Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Zagubiona owca


Ewangelia i Rozważanie na XXIV Niedzielę Zwykłą, Rok C.

+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”.
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.
Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam».
Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.
Powiedział też: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: «Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada».
Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
Wtedy zastanowił się i rzekł: «Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników».
Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem». Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się; ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: «Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego».
Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: «Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę».
Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się»”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XXIV Niedzielę Zwykłą, Rok C.

Zagubiona owca.

Z pewnością każdemu z nas przydarzyło się zgubienie jakiegoś przedmiotu, pieniędzy, albo jakiejś pamiątki. Jeśli rzecz zgubiona przedstawia dla nas dużą wartość staramy się ją za wszelką cenę odszukać. Szukamy w domu, szukamy w miejscach ostatniego pobytu, niekiedy prosimy innych o pomoc. Gubią się różne przedmioty, czasem gubią się też ulubione zwierzaki. Na tablicach ogłoszeniowych niejednokrotnie można spotkać fotografię ulubionego pieska, lub innego futrzaka z prośbą o pomoc w odnalezieniu. Za tę pomoc oferowana jest nawet nagroda. Niestety dziś także dość często dowiadujemy się o zaginięciu ludzi starszych i młodych, a szczególnie dziewczyn. Powody takich zaginięć są różne. Czasem jest to zanik pamięci lub inna choroba, niekiedy wypadek, utonięcie albo morderstwo. Zdarza się, że zaginięcie jest następstwem zagubienia czy pobłądzenia. Ma to miejsce np. w górach, gdy ktoś nie przygotowany do trudnych warunków atmosferycznych wybierze się na szlak i pobłądzi. Ratownicy nie zawsze są w stanie takiej osobie pomóc. Można zabłądzić w lesie, a nawet podczas jazdy samochodem. Niestety drogi we wschodniej Polsce, szczególnie te lokalne najczęściej nie są oznakowane, największą bolączką oprócz złych nawierzchni jest brak drogowskazów, można przejechać wiele kilometrów nie wiedząc, czy obrany kierunek jest właściwy. Oczywiście można obrać niewłaściwy kierunek jazdy jeśli się istniejące znaki drogowe zlekceważy.

Jest jeszcze inny rodzaj zagubienia człowieka, o którym bardo mało się pisze czy też mówi, chodzi tu o zagubienie moralne, zaplątanie się w sidła różnych toksycznych związków, nałogów i idei. Dotyczy to w szczególności osób bardzo młodych, szczególnie dorastających i poszukujących swojego miejsca w świecie, kiedy siłą napędową wszelkich działań jest po prostu bunt. Jak tu wybrać właściwą drogę życia, gdy jest tyle propozycji, tyle reklam, gdy otaczający świat działa jak jakiś ogromny odkurzacz, który chce wszystko wchłonąć? Młodzi ludzie nie mają łatwego wyboru, bo dziś zorganizowane zło przebrane w szaty dobra ma wielką siłę oddziaływania wywracając wszystko do góry nogami. To zagubienie moralne prowadzi do upodlenia i wielu nieszczęść. Tylko na początku rozwiązłe życie wydaje się atrakcyjne, ale ono wciąga niszcząc to co szlachetne, niszcząc prawdziwą miłość i sprawiając, że człowiek da się zmanipulować upadając coraz niżej. Może trochę światła na ten problem rzuci wyznanie dziewczyny, która się pogubiła: „Szczęść Boże!  Nazywam się Paulina. Mam 18 lat. Długo zbierałam się aby napisać swoje świadectwo. Siedem lat temu zwątpiłam w Boga, twierdziłam, że go nie ma. Wszystko zaczęło się wtedy gdy mój brat zachorował. Nie wiedziała dlaczego tak się stało, szukałam odpowiedzi, lecz na próżno. Nikt nie był w stanie mi pomóc. Przez 6 lat nie chodziłam do Kościoła. Wszyscy dziwili się, że z mądrej, dobrze wychowanej dziewczyny, zrobiła się „postać” która tylko z wyglądu przypominała mnie. Zaczęły się problemy, picie alkoholu, papierosy. Wpadłam w złe towarzystwo. Rodzice starali się mi pomóc, rozmową, krzykiem itd. Lecz bez większego skutku. Wtedy na pomoc przyszedł mi jeden ze znajomych. Zawsze gdy wracałam z Empiku on wracał ze szkoły muzycznej, siedzieliśmy i gadaliśmy. Starał się mnie namówić na niedzielną mszę, na modlitwę. Na początku mu się nie udawało, lecz jego silna wiara i zaufanie do Boga pomagały mu aby próbować i próbować nawrócić „zgubioną owieczkę” "Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła".( Łk 15, 4-7) W końcu udało mu się mnie namówić na mszę, choć nie chętnie. Poszłam na mszę. Siadłam w ostatniej ławce, i co chwile patrzyłam na zegarek. Potem poszłam na kilka mszy w szkolnej kaplicy. Na jednej z tych mszy stało się coś fascynującego. Coś we mnie pękło, a raczej się zrodziło. Dziś wiem, że to Chrystus zawitał w moim sercu na nowo. Narodziła się we mnie miłość do Boga. Poczułam, że jestem szczęśliwym człowiekiem..... Czułam się kochana. Od maja 2013 r. jestem z Bogiem. Ani razu mnie nie zawiódł. ....(Za: Ratunek przez Miłosierdzie Boże - świadectwa nawrócenia 26 stycznia 2014 ). 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus uczy, że Bóg nigdy człowieka nie opuszcza. On zawsze szuka zagubionej owieczki, zawsze czeka na marnotrawnego syna. Bóg szuka zagubionego człowieka, bo on jest „stworzony na Jego obraz” odmiennie niż każde inne stworzenia, bo człowiek jest dzieckiem Bożym. Szuka wówczas gdy człowiek się zagubił, oddalił, może się zaplątał w jakieś cierniste krzewy. Szuka, bo nie tylko się oddalił, ale także chciał się ukryć przed Nim jak Adam w raju. (Por. Rdz 3, 13). Uwierzył największemu kłamcy szatanowi i wybrał kolorowe gadżety ciesząc się nimi jak małe dziecko nie zauważając, że są trujące. Zamroczony tą trucizną wmówił sobie, że sam jest panem swego losu i może po swojemu żyć i rządzić światem. A Bóg od początku widzi, że ta owieczka coraz bardziej zbliża się do przepaści, że jest mocno poraniona i osłabiona i chce ją wyprowadzić z tej niebezpiecznej pułapki. Wyprowadzić to znaczy wytłumaczyć człowiekowi, że popełnił błąd, że droga po której idzie jest coraz bardziej niebezpieczna, a koniec wędrówki zakończy się tragedią. Do Pauliny przysłał Bóg jednego ze znajomych, do każdego z nas kogoś przysyła, tylko czy w porę to zauważamy, a jeśli tak, to czy chcemy tę pomoc przyjąć?

Ks. Henryk Krukowski.

Admin