Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Krzyżu Chrystusa

Rozważanie na Wielki Piątek, Rok C.

„Krzyżu Chrystusa”.

Gdyby ludzie żyjący w czasach Chrystusa pojawili się dziś i mogli zwiedzać nasze miasta i wioski, to z pewnością byliby zaskoczeni widokiem krzyży stojących przy drogach, na cmentarzach, na budynkach świątyń, lub w naszych mieszkaniach. Krzyż w tamtych czasach był po prostu szubienicą, strasznym narzędziem tortur, na którym skazaniec umierał na raty, kropla po kropli. Może zadajemy sobie pytanie dlaczego Jezus umarł właśnie na krzyżu, dlaczego wybrał najbardziej okrutny sposób męki i śmierci. Dlaczego my dzisiaj czcimy krzyże? Normalnie według prawa żydowskiego powinien być ukamienowany.

Nie jest jednak przypadkiem, że Syn Boży umiera na krzyżu. Krzyż to dwie belki, pozioma i pionowa. Belka pozioma przypomina historyczną „oś czasu” – linię ciągnącą się w nieskończoność. Patrząc w lewo można sobie wyobrazić film puszczony do tyłu, na którym pojawiają się obrazy z przeszłości. Jezus Zbawiciel umiera na krzyżu za tych, którzy byli przed Jego przyjściem na świat, ale także swym zbawczym wysiłkiem obejmuje przyszłe pokolenia. Patrząc na prawą część belki krzyżowej możemy sobie wyobrazić, czy też poznać przyszłość - dzieje ery Chrystusowej i odnaleźć tam również siebie. Belka pionowa jest też bardzo czytelnym znakiem, umieszczona na ziemi chce jakby dosięgnąć nieba i będzie ciągle wskazywała ludzkości kierunek. Krzyż Chrystusa to miejsce złożenia ofiary, czyli ołtarz. Jezusowa ofiara ma połączyć świat ze Stwórcą, człowieka z Bogiem, ma nas zbawić, czyli uratować, ocalić, obdarzyć na nowo życiem. „Chrystusowa ofiara z własnego życia była najdoskonalszym darem, jaki mogła otrzymać od Boga ludzkość zagubiona w swojej wolności, zagubiona w poszukiwaniu własnego szczęścia, ludzkość sprowadzająca swe wędrowanie na bezdroża zapatrzenia we własne ja” ( ks. Szczepaniak, Wielki Piątek).

Nie czcimy krzyża jako narzędzia tortur, jako szubienicy, ale czcimy ze względu na Jezusa, którego krew uświęciła ten znak hańby. Czcimy również dlatego, że krzyż stał się miejscem złożenia Ojcu Niebieskiemu najdoskonalszej i wiecznej Ofiary – zostało tam złożone w ofierze Ciało i Krew Jezusa, a więc to narzędzie męki stało się ołtarzem, dlatego dziś w naszych świątyniach zawsze przy ołtarzu gdzie sprawuje się Mszę św. umieszcza się krzyże. Nie jest ważne z jakiego materiału są wykonane współczesne krzyże, jaki mają styl i wygląd, ważne jest to, aby pobudzały w nas wdzięczność Bogu za dzieło zbawienia. Krzyż bez Jezusa nie miąłby dla nas żadnego znaczenia, tak jak Majdanek czy Oświęcim nie miąłby żadnego znaczenia gdyby nie męczeństwo i śmierć bliskich nam osób. Dawne narzędzie tortur stało się dzięki ofierze Jezusa miejscem pojednania człowieka z Bogiem, znakiem zbawienia i znakiem ludzi wyznających wiarę w Jezusa Chrystusa, bo „zbawienie przyszło przez krzyż”.

Nie od razu krzyż stał się znakiem rozpoznawczym chrześcijan, oni przecież żyli w czasach gdy w dalszym ciągu krzyżowano różnych skazańców, ale jakoś przechowali drzewo krzyża, całun, chustę, ciernie, gwoździe i inne pamiątki. Ukryte pod warstwą ziemi i ruin drzewo krzyża odnalazła św. Helena cesarzowa i od tej pory krzyż Chrystusa stał się dostępny dla wszystkich.

Krzyż to także cierpienie w stopniu najwyższym. Jezus z krzyża jest nam bliski bo przeżył koszmar cierpień, które nie były nonsensem, ale dały nam życie i pomoc. On wziął nie tylko nasze człowieczeństwo, ale również nasze bóle, wziął nasze wszystkie ciężary. Ten kto przeżył coś sam rozumie przeżycia drugiego człowieka. Pamięta się i rozumie jeśli coś z innym wspólnie przeżyliśmy, wtedy można wspominać mówiąc: „pamiętasz ten ból”? Każdy z nas może pójść do Jezusa i powiedzieć owe „pamiętasz” jak się mówi do przyjaciela z którym niejedno się przeżyło. Każdy z nas także posiada swój krzyż, jedni mniejszy, inni większy, ale zawsze dopasowany do naszych możliwości. Niekiedy buntujemy się, próbujemy go zrzucić ze swych ramion, ale on jest jednak każdemu bardzo potrzebny. Niech ta opowieść o ludziach, którzy zagubili się w życiu i po długiej wędrówce postanowili wrócić do opuszczonego wcześniej raju pomoże nam zrozumieć do czego jest nam potrzebny.

„Długo szukali kogoś, kto by ich poprowadził, aż w końcu znaleźli człowieka, który zgodził się podjąć tę próbę i poprowadzić ludzi do krainy szczęścia. Postawił jednak niezwykle dziwne wymaganie, a mianowicie; każdemu (z chcących udać się w drogę powrotną) kazał sporządzić krzyż. Ludzie ze zdziwieniem szemrali przeciwko takiemu wymaganiu, ale przewodnik nie ustępował. W końcu, kiedy już każdy miał krzyż zrobiony na swoją miarę, wyruszyli w drogę. Wędrówka trwała całymi latami. Wędrowcy przedzierali się przez gęstą dżunglę, gdzie krzyże były całkowicie nieprzydatne i tylko zawadzały. Szli wiele lat przez pustynię, gdzie wielu porzuciło swoje krzyże bo były za ciężkie. Miesiącami przeprawiali się wielokrotnie przez góry. Niektórzy skracali sobie i zmniejszali ten absolutnie nikomu i od niczego niepotrzebny przedmiot. Inni porzucali go gdzieś po drodze. Po wielu latach wędrówki grupa wędrowców dotarła w końcu do celu swojej podróży. Na horyzoncie ukazała się niesamowicie piękna kraina. Wszyscy wiedzieli, że to jest utracony i latami poszukiwany raj. Pozostało im jeszcze co najwyżej kilka dni drogi, aby wejść do ziemi obiecanej. Po kilku dniach docierają w końcu prawie do wrót raju i okazuje się, że dzieli ich od niego jeszcze jedna przeszkoda, głęboka i szeroka przepaść. Nie można jej obejść, bo ciągnie się kilometrami na lewo i prawo, nie można jej przeskoczyć, bo jest za szeroka. Nie ma mostu, ani nawet drzew aby taki most zbudować. Ludzie zniechęceni zwracają się z pretensjami do przewodnika. „Dlaczego nam nie powiedziałeś, że czeka nas tutaj taka przeszkoda. Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, to przecież mogliśmy ze sobą przynieść materiały potrzebne do zbudowania chociażby kładki. A tak …. jesteśmy bezradni i będąc już tak blisko celu nie możemy się tam dostać, a za nami tylko pustynia rozciągająca się na wiele dni i tygodni” Na co przewodnik odpowiada: „Przecież ja wam od początku kazałem nieść materiał na budowę kładki. To po to każdy z was dźwigał sporządzony przez siebie krzyż, aby właśnie teraz po nim przeprawić się do upragnionego raju.” I rzeczywiście okazało się, że ci, którzy donieśli krzyż aż dotąd, mogli łatwo i swobodnie po nim przejść na drugą stronę przepaści. Tyle legenda, opowieść . A przecież i nam się czasami wydaje, że przedmiot ten jest nam do niczego niepotrzebny, że nam zawadza, że jest zbyteczny, że jest uciążliwy i nie do zniesienia. Krzyżu Chrystusa bądźże pochwalony i stań się nam bramą do życia wiecznego. (Żrodło:https://kazania.wordpress.com/tag/podwyzszenie-krzyza-swietego/)

Ks. Henryk Krukowski.

Admin