Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Miłosierny i poszukujący

Rozważanie na II Niedzielę Wielkanocy, Rok C.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej mieszkańcy różnych miast wracali z wygnania lub z obozów nie wiedząc, czy zastaną żywych członków swojej rodziny. Powracający do Warszawy zastali morze ruin i przerażający widok. Ci, którzy wrócili piersi poszukiwali swoich krewnych, najczęściej zostawiając informacje zapisane na kartkach i pozostawione na gruzach swoich mieszkań. Przez wiele powojennych lat Polskie Radio prowadziło tzw. „Skrzynkę poszukiwań Czerwonego Krzyża” prawie codziennie wymieniając imiona i nazwiska zaginionych. Wiadomość, że ktoś kogoś szuka i pomyślny wynik poszukiwań była zawsze wielką radością. Dziś Słowo Boże uczy nas o innym zagubieniu, o zagubieniu moralnym, o zejściu z drogi Bożych Przykazań, o zejściu na manowce, które zadaje wiele cierpień temu, kto się zagubił, albo jego bliskim.

O takim zagubieniu rzadko pisze prasa, często milczy radio lub telewizja. Najczęściej poszukuje się tych ludzi, którzy w sposób bardzo jaskrawy są w kolizji z prawem, a więc żyją w grzechu. Jest jednak ktoś komu bardzo zależy na wszystkich zagubionych. Najpierw daje im delikatne, ostrzeżenia a jeśli nie posłuchają i zagubią się, to poszukuje ich nieraz bardzo długo i cierpliwie. Gdy znajdzie podaje im pomocną dłoń. Zagubienie moralne to odejście od kochającego Ojca, to sprzeciw wobec Boga i także niejednokrotnie wobec ludzi, to właśnie grzech, to utrata dziecięctwa Bożego. Stajemy się wtedy dziećmi grzechu i szatana, pozbawiamy się możliwości zbawienia. Bóg jednak nie zamyka przed nami drzwi swego serca, daje nam szansę.

Wyobraźmy sobie wędrowca idącego wygodną ścieżką, który dla fantazji albo próżności postanowił skrócić sobie drogę. Po przejściu kilkuset metrów zobaczył ostrzegawczy napis: „Przejścia nie ma!” Oczywiście zlekceważył ostrzeżenie. Po pewnym czasie stwierdził, że grunt jest bardzo podmokły i bagnisty. Nie bacząc na grożące niebezpieczeństwo szedł dalej i wtedy powierzchnia bagna jakby się rozerwała a wędrowiec znalazł się w błotnistej topieli. Każdy jego ruch powodował coraz większe wciąganie w głębinę bagna, w błoto. Przerażony zwątpił w jakikolwiek ratunek, bo nikogo w pobliżu nie było. Lecz oto usłyszał delikatny szelest, a potem dostrzegł jakąś postać, która podała mu rękę. Mocno ją uchwycił, jeszcze tylko trochę wysiłku i został uratowany.

To właśnie wyciągnięte miłosierne obie ręce Jezusa na krzyżu są naszą pomocą i ratunkiem. To one wyciągnęły nas ze szpon szatana i grzechu dając nowe życie. Ten Chrystus ciągle poszukuje zagubionych, a kiedy ich znajdzie daje nową szansę. Trzeba tylko włożyć trochę wysiłku, aby tych rąk się trzymać, aby nie pozwolić na oderwanie się od Chrystusa. Gdyby wędrowiec z naszego przykładu nie uchwycił się podanej mu ręki z pewnością zginąłby w błotnej topieli. Jeśli ktoś z nas żyjący w grzechach nie zrozumie swej tragicznej sytuacji, także straci możliwość zbawienia – życia wiecznego z Bogiem.

Życie w grzechu wydaje się dość często atrakcyjne, modne, przyjemne, ale z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że jest to świat wirtualny, nierzeczywisty, urojony, który tylko maskuje wszelkiego rodzaju zło. Dziś Kościół przypomina nam o wielkim darze pochodzącym od Boga, - o Jego Miłosierdziu. Uświadamiając sobie nasze grzechy, żałując za nie i starając się od nich oderwać możemy dostąpić łaski miłosierdzia nawet wówczas, gdy popełniliśmy bardzo wiele zła. Przykładem tego jest Dobry Łotr, Kobieta cudzołożna i inne postacie biblijne.

Łaski pojednania z krzyża możemy zawsze dostąpić przy konfesjonale. W Hiszpanii w jednym z kościołów madryckich znajduje się Krzyż – krucyfiks przedstawiający Chrystusa z oderwaną jedną rękę. Legenda głosi, że jakiś grzesznik odbywał tam spowiedź, oczywiście grzechów miał bardzo wiele i to wszystkie ciężkie. Kapłan spowiednik zawahał się, czy może mu udzielić rozgrzeszenia, ale po namyśle udzielił. Ten sam człowiek spowiadał się u tegoż kapłana po raz drugi, a potem trzeci. Za trzecim razem, gdy kapłan nie widział żadnej poprawy po prostu odmówił rozgrzeszenia mimo płaczu oraz zaklinań penitenta, i właśnie wtedy ręka Chrystusa oderwała się od poziomej belki kreśląc znak krzyża, a Jezus przemówił: „Synu przebaczam”. Taki właśnie jest Bóg! Taki jest Jezus Chrystus! Umarł na krzyżu za ludzkie grzechy – moje i twoje! Poniósł karę za coś czego nie zrobił. Jego straszliwa męka jest odbiciem naszego zła, naszych grzechów, ale także wielkiego miłosierdzia, bo to wszystko było dla nas i za nas. Jest nam dlatego bliski, bo przeżył koszmar cierpień, które nie były nonsensem, ale dały nam życie i pomoc. On wziął nie tylko nasze człowieczeństwo, ale również nasze bóle, nasze cierpienia i słabości. Ten kto przeżył coś pięknego albo ból, sam rozumie przeżycia drugiego. Pamięta się i rozumie jeśli coś z innymi wspólnie przeżywaliśmy, wtedy możemy wspominać mówiąc: - pamiętasz? Pamiętasz ten ból? Każdy z nas może pójść do Jezusa i powiedzieć owe „pamiętasz”? Dokładnie tak, jak się mówi do przyjaciela z którym niejedno się przeżyło. Całym sercem dziękujmy dziś za Jego miłosierdzie, za to, że nie zeszedł z krzyża, do czego Go jego wrogowie namawiali.

Admin