Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Wszyscy do Matki

Rozważanie i Ewangelia na Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej (26 sierpnia).

+Słowa Ewangelii według świętego Jana.

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa.
Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”.
Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja”.
Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary.
Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli.
A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.
Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Oto słowo Pańskie.

Rozważanie na Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej.

Wszyscy do Matki.

Bardzo bym chciał wznieść się w kosmos w uroczystość Wniebowzięcia N. M. Panny albo w dniu 26 sierpnia w święto częstochowskiej Ikony. W mojej wyobraźni pojazd kosmiczny nakierowałbym na Częstochowę aby przez pewien czas zawisnąć nieruchomo i patrzeć na piękny kolorowy olbrzymi kwiat, którego płatki zaczynają się gdzieś od strony gór, morza, Śląska i Lubelszczyzny a dochodzą do samej Jasnej Góry. Jest to kwiat niezwykły, bo złożony z wielu tysięcy pielgrzymów zdążających z różnych stron do tego jednego miejsca. Te płatki są różnej wielkości, jedne długie składające się z wielu grup, rozciągnięte, inne bardziej skromne ale bardzo kolorowe. Centrum tego kwiatu to okazała świątynia ze strzelistą wieżą, która jakby zachęca do przybycia na to miejsce.

Jestem świadomy, że w kosmos nie polecę i takiego widoku własnymi oczami nie zobaczę, ale widzi to z pewnością ten, który to miejsce umiłował i wiele razy go z pobożnością nawiedzał. Z nieba widzi to św. Jan Paweł II, który do pielgrzymowania zachęcał a podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski 4 VI 1979 roku wypowiedział jakże bardzo ważne słowa: „Tyle razy przybywaliśmy tutaj! Stawaliśmy na tym świętym miejscu, przykładaliśmy niejako czujne pasterskie ucho, aby usłyszeć, jak bije serce Kościoła i serce Ojczyzny w Sercu Matki. Jasna Góra jest przecież nie tylko miejscem pielgrzymek Polaków z Polski i całego świata. Jasna Góra jest Sanktuarium Narodu. Trzeba przykładać ucho do tego świętego miejsca, aby czuć, jak bije serce Narodu w Sercu Matki. Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia. Ileż razy biło jękiem polskich cierpień dziejowych! Ale również okrzykami radości i zwycięstwa! Można na różne sposoby pisać dzieje Polski, zwłaszcza ostatnich stuleci, można je interpretować wedle wielorakiego klucza. Jeśli jednakże chcemy dowiedzieć się, jak płyną te dzieje w sercach Polaków, trzeba przyjść tutaj. Trzeba przyłożyć ucho do tego miejsca. Trzeba usłyszeć echo życia całego Narodu w Sercu jego Matki i Królowej! A jeśli bije ono tonem niepokoju, jeśli odzywa się w nim troska i wołanie o nawrócenie, o umocnienie sumień, o uporządkowanie życia rodzin, jednostek, środowisk, trzeba przyjąć to wołanie. Rodzi się ono z miłości matczynej, która po swojemu kształtuje dziejowe procesy na polskiej ziemi”.

Gdy wyruszają piesze pielgrzymki niektórzy dziennikarze zadają pielgrzymom pytanie: po co tam idziecie? Odpowiedzi są różne, bo większość osób chce pokłonić się Matce, ale są też pielgrzymi niosący w sercu jakąś radość lub ból. Zdarza się, że niektórzy idą dla ciekawości, albo dla zabicia czasu. Oto niektóre wypowiedzi młodych: „ - Idę, bo będę się modlić o moją ścieżkę życiową. W tym roku będę zdawać maturę, chcę podjąć właściwą decyzję, jakie wybrać studia i odnaleźć miejsce dla siebie”. Kasia i Ania na Jasną Górę wybierają się po raz piąty. Nie są zbyt religijne, wybierają się dla atmosfery: „ - To niesamowite, że tyle ludzi idzie przez osiem – dziesięć dni do jednego miejsca, że pokonują tą trasę każdego roku. Atmosfera jaka im towarzyszy uzależnia. Chociaż nie chodzimy na co dzień do kościoła – staramy się regularnie chodzić na pielgrzymki”. Emilia chodzi każdego roku i tak ocenia swoje pielgrzymowanie:”- Piesza Pielgrzymka, to „rekolekcje w drodze”, to szczególna szkoła życia chrześcijańskiego, która uczy doświadczenia wspólnoty. To właśnie podczas pielgrzymki odkrywamy, że przez życie nie idzie się w pojedynkę, ale razem z innymi”. ( za: zabkowice.expres-miejski.pl/wiadomosc).

