Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Właściwy wybór

Ewangelia i Rozważanie na XXV Niedzielę Zwykłą, Rok C.

+Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus powiedział do uczniów:
«Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!»

Oto słowo Pańskie.

Rozważanie na XXV Niedzielę Zwykłą, Rok C.

Właściwy wybór.

Nauczanie i cała działalność Jezusa Boga – Człowieka jest ukierunkowana na zbawienie człowieka, czyli na nasze całkowite złączenie się z Bogiem – na osiągnięcie szczęścia wiecznego. Oddając swoje życie na krzyżu otwiera ludzkości drogę i daje „zielone światło”. Przed każdym z nas są różne drogi, aby wybrać tę właściwą Zbawiciel poucza jak trzeba żyć, jak należy postępować, co należy przyjąć, a co odrzucić. Zbawienie musi być głównym celem naszego życia. W dzisiejszych czytaniach mszalnych Bóg przestrzega przed tym co do zbawienia nie prowadzi. Usłyszana Ewangelia może nas trochę zaskakuje swoją treