Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Zbuduję mój Kościół

Ewangelia i Rozważanie na uroczystość św. Ap. Piotra i Pawła.

+Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”
A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”.
Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”.
Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.
Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

Oto słowo Pańskie.

Rozważanie na uroczystość św. Ap. Piotra i Pawła, Rok C.

„Zbuduję mój Kościół”

Coraz częściej spotykamy się z postawą pewnych ludzi, którzy odrzucając Kościół twierdzą: „Bóg tak, Kościół – nie! Chrystus tak, Kościół nie”! Sądzą, że wystarczy jakaś bliżej nieokreślona wiara w Boga, że wystarczy jakieś westchnienie i czy nawet modlitwa, a do tego nie jest potrzebny Kościół, nie są potrzebni jakikolwiek pośrednicy. Rozważając dzisiejszą Ewangelią warto się jednak dobrze zastanowić nad słowami Jezusa o Kościele wypowiedzianymi w okolicach Cezarei Filipowej, a skierowanych do apostoła Piotra:  „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.  I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». (Mt 16, 17 – 20). Jezus wyraźnie mówi: „zbuduję mój Kościół”, nie stowarzyszenie, nie partię, nie towarzystwo modlitewne, ale „mój Kościół”.

On sam wkrótce opuści w widzialnej postaci ziemię, ale pozostanie Jego Kościół, którym będzie kierował Piotr i następcy. Oczywiście Zbawiciel nie pozostawi i nie odetnie się od swego Kościoła bo On przecież jest jego Głową i taki stan pozostanie aż do końca dziejów. Domyślamy się, że Kościół to „dzieło dwuskładnikowe” – Boże bo jest w nim obecny sam Jezus jako jego Głowa i ludzkie, bo składa się z ludzi świętych oraz grzesznych. Te dwa „składniki”- Boski i ludzki zespala Duch Święty dany Kościołowi w dniu Pięćdziesiątnicy ( Zielonych Świat). Św. Paweł, którego także dziś także czcimy, szybko zrozumiał, że Kościół jest Ciałem Chrystusa. Katechizm Kościoła katolickiego tę myśl wyjaśnia następującymi słowami: „Przez Ducha Świętego i Jego działanie w sakramentach, przede wszystkim w Eucharystii, Chrystus, który umarł i zmartwychwstał, tworzy wspólnotę wierzących jako swoje Ciało. W jedności tego Ciała istnieje różnorodność członków i funkcji.... Wszystkie członki są złączone jedne z drugimi, a szczególnie z tymi ludźmi, którzy cierpią, są ubodzy i prześladowani. Kościół jest Ciałem, którego Chrystus jest Głową: Kościół żyje dzięki Niemu, w Nim i dla Niego; Chrystus żyje z Kościołem i w Kościele.... Porównanie Kościoła do ciała wyjaśnia wewnętrzną więź między Kościołem i Chrystusem. Kościół nie jest tylko jakimś zgromadzeniem wokół Chrystusa, lecz jest on zjednoczony w Nim, w Jego Ciele. Należy szczególnie podkreślić trzy aspekty Kościoła jako Ciała Chrystusa: jedność wszystkich członków między sobą dzięki ich zjednoczeniu z Chrystusem; Chrystus jako Głowa Ciała; Kościół jako Oblubienica Chrystusa”. (KKK 805 – 807).

