Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Najlepsza cząstka

Ewangelia i Rozważanie na XVI Niedzielę Zwykłą, Rok C.

+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus przyszedł do pewnej wsi. Tam niejaka niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: ”Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”.
A Pan jej odpowiedział: ”Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XVI Niedzielę Zwykłą, Rok C.

„Najlepsza cząstka”.

Gościnność to piękna cecha każdego narodu. W czasach Jezusa była nawet obowiązkiem, wręcz nakazem. Jezus dość często korzystał z zaproszenia na posiłek, przyjęcia czy wesela. Miał grono licznych i życzliwych sympatyków, którzy cieszyli się gdy ich nawiedzał. Korzystał także z zaproszeń ludzi uważanych za grzeszników czy zdrajców, czym gorszyli się faryzeusze i uczeni w Piśmie. On jednak cierpliwie odpowiadał, że: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (Mt 9,12 ).

Akcja dzisiejszej Ewangelii rozgrywa się w „pewnej wsi”, z innych zapisów dowiadujemy się, że chodzi tu o Betanię - wieś znajdującą się u wschodnich zboczy Góry Oliwnej (por. Mk 11,1), w odległości ok. 2700 m od Jerozolimy. Tam mieszkał Łazarz przyjaciel Jezusa i jego siostry Maria i Marta. Dom tej rodziny był dla Jezusa bardzo przyjazny i zawsze otwarty. Dogodnie położony blisko Jerozolimy niejednokrotnie służył jako miejsce odpoczynku oraz ostatni przystanek w drodze do Jerozolimy. Wizyta oczekiwanych i przyjaznych gości jest zawsze radosnym wydarzeniem . Z pewnością rodzina Łazarza bardzo się cieszyła na wiadomość, że Mistrz jest już blisko, że zatrzyma się w ich domu. Każdego gościa należy przyjąć należycie, ale takiego Gościa należy potraktować w sposób wyjątkowy. Zatroszczy się o to cała rodzina, a szczególnie siostra Łazarza Marta.

Można sobie tylko wyobrazić jak siostry robią zakupy, jak przystrajają obejście, oraz jak szykują ulubione przez Jezusa potrawy. Marta pragnęła zapiąć wszystko na ostatni guzik, z pewnością była perfekcjonistką, pochłonięta przygotowaniem może trochę zapomniała o Gościu. Natomiast Maria od razu nawiązała kontakt, była spragniona Jego nauki, niemal połykała każde słowo Mistrza. Musiało to trochę trwać, bo zapracowana siostra po prostu się zdenerwowała i poprosiła Jezusa o interwencję: „Powiedz jej, żeby mi pomogła”. Odpowiedź Jezusa, choć w pierwszej chwili wydaje się szorstka i zaskakująca, zmusza do refleksji: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.(Łk 10, 42). Jezus nie krytykuje Marty, gdyż wie, że jej posługa jest ważna i potrzebna, ale jednocześnie broni postawy Marii ponieważ ona także służy poprzez słuchanie i medytację. Siedzi u stóp Jezusa i pilnie wsłuchuje się w Jego słowa. W tym momencie staje się po prostu uczniem, którego najważniejszym zadaniem i troską jest słuchanie Mistrza. Daje Jezusowi kochające, rozumiejące serce. Jezus bardzo wysoko ocenia taką postawę: - „Obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.