Bóg jest dawcą wszelkich łask, ale w Swej dobroci sprawił, że są one rozdzielane na wiele sposobów, najczęściej przez Maryję. To właśnie tu na Jasnej Górze przez znak Jej Ikony bije niewyczerpane źródło łask. Jesteśmy narodem ukierunkowanym ku Maryi, a jednocześnie narodem zaciekle zwalczanym i wyniszczanym. Im bardziej go niszczono, to on jeszcze głośniej wołał: „Pod Twoją obronę... i przetrwał. Ten niewielki naród zachował swoją wiarę, kulturę i język. Między biblijnym narodem wybranym a naszym jest pewna analogia i wiele znaków specjalnej opieki Maryi. Na przykład obrona twierdzy chocimskiej w 1621 roku trzydzieści cztery lat przed potopem szwedzkim, czyż to nie cud, że w chwili gdy obrońcom kończyła się ostatnia beczka prochu ogromna armia Turków i Tatarów prosi o rozejm po pięciu tygodniach walk. Gdyby nie zwycięstwo nad Turkami to z pewnością dołączylibyśmy do narodów ujarzmionych i stalibyśmy się niewolnikami islamu. Obrońcy polscy gorąco prosili o pomoc Nieba prze ręce Maryi. A obrona Jasnej Góry w roku 1665? Skromna twierdza ze 160 żołnierzami dysponująca 24 działami i pewną ilością muszkietów przeciwstawia się ogromnej i dobrze uzbrojonej armii szwedzkiej i zwycięża. Docenił to król Polski Jan Kazimierz ogłaszając Maryję we Lwowie w 1656 roku Królową Polski.

A czas rozbiorów? Na żadnej mapie nie było państwa polskiego, zaborcy robili wszystko by Polacy zapomnieli o swej długiej i dumnej historii. Zniszczyli państwo polskie, ale pozostała Ona Królowa. Jej nie dało się zniszczyć. Podobnie było w noc okupacji, wrogowie dobrze wiedzieli gdzie jest siła Polaków dlatego Generalny gubernator Hans Frank w 1940 r. pisał: „Gdy wszystkie światła dla Polski zgasły, to wtedy była jeszcze Święta z Częstochowy i Kościół”.

Większość z nas pamięta czasy socjalistycznego zniewolenia, gdzie głównym wrogiem był Kościół i wszelka religia. Polska miała być socjalistyczna to znaczy miasta bez kościołów, młodzież bez religii, wszyscy podporządkowani opętańczej ideologii marksistowskiej. A jednak w tym czasie Polska przeżyła bardzo ważne chwile jak wybór papieża Polaka, Solidarność, pogrzeb – manifestację Prymasa Stefana Wyszyńskiego i wreszcie upadek socjalizmu.

Czyż nie jest czymś znamiennym, że w końcowej fazie socjalizmu wybudowano w naszej Ojczyźnie najwięcej kościołów. Dziś jest już inna Polska, ale nie brakuje prób usunięcia wiary z życia narodu i narzucenia mu ideologii lewackich nie tylko nieżyciowych, ale nawet sprzecznych ze zdrowym rozumem. Jasna Góra jest nam dana jako pomoc, ale walkę o wiarę, polskość i zdrową moralność musimy prowadzić własnymi siłami. Tam gdzie kończą się nasze możliwości przychodzi Ona z pomocą jak mówił Kardynał Stefan Wyszyński: „Wszystko postawiłem na Maryję”, a w 50. rocznicę swoich święceń kapłańskich powiedział: „Stawiając wszystko na Bogurodzicę, nie zostałem zawiedziony”. 

Ks. HenrykKrukowski.

Admin