Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Czy kochasz mnie?

Ewangelia i Rozważanie na III Niedzielę Wielkanocy, Rok C. +Słowa Ewangelii według św. Jana:

Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: ”Idę łowić ryby”. Odpowiedzieli mu: ”Idziemy i my z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: ”Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?”. Odpowiedzieli Mu: ”Nie”.
On rzekł do nich: ”Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: ”To jest Pan!”. Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwustu łokci.
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: ”Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili”. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: ”Chodźcie, posilcie się!”. Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: ”Kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę.
To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.
A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”
Odpowiedział Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”.
Rzekł do niego: „Paś baranki moje”.
I powtórnie powiedział do niego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?”
Odparł Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”.
Rzekł do niego: „Paś owce moje”.
Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?”
Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”.
Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje.
Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”.
To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: „Pójdź za Mną!” Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na III Niedzielę Wielkanocy, Rok C.

„Czy kochasz mnie?”

Trudno zrozumieć stan duchowy i samopoczucie ludzi, który przeżyli jakieś wielkie niepowodzenie, zawód, zdradę, ciężką chorobę lub wielkie upokorzenie jeśli się samemu tego nie doświadczyło. Ten kto przeżywa stan załamania i osłabienia często nie widzi drogi pomyślnego wyjścia z takiej sytuacji, a czasem nawet zniechęca się do dalszego działania i życia. Dobrze, że najczęściej jest to stan przechodni, że wiele osób w różnoraki sposób potrafi sobie z tym poradzić. Dziś coraz częściej takie osoby potrzebują pomocy psychologa, ale osoby głęboko wierzące znajdują siłę w wierze w Boga i w modlitwie.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus znowu zaprasza swoich Uczniów nad Jezioro Galilejskie. Udali się tam prawie wszyscy, właściwie to powrócili do swego dawnego życia, do swoich domów. Powrócili zgaszeni i zaniepokojeni bo przecież przeżyli wielką osobistą tragedię – śmierć Jezusa na krzyżu. Tak wiele się spodziewali, w wyobraźni byli już ministrami w Jego Królestwie, cieszyli się, że nastała nowa epoka w historii Izraela, a tu zamiast ministerialnych stołków krzyż, hańba, śmierć i ucieczka. Jakże byli zawiedzeni, nawet Piotr, który tak zapewniał o swojej lojalności najbardziej zawiódł. Wprawdzie uzyskał przebaczenie, ale w sercu pozostał niesmak.

Uczniowie czuli się nie tylko poranieni przez to, co się wydarzyło, ale byli też zdezorientowani. Nie wiedzieli, jak dalej potoczą się ich losy. W tę ich niepewność przez czterdzieści dni wkraczał Zmartwychwstały Jezus. Jego działanie było wielorakie: pocieszał swoich przyjaciół, przywracał nadzieję, budził radość, napełniał mocą; przede wszystkim jednak odbudowywał wzajemne zaufanie i więź miłości. Słuchali Jego nauk, już tak wiele się dowiedzieli, ale to ciągle było za mało dlatego ciągle oczekiwali. A trzeba było głębiej spojrzeć na pusty grób Jezusa i na całe dzieło zbawienia. Oni oczywiście cieszyli się, że Jezus żyje, ale nie miało to jeszcze żadnego przełożenia na ich życie i na dalszą działalność. Niech pomocą do zrozumienia ich sytuacji i tego problemu będzie historia, którą opowiedział pewien kapłan: „Przed wielu laty miałem okazję być na pielgrzymce w Ziemi Świętej. Na początku pielgrzymki grupa nasza została powierzona opiece przewodniczki, młodej bardzo zdolnej i bardzo rzutkiej kobiety żydowskiej. Jeździła z nami, z zapałem i pasją opowiadała o odwiedzanych miejscach, o faktach znanych nam przecież - ale jakby nie do końca - z Ewangelii czy Dziejów Apostolskich. Znała najmniejsze detale i szczegóły z życia Jezusa i Apostołów i wiele od niej można się było dowiedzieć i nauczyć. Ktoś, kto jej nie znał, komu się nie przedstawiła mógł pomyśleć, że mówiąc o Jezusie sama w Niego na pewno wierzy. A przecież nie wierzyła. Przedstawiając się powiedziała wprost, że jest wyznania Mojżeszowego. W pewnym momencie pielgrzymki przyszło mi nawet do głowy pytanie: „A dlaczego ona nie jest chrześcijanką, dlaczego znając tak doskonale życie i działalność Jezusa nie nawróci się i nie uwierzy w Niego?” Zrozumiałem to dopiero prawie pod koniec pielgrzymki, kiedy w przedostatnim dniu zorganizowała dla nas zwiedzanie miejsc związanych z Drogą Krzyżową Pana Jezusa. Była to dla nas bardzo pobożna trasa, bo było to chodzenie po śladach Chrystusa, który był prowadzony na ukrzyżowanie. Przypominam sobie, że już pod koniec zaprowadziła nas do Grobu Pańskiego, gdzie naraz mogło się zmieścić co najwyżej dwoje ludzi. Wchodziliśmy więc parami, a w środku witał każdą parę koptyjski ksiądz i wręczał każdemu świecę do zapalenia. Kiedy już ostatnia para wyszła z grobu nasza przewodniczka powiedziała z uśmiechem: „Ok. Wszyscy do autobusu. To już koniec na dzisiaj. Tu kończy się droga krzyżowa i życie Jezusa.” To właśnie wtedy uświadomiłem sobie, dlaczego nasza przewodniczka nie jest chrześcijanką, dlaczego nie wierzy w Jezusa. Na drodze krzyżowej jest przecież jeszcze jedna stacja, o której zapomniała nasza przewodniczka. Zapomniała o tym, że życie Jezusa nie kończy się w grobie, że grób, który właśnie odwiedziliśmy jest w rzeczywistości pusty. Ona po prostu nie spotkała w swoim życiu Chrystusa Zmartwychwstałego”. (Za:https://sites.google.com/site/kazaniaihomilie/iii-wlkn)