Postawa Marty jest oczywiście bardzo szlachetna, ona chce przecież jak najlepiej usłużyć i ugościć Jezusa. Tylko jakby się trochę zapędziła uważając że gościnność i posługiwanie było rzeczą ważniejszą niż sam Jezus. Możemy więc sądzić, że obydwie siostry otrzymały pochwałę, ale także pewną korektę swoich skrajnych postaw wobec odwiedzającego ich Jezusa. Marta musi pamiętać, że liczne posługi jak gościnność i dzieła przez nią pełnione to za mało. Wielokrotnie Jezus nauczał, że najważniejsze jest głoszenie i budowanie królestwa Bożego. Natomiast Maria powinna wiedzieć, że za słuchaniem słowa Bożego musi iść jego wypełnianie, a to wymaga konkretnych czynów w służbie bliźnim. W każdym z nas jest trochę Marty i trochę Marii. Postarajmy się więc dobrze zrozumieć przesłanie dzisiejszej Ewangelii. Chwaląc postawę Marii Chrystus wcale nie mówi, że powinniśmy ograniczyć nasze życie tylko do modlitwy i do rozważania jego słów. W rzeczywistości Jezus pragnie, abyśmy umieli pogodzić pracowitość Marty z rozmodleniem Marii, działanie ze słuchaniem, dawanie z otrzymywaniem.

Jak to wygląda w naszym życiu i działaniu? Skarżymy się nieraz, że na nic nie mamy czasu, że ciągle praca, zabieganie, że zaniedbuje się własną rodzinę nawet dzieci. Taka sytuacja zazwyczaj przynosi korzyści materialne, ale tracą przez to najbliżsi, rodzina, traci też Bóg. Ciągła pogoń za pieniądzem, ciągłe zabieganie powoduje utratę tylu ważnych spraw, najbardziej odczuwa to rodzina, która dość często z tego powodu rozpada się. Nawet w rodzinach ludzi wierzących czasem jest więcej zabiegania i troski o sprawy mało ważne niż o zbawienie. Typowym przykładem jest przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. Prawie wszystkie markety na miesiąc wcześniej stroją choinki i grają melodie kolęd zachęcając do niczym nieograniczonego szaleństwa zakupów. Głównym tematem w mediach są zakupy, prezenty, potrawy wigilijne i nieszczęsny karp. Ktoś z innej kultury mógłby pomyśleć, że my chrześcijanie obchodzimy święto karpia a nie pamiątkę narodzenia Chrystusa. W tym zabieganiu tracimy głównego bohatera tej uroczystości – Jezusa Chrystusa, który został przysłonięty całą gamą różnych rupieci. „Spotkali się kiedyś dwaj znajomi przyjaciele, choć była między nimi duża różnica wieku. Starszy pyta młodszego, jak mu się powodzi. Usłyszał odpowiedź, że mu jest ciężko, że musi chwytać roboty zlecone, by coś zarobić na siebie i rodzinę. „Tracę resztki zdrowia, by zyskać choć trochę pieniędzy”. „A co u ciebie? – pyta wzajemnie. „U mnie zupełnie odwrotnie” – słyszy odpowiedź. „Ja tracę resztki pieniędzy, by zyskać trochę zdrowia. Ale nie to mnie martwi – dodaje – stojąc prawie nad grobem boleję, żem źle korzystał z posiadanego zdrowia, że zmarnowałem życie na głupstwach, zaniedbując to, co naprawdę ważne”. (Ks. S. Olejnik, Jam jest Drogą, Prawdą i Życiem).

„Zauważmy, że przyjęcie Jezusa w domu Marty i Marii wnosi weń równowagę, pozwala docenić zaangażowanie jednej i drugiej strony. Ale zachęca też do dbania o właściwą równowagę między tym co doczesne, a tym co duchowe, by zapewnić ciału i duszy pokarm, który im się należy. W naszym życiu ważnych jest wiele rzeczy, ale najważniejszy jest Bóg, który nas zaprasza, abyśmy wypełniając nasze codzienne zadania, czynili to w otwartości na Jego obecność w naszym życiu, słuchając Go i umacniając nasze zaufanie do Niego. Modlitwa i praca, słuchanie i działanie będą spełniały właściwą sobie rolę, jeśli będą odpowiednio doceniane i właściwie pielęgnowane, jeśli będą się łączyć i przeplatać w służbie Bogu i człowiekowi”.

(Za:http://www.slowo.redemptor.pl/pl/1200/7297/xvi-niedziela-zwykla-%E2%80%93-przyjac-boga-w-goscine%E2%80%A6.html)

Admin