Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Nie pozostawił nas samych

Ewangelia i Rozważanie na Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, Rok C.

+Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego.

Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka».

Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.

Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.

Oto słowo Pańskie.

Rozważanie na Wniebowstąpienie – VII Niedziela Wielkanocy, Rok C.

Nie pozostawił nas samych.

W chwili Zwiastowania „Słowo stało się człowiekiem” (J 1,14), Jezus istniejący dotychczas tylko w Bożej postaci stał się Człowiekiem. Mówimy wtedy o Wcieleniu, bo odwieczny Syn Boży przyjął ludzką naturę, ludzkie ciało i to wszystko, co wiąże się z człowieczeństwem. Właśnie wtedy zaczyna się coś w rodzaju samo degradacji, albo drogi w dół, drogi poniżenia Jezusa. Pisze o tym św. Paweł: „On istniejąc w naturze Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby być na równi z Bogiem, lecz sam siebie poniżył, przyjąwszy naturę sługi. Stał się podobny do ludzi i w zewnętrznej postaci uznany za człowieka”. (Flp 2,6-8). W czasie ziemskiej działalności moc i chwała Jezusa zostały ukryte, tylko w czasie Przemienienia wybrani Apostołowie mogli jej na chwilę doświadczyć.

Przyszedł na ziemię w określonym celu, aby zbawić i uratować człowieka. Dlatego najpierw wszystko nam wyjaśnia, poucza, wskazuje drogę, a potem bierze krzyż wraz z naszymi grzechami, aby na nim umrzeć, aby przebłagać Ojca w naszym imieniu. „Sam stał się Kapłanem, Ołtarzem i barankiem ofiarnym”.(V Prefacja Wielkanocna). Wtedy kończy się droga poniżania i rozpoczyna się coś odwrotnego, czyli droga wywyższenia. Śmierć i grób to nie koniec wszystkiego, ale dopiero początek drogi wywyższenia. Odpowiedzią z Góry jest uwielbienie Chrystusa, czyli pokonanie śmierci - zmartwychwstanie i wyniesienie do nieba, gdzie zasiądzie po prawicy Ojca. Jego dzieło, śmierć krzyżowa, cierpienie i ofiara zostały przyjęte przez Ojca, a służba na ziemi dobiegła końca.

Wniebowstąpienie jest jakby odwrotnością Zwiastowania. W Zwiastowaniu dokonała się tajemnica Wcielenia i wtedy Jezus stając się Człowiekiem poddał się procesowi poniżenia, natomiast przez Wniebowstąpienie znowu zostaje wywyższony, a więc zostaje wywyższona natura ludzka i rozpoczyna się wkraczanie ludzkości do nieba. Jezus Jest Bogiem i Człowiekiem zasiadającym wraz z Ojcem na niebiańskim tronie. Nastąpił powrót do Nieba, z którego wyszedł, ale ten powrót został ubogacony Jego Człowieczeństwem. „Ten ostatni etap pozostaje ściśle związany z pierwszym, to znaczy ze zstąpieniem z nieba zrealizowanym we Wcieleniu. Tylko Chrystus, Ten, który „wyszedł od Ojca”, może „wrócić do Ojca”. Nikt nie wstąpił do Nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna człowieczego” (J 3,13). Człowieczeństwo pozostawione swoim własnym siłom nie ma dostępu do „domu Ojca”. (J 14,2), do życia i do szczęścia Bożego. Jedynie Chrystus mógł otworzyć człowiekowi taki dostęp: „Jako nasza Głowa wyprzedził nas do niebieskiej Ojczyzny, aby umocnić naszą nadzieję, że jako członki Mistycznego Ciała również tam wejdziemy” (KKK, 661).

Jeżeli Głowa jest w niebie, to także reszta ciała ma w tym udział, potrzebny jest tylko wysiłek, aby ta reszta mogła się „wdrapać na wyżynę”. Tą resztą jesteśmy my członkowie Ciała, czyli Kościoła i mamy rzeczywistą możliwość osiągnięcia nieba. Przecież to sam Jezus powiedział: „W domu mego Ojca jest wiele mieszkań. Gdyby tak nie było, powiedziałbym wam o tym, bo idę przygotować wam miejsce”. (J 14, 2-3).

