Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Słudzy jesteśmy

Ewangelia i Rozważnie na XIX Niedzielę Zwykłą, Rok C.

+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.

A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».

Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?»

Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi.

Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą». Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XIX Niedzielę Zwykłą – Rok C. 

Słudzy jesteśmy.

Słowo sługa obecnie nie jest modne, ponieważ dziś ludzie nie chcą być sługami, woleliby raczej korzystać z usług innych. Nawet różne instytucje lub służby specjalnie powołane do niesienia pomocy innym ludziom często zapominają o swym powołaniu. A przecież z założenia nawet ministrowie to ci, którzy służą czyli naprawdę powinni być sługami. W dzisiejszej Ewangelii jest mowa o sługach, którym powierzono dom i całe gospodarstwo pod nieobecność pana. Może ta nieobecność to sprawdzian dla sług? Jak się zachowają? Przysłowie mówi; „Kot z domu to myszy harcują”. Przypomina to trochę zachowanie się dzieci gdy nie ma rodziców w domu. Można się wtedy spodziewać różnych rzeczy, nie zawsze dobrych.

Słudzy z Ewangelii też mogli sobie pofolgować i używać życia, bo pana nie ma, nikt nie widzi, nikt nie rozliczy. Ale ci słudzy są jacyś inni. Nie korzystają z nadarzającej się okazji, nie używają sobie ale są jakoś dziwnie zdyscyplinowani i mają zapięte wszystko na ostatni guzik i w dodatku cierpliwie czekają na pana. I doczekali się. Pan widząc trud i staranie swoich sług docenia to i nagradza ich. Teraz role się zmieniają. To pan staje się sługą, a ci którzy dotychczas służyli zostali poproszeni do stołu i są traktowani jako wysoko docenieni goście, jako ktoś wyjątkowo ważny.

Nie trudno się domyślić, że tym panem jest sam Bóg a słudzy to ci, którzy należą do Jego Kościoła i dokładnie spełniają Jego wolę. Stół i uczta to Niebo, to zbawienie, to stan po śmierci człowieka. Jest to mój ulubiony fragment Ewangelii, bo ukazuje to co jest przed nami po przekroczeniu bram śmierci. Podobny fragment niebiańskiej rzeczywistości odsłonił nam Jezus na górze Przemienienia. Apostołowie przez krótki czas przeżyli coś fantastycznego, coś niepowtarzalnego, a to coś przeznaczone jest każdemu dobremu słudze.

Zawsze radośnie przeżywamy 15 sierpnia - uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. To przecież Ona tak dobitnie powiedziała o sobie Bogu; „Oto ja Służebnica Pańska”. Zauważmy „Służebnica” nie towarzyszka, nie partnerka, nie współpracownica, ale Służebnica. Służyła Bogu jak tylko potrafiła. Dla niej wola Boża była zawsze najważniejsza. Nic innego się nie liczyło, ani własne szczęście, ani majątek ani jakiekolwiek inne sprawy. Liczyła się tylko służba Bogu i dlatego została uznana jako „Błogosławiona między niewiastami”. Podobnym sługą był św. Maksymilian Kolbe, którego czcimy również w sierpniu, a potem św. Jacek dominikanin apostoł wielu krajów słowiańskich i człowiek dobrego serca. Żyli w innych czasach, w innej rzeczywistości, ale łączyło ich jedno – Bóg zawsze na pierwszym miejscu, - sprawy Boże na pierwszym miejscu. - Wszystko dla Boga łącznie ze swoim życiem.

Dzisiejsza Ewangelia mówi też o złych sługach: „Lecz jeśli ów sługa powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służebnice, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przyrządził i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę”. (Łk 12, 45 – 46). Są to straszne słowa i na pewno Jezus nie rzuca ich na wiatr. Wielu ludzi dziś żyje tak jakby Boga nie było, wprawdzie niektórzy nie negują Jego istnienia, ale się też Nim nie przejmują, czasem nawet uważają się za wierzących, a więc za Boże sługi. Jak można być sługą Boga i z Nim nie rozmawiać? Albo wyrządzić wiele zła, żyć w grzechu i nic sobie z tego nie robić? Niektórzy uważając się za wierzących negują wieczne odrzucenie czyli piekło mówiąc, że Bóg, który jest miłością nie może swoich dzieci posyłać do piekł. Prostą i bardzo czytelną odpowiedzią na to zagadnienie jest opowiedziana przez Syna Bożego opowieść - historia syna marnotrawnego. (por. Łk 15, 11 – 32). Czy to kochający go ojciec wpakował syna w te wszystkie przykre tarapaty? Czy to Ojciec naraził go na biedę głód i poniżenie? To był wybór syna, który musiał ponosić przykre konsekwencje swego postępowania. Ojciec powstrzymywał go przed takim fatalnym wyborem, ale syn postawił na swoim. W zaistniałej sytuacji mógł tylko ubolewać i cierpliwie czekać. Czeka także na każdego z nas i ciągle daje nam nowe szanse.  Dopóki żyjemy mamy możliwość naprawy i zniszczenia wiele zła, które świadomie lub nieświadomie stało się naszym udziałem. Bóg nikomu nie zatrzaskuje przed nosem drzwi. Trzeba tylko podjąć decyzje i zrobić pierwszy krok. Najlepiej jednak przyjąć postawę Maryi, która była zawsze wierna Bogu i gotowa dla Niego na wszystko. Starajmy się żyć jak ci dobrzy słudzy z dzisiejszej Ewangelii, bo postępując w ten sposób, nie będziemy lękali się nieznanej przyszłości. Pięknym przykładem niech będzie osoba św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Na krótko przed jej przedwczesną śmiercią otaczające jej łóżko siostry zakonne, przerywając modlitwę, zapytały, czy nie lęka się swojego spotkania z Jezusem. Odpowiedziała prosto: „Nie. Gdy się z Nim spotkam, rzucę Mu się na szyję i powiem Mu, że Go kocham”.

Admin