Między Jezusem a Kościołem zachodzi podobieństwo jak między krzewem winnym a latoroślami, o czym On sam naucza: „ Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie”. (J, 5 7). Dla nas bardziej będzie zrozumiały przykład drzewa i gałęzi. Pień drzewa to Jezus, natomiast gałęzie, liście i wszystko co się na nim znajduje to ludzie, to my. Gałęzie żyją tak długo dopóki są złączone z pniem i pobierają od niego soki. Jeżeli zostanie zerwana łączność z pniem albo tylko osłabiona, to taka gałąź nie owocuje lecz usycha. Kościół nie może istnieć bez Jezusa, a Jezus potrzebuje materialnego narzędzia do dalszego zbawiania ludzi. I właśnie tym narzędziem jest Kościół wyposażony przez Zbawiciela we wszystko co potrzebne do wypełniania woli Bożej i w konsekwencji do naszego zbawienia. Nawet najwięksi mistrzowie – geniusze potrzebowali narzędzi do tworzenia swoich dzieł. Każdy z nas także posługuje się różnymi narzędziami i zdajemy sobie sprawę, że narzędzia mogą być bardzo dobrej jakości, albo niewiele warte. Dla Jezusa cały Kościół jest narzędziem do zbawiania, ale także każdy z nas jest również narzędziem potrzebnym Jezusowi. Święta Matka Teresa z Kalkuty mówiła o sobie, „że jest ołówkiem w ręku Boga, ołówkiem, którym Bóg pisze jej dzieło”. Takim ołówkiem powinien być każdy z nas.

Słowo Kościół -„ecclesia” pochodzi z języka greckiego i oznacza ciągłe gromadzenie się. Gromadzimy się stale wokół Chrystusa aby budować jedność z Bogiem głosząc naukę Chrystusa zawsze taką samą, bo to co od Boga pochodzi jest niezmienne, jest wieczne. Zmieniają się systemy polityczne i filozoficzne, zmienia się moda i wiele innych rzeczy, ale Kościół zawsze głosi tę samą naukę, którą Bóg mu objawił i powierzył troskę, by nie została zniekształcona. Gromadzimy się wokół Chrystusa także po to by budować wspólnotę i jedność z ludźmi, by świat czynić lepszym. Zadania Kościoła zawsze są takie same. Przykładem niech będzie Apologia - List do Diogeneta z pierwszych wieków chrześcijaństwa pt. „Chrześcijanie w świecie”: „Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem.... Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich. Mieszkają w miastach greckich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosują się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz nie do uwierzenia prawa, jakimi się rządzą. Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani, a skazywani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im niedostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani, radują się jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Grecy ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści... Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie. Duszę znajdujemy we wszystkich członkach ciała, a chrześcijan w miastach świata. (Liturgia Godzin tom II).

Od tamtego czasu tyle się w świecie wydarzyło, tak wiele się zmieniło, ale pozostała ta sama wiara, za którą oddali życie patronowie dnia dzisiejszego św. Piotr i Paweł, pozostała także taka sama niechęć niektórych ludzi do Chrystusa i prześladowania Jego Kościoła. Podczas pielgrzymki papieża Benedykta XVI do Polski, w Krakowie 27 maja 2006 roku do młodych zostały skierowane takie oto ważne słowa: „Drodzy przyjaciele.... Co to znaczy budować na skale? Budować na skale to także budować na Piotrze i z Piotrem. Przecież to do niego Pan powiedział: «Ty jesteś Piotr, Skała, i na tej Skale zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą» (por. Mt 16, 18). Jeśli Chrystus, Skała, kamień żywy i drogocenny, nazywa swojego apostoła skałą, to znaczy, że chce, żeby Piotr, a razem z nim Kościół cały, był widzialnym znakiem jedynego Zbawcy i Pana. Tu w Krakowie, umiłowanym mieście mojego poprzednika Jana Pawła II, słowa o budowaniu na Piotrze i z Piotrem oczywiście nikogo nie dziwią. Dlatego mówię wam: nie lękajcie się budować waszego życia w Kościele i z Kościołem! Bądźcie dumni z miłości do Piotra i do Kościoła, który został mu powierzony! Nie dajcie się zwieść tym, którzy chcą przeciwstawić Chrystusa Kościołowi! Jedna jest skała, na której warto budować dom. Tą skałą jest Chrystus. Jedna jest skała, na której warto oprzeć wszystko. Tą skałą jest ten, do którego Chrystus rzekł: «Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój» (Mt 16, 18). 

Admin