Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Nie grzesz więcej!

Ewangelia i Rozważanie na V Niedzielę Wielkiego Postu, Rok C.

+Słowa Ewangelii według św. Jana.

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Wszystek lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał.
Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją na środku, powiedzieli do Niego: ”Nauczycielu, kobietę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?”. Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Lecz Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: ”Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się, pisał na ziemi.
Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.
Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: ”Niewiasto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?”. A ona odrzekła: ”Nikt, Panie!”. Rzekł do niej Jezus: ”I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na V Niedzielę Wielkiego Postu, Rok C.

„Nie grzesz więcej!”

Rodzina i małżeństwo zawsze było przedmiotem Bożej troski i opieki. Aby dobrze funkcjonowała potrzebuje miłości i wierności. Wierność małżeńska jest mocno wyakcentowała przez Boga i obwarowana Przykazaniem: „Nie cudzołóż!” Prawo Starego Testamentu nakazuje za czyn zdrady małżeńskiej czyli cudzołóstwa karać śmiercią. „Ktokolwiek cudzołoży z żoną bliźniego, będzie ukarany śmiercią, i cudzołożnik, i cudzołożnica”. (Kpł 20, 10). Dotyczy to nie tylko czasu trwania małżeństwa od dnia ślubu, ale również narzeczeństwa. Okres narzeczeństwa uważano praktycznie już za małżeństwo tylko jeszcze do końca nie spełnione.

Za czasów Jezusa karę kamienowania za grzech cudzołóstwa niezbyt często stosowano, ponieważ łatwo było przeprowadzić rozwód. Innym powodem zaniku tej kary był niechętny stosunek okupantów Rzymian, którzy musieliby taki wyrok zatwierdzić, a dla nich cudzołóstwo nie było żadnym przestępstwem. Zdarzały się jednak sytuacje gdy fanatyczni faryzeusze chwytali za kamienie, gotowi do samosądu, nie czekając nawet na wyrok swoich przełożonych, ani na zatwierdzenie go przez Rzymian. Z lektury dzisiejszej Ewangelii dowiadujemy się, że na gorącym uczynku przyłapano młodą dziewczynę, prawdopodobnie będącą jeszcze w stanie narzeczeńskim. Uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili ją do świątyni, gdzie Jezus nauczał. Ciekawe, że nie przyprowadzili jej partnera, według prawa żydowskiego oboje powinni stanąć przed sądem i ponieść karę. Domyślamy się, że oskarżycielom wcale nie chodziło o tę kobietę, o zachowanie prawa, czy też o popełniony grzech, ale o to, by mieć argumenty i sposób na oskarżenie i pojmanie Jezusa. Zrobili już wiele hałasu. A tak naprawdę to już ją osądzili i wydali wyrok. Popychali kobietę, krzyczeli, grozili, obrażali. Gdy już atmosfera była dobrze podgrzana zadali Jezusowi pytanie: „W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty, co mówisz?”(J 8,5).

Oto zręcznie zastawiona pułapka. Czekają co Jezus powie. Uważali, że już nie ma wyjścia, bo cokolwiek powie, to obróci się przeciwko Niemu. Gdyby próbował uwolnić kobietę, sprzeciwiłby się Prawu Mojżeszowemu i całej tradycji żydowskiej co dla Żydów byłoby równoznaczne z bluźnierstwem. Gdyby zgodził się na ukamienowanie to straciłby u ludu opinię nauczyciela dobrego i miłosiernego. Jezus jakby zwleka z odpowiedzią. Wszyscy w napięciu czekali na to, co się wydarzy. Kobieta spuściła wzrok z drżeniem oczekując najgorszego. Cisza przedłużała się. Jezus dalej nic nie powiedział. Pisał coś palcem po ziemi. Niektórzy Żydzi zaczęli się już niecierpliwić. Ponawiali swoje pytanie. Wtedy Jezus „podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi.” (J 8, 7 – 8).

Nie wiemy co zostało tam napisane. Domyślamy się, że Żydzi musieli z ciekawością zaglądać i próbować odczytać. Interesujące jest to, że bez dalszych wrzasków i nacisku na Jezusa odeszli jak napisano: „poczynając od starszych”. Co ich wystraszyło? Nie odeszliby jak potulne baranki gdyby nie przeczytali czegoś o sobie. Może Mistrz z Nazaretu zrobił im rachunek sumienia wypisując ich ukryte i kłopotliwe sprawy? On przecież dobrze znał ukryte myśli i serca ludzkie.

Wielką moc okazał Jezus, wielką moc miały Jego słowa, tak wielką, że Żydzi zmienili zupełnie swoją postawę. Z tych pewnych siebie, wojowniczych, zagniewanych, żądających kary, zamienili się nagle w przysłowiowe potulne baranki. Ta potulność była jednak tylko pozorna. Tym razem nie udało się Chrystusa zniszczyć, pułapka okazała się nieprzydatna. Jednak w dalszym ciągu w ich sercach pozostała złość, że nie mogą osiągnąć zamierzonego celu. Zupełnie inaczej przeżywała to wszystko kobieta oczekująca na wyrok. Ona już przeżyła upokorzenie, strach, wiele też wycierpiała. Z pewnością zrozumiała i uświadomiła sobie swoje błędy, liczyła na miłosierdzie Jezusa. „Nikt cię nie potępił?... Nikt Panie!... I ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej pory już nie grzesz”. ( J 8, 10 – 11).

Jezus nie znosi Przykazań, nie znosi Prawa, lecz je udoskonala. Dla Niego kamienowanie stosowane nawet jeszcze w naszych czasach w niektórych krajach muzułmańskich nie jest lekarstwem. Nie chce by człowiek wyrzekał się grzechu z obawy przed ukamienowaniem, czy innymi karami cielesnymi, ale z miłości do Boga ma szanować świętość życia i małżeństwa. W myśl nauki Jezusa tylko ten, kto jest bez grzechu, miałby prawo rzucić kamień na drugiego. Jezus wydał wyrok potępienia, ale nie na człowieka tylko na grzech, dlatego grzesznicy kazał odejść okazując jej miłosierdzie, lecz pod warunkiem, że nie powtórzy się podobna sytuacja. Może w tym miejscu wypada zastanowić się czy warto przebaczyć grzech zdrady małżeńskiej, gdy popełniający zrozumie, że kogoś bardzo zranił i chce to naprawić?

W naszych czasach wprowadzono tzw. liberalizm moralny – „róbta co chceta”, żyjcie jakby Boga nie było. Taka postawa prowadzi do zaniku odpowiedzialności. Zapominamy, że mamy prawa, ale też mamy obowiązki czyli odpowiedzialność. Dawniej za cudzołóstwo karano tak bardzo surowo, dziś dla wielu ludzi ta sprawa po prostu nie ma żadnej wagi, cudzołóstwo jest niekiedy nawet propagowane, pochwalane. Nie ma prawie filmu, gdzie główni bohaterowie nie byliby cudzołożnikami, rozwodnikami, gdzie zmiana partnerów jest podobna do zmiany rękawiczek. Bóg to wszystko widzi i właściwie osądzi. Nie unikniemy kary Bożej jeśli się nie nawrócimy. Zbliża się koniec Wielkiego Postu. Czy uświadamiamy sobie swoje grzechy, które nas oddzielają od Boga? Jeżeli tak, to dobrze, ale to dopiero pierwszy krok w drodze do nawrócenia. Kolejny, równie konieczny, to odkrycie Bożej miłości i uznanie swoich grzechów, wyznanie ich w Sakramencie Pojednania i zerwanie z nim – „nie grzesz więcej”!

Admin