A On powoli, systematycznie wyprowadza Uczniów ze stanu porażki życiowej ukazując nowe perspektywy. Zmartwychwstanie wszystko zmieniło, smutek zmieniło w radość, cierpienie w nadzieję, śmierć w życie! Najpierw odzyskał dla ufnej więzi całą wspólnotę Apostołów zebranych w Wieczerniku (por. J 20,19-23; Łk 24,36-49). Potem bardzo indywidualnie, choć w gronie wspólnoty apostolskiej, uczynił to samo w odniesieniu do Tomasza; przywrócił mu zdolność wierzenia i zaufanie. W całkiem wyjątkowy sposób Jezus odbudował relację pełnego zaufania i miłości w odniesieniu do Piotra, którego niegdyś nazwał „Skałą”. ( po grecku Petros). Teraz przyszedł czas, aby naprawdę stać się skałą na której oprze się Kościół. Nie jest przypadkiem, że opisywane dziś wydarzenie ma miejsce nad Jeziorem Galilejskim. Kilka lat wcześniej także w okolicach tegoż jeziora Jezus powiedział: „Ty jesteś Piotr ( czyli Skała), i na tej skale zbuduję Kościół mój..... i tobie dam klucze królestwa niebieskiego... (Mt 16, 18 – 19).

Zanim jednak da pełnomocnictwo – klucze, jakby chce się jeszcze upewnić zadając trzykrotnie Piotrowi pytanie: „Czy kochasz mnie?” (J 21, 17). Oczywiście odpowiedź tego Apostoła jest pozytywna i bardzo emocjonalna. Upewnił się Pan, że Piotr i inni Go kochają, bo w tym Królestwie najważniejszym prawem jest miłość wobec Boga i ludzi. Z miłości pójdą do ludzi głosić Dobrą Nowinę, głosić Chrystusa zmartwychwstałego, chociaż to nie spodoba się rodakom, nie spodoba się wielu innym ludziom dawniej i dziś. Jednak Piotr odpowie: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. (Dz 5, 29).

„Czy kochasz mnie?” To pytanie zadaje Jezus każdemu z nas. Nie żąda jakichś bohaterskich czynów, ale zapyta: czy bardziej słuchamy kolorowych gazet, telewizji i innych mediów niż Jego? „Bo wiara powinna przemieniać całe nasze życie, wpływać na nasze myślenie, nasze życiowe wybory. Nie może być takiej sytuacji, że uznajemy się za ludzi wierzących, a jesteśmy za tym, co nie jest zgodne z Ewangelią. Ważna jest więc wierność w sprawach drobnych, jak codzienna modlitwa w rodzinie, regularne uczestniczenie we niedzielnej Eucharystii, z szacunkiem uczyniony znak krzyża. Wiara prowadzi nas do uczciwości w wykonywaniu pracy, sumiennej nauki w szkole, przestrzegania w codziennym życiu przykazań Bożych i kościelnych. Wiara wskazuje, by podejmować starania o dobro własnej rodziny, godne traktowanie współmałżonka, zaangażowanie w trud wychowania dzieci i młodzieży, dobre traktowanie członków rodziny i pracę nad swoimi wadami. Wiara motywuje nas do tego, by nie pozostawać obojętnym wobec zła, które dzieje się wokół nas. Mamy również rozwijać swoją wrażliwość, by nie przechodzić obojętnie wobec cierpienia i niesprawiedliwości, które dotykają innych ludzi”.(Za: Ks. L. Smoliński: wiara.pl).

Ks. Henryk Krukowski

Admin