„Dlatego też Bóg wywyższył Go ponad wszystko, i darował mu imię, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się każde kolano w niebie, na ziemi i pod ziemią, i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca”. (Flp 2, 9-11). Słowa te oznaczają, że Jezus przez swe wywyższenie stał się Panem świata, Władcą żywych i umarłych, Pantokratorem, któremu wszystko jest poddane. Choć Jego panowanie jest jeszcze zakryte pośród zmagań i ucisków czasu, przesłonięte złem tego świata, jest jednak nieodwracalne: „Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swe stopy” (1 Kor 15, 25).(Katolicki Katechizm dorosłych)

Według św. Łukasza ostatnie spotkanie z Jezusem w dniu Wniebowstąpienia miało miejsce na Górze Oliwnej w okolicach Betanii w 40 dni po zmartwychwstaniu, tam gdzie tak chętnie rozmawiał z Ojcem podczas modlitwy, tam gdzie oblewał się krwawym potem, tam gdzie został zdradzony przez Judasza i aresztowany. „Liczba 40 określa w Piśmie św. czas szczególnie uświęcony: 40 lat wędrował lud Izraela przez pustynię, 40 dni trwał Mojżesz „przed Bogiem” na Synaju, przez 40 dni szedł Eliasz na gorę Horeb, przez 40 dni był Jezus doświadczany na pustyni. 40 dni po Wielkanocy to czas, w którym wywyższony Pan ukazuje się jeszcze cieleśnie swym uczniom. Wraz z wniebowstąpieniem zaczęła się nowa epoka: epoka Kościoła”. (K. K. dla dorosłych). W dziesięć dni po Wniebowstąpieniu Jezus zesłał swoim uczniom Ducha Świętego zgodnie z obietnicą. Od tego czasu posyła nieustannie ludziom Ducha Świętego, żeby udzielać im posiadanej przez Niego ożywiającej mocy i zgromadzić ich za pośrednictwem swojego Kościoła w celu utworzenia jednego ludu Bożego, który na stale będzie złączony ze swoją Głową Jezusem.

Chociaż Jezus „zasiadł po prawicy Ojca” to jednak nie pozostawił nas samych. Pozostał wśród nas na różne sposoby. Pozostał w swoim Kościele jako jego Głowa, a przede wszystkim na sposób sakramentalny, szczególnie przez świętą Eucharystię. Pozostał także w czytanym Słowie i zgromadzeniu wiernych. Nieustannie posyła nam Ducha Świętego, który spełnia rolę na podobieństwo energii elektrycznej ożywiającej wszystko, co jest do niej przyłączone. Kościół działa, zbawia, oczyszcza z grzechów mocą Ducha Świętego. A Jezus jeszcze przyjdzie na ziemię, aby to działanie ocenić, a także „sądzić żywych i umarłych”.

On włączył się całkowicie w nasze ziemskie życie, dlatego też my mamy włączyć się w Jego Boskie życie. Co to znaczy? To znaczy, że katolik ma być przedłużeniem Chrystusa w dzisiejszych czasach i warunkach. Katolik ma być człowiekiem, przez którego Chrystus dalej myśli, dalej żyje, mówi, pracuje, kocha, poświęca się, oraz zbawia świat. Niech to zilustruje historia małego chłopca, który będąc w kościele w słoneczny dzień, ujrzał kolorową postać w oknie. Zapytał więc matkę: kto to jest? To święty – odpowiedziała matka. Przy następnym witrażu to samo pytanie i ta sama odpowiedź. Potem zapytany kiedyś na lekcji religii:, Kto to jest święty? Odpowiedział: święty, to ktoś, przez którego świeci słońce. Dodajmy, że święty to, człowiek, przez którego promieniuje Chrystus.(Bagarić).

Ks. Henryk Krukowski.

Admin