiedy coś się nie uda, potrafi być smutna przez wiele dni. I bardzo nisko ocenia swoje poczynania nauczycielskie. (https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/slowo-boze/art,100).

Należy pamiętać, że jesteśmy odpowiedzialni za każde wypowiedziane słowo, szczególnie gdy ono dotyczy naszych bliźnich. O takiej odpowiedzialności pouczał już starożytny filozof grecki Sokrates. „Kiedyś przybiegł do niego pewien znajomy i zdyszany zaczął opowiadać: - Słuchaj Sokratesie, muszę ci coś powiedzieć... twój przyjaciel... – Poczekaj – przerwał mędrzec – przesiałeś to, co mi chcesz powiedzieć, przez trzy sita? Pierwsze sito to prawda. Czy jesteś pewny, że wszystko, co mi chcesz powiedzieć jest zgodne z prawdą? – Nie jestem pewien, opowiedział mi to... – Tak, tak, ale z pewnością przesiałeś to przez drugie sito, a jest nim dobro. Czy to, co mi chcesz powiedzieć, jeżeli nie jest prawdziwe, jest przynajmniej dobre? – Przeciwnie... – To jest – przerwał filozof – użyjmy jeszcze trzeciego sita i spytajmy, czy to, co mi chcesz powiedzieć jest konieczne? - Konieczne? Chyba nie... A więc – uśmiechnął się Sokrates – jeżeli to, co mi chcesz powiedzieć, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani konieczne, to nie obciążaj tym ani siebie, ani mnie!”(Za: Ks. M. Bendyk, Żyć Ewangelią). Sokrates nie znał nauki Chrystusa, ale jego poglądy odnośnie ludzkiej mowy są zbieżne z tym, co mówi dzisiejsza Ewangelia.

Naszym pierwszym obowiązkiem jest odpowiedzialność za to co się mówi czy pisze, dlatego należy ciągle sądzić i poprawiać siebie. Należy ciągle kontrolować własne oczy, serce będąc świadomym, że tej pracy wystarczy nam na całe życie. Najpierw należy dostrzec „belkę we własnym oku”, niestety tak często o tym zapominamy. Jest takie powiedzenie, że każdy nosi grzechy i błędy w worku na plecach i dlatego ich nie widzi. Cudze błędy natomiast ma zawieszone na piersiach, widzi je zawsze i liczy.

Dziś dysponujemy niemalże nieograniczonymi możliwościami do komunikowania się, do przekazywania dobra i zła. Niestety ta możliwość jest coraz częściej wykorzystywana do siania nienawiści, kłamstwa i wylewania brudów na inne osoby. Częstym a jednocześnie bardzo szkodliwym zjawiskiem jest dziś tzw. „hejt” - Hate po angielsku znaczy „nienawidzić”, „nienawiść”. Używając tego słowa sugerujemy, że ten, którego wypowiedź nam się nie podoba, nienawidzi, i że to, co mówi, mówi z nienawiści. I jest to najczęściej nadużycie, bo nawet chamska wypowiedź nie daje nam prawa do zarzucania jej autorowi nienawiści.

Wpisy w sieci elektronicznej są pełne takich hejtów, dotyczą one osób duchownych a także niektórych polityków. Może to jest jakaś forma obrony, usprawiedliwienia się, dlatego czasami zwracamy innym uwagę i napominamy ich bardzo gorliwie, po to, aby odwrócić uwagę od swoich błędów i własnych potknięć. Ktoś bardzo mądrze powiedział, że jeśli samemu stoi się w błocie po kolana, to najlepiej pochlapać tym błotem innych, aby zaczęli zwracać uwagę na siebie wzajemnie i aby nie zauważyli przypadkiem, że ja sam jestem w błocie po kolana lub nawet po uszy. Na naszym podwórku przykładem tego zjawiska jest tak duża popularność filmu, który niedawno (rok 2018) wszedł na ekrany w Polsce obrzucający błotem wszelkie świętości, a szczególnie polskich kapłanów. Film bardo nieuczciwy, stronniczy i krzywdzący. A Jezus naucza: „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta”. Bóg wszystko osądzi sprawiedliwie.

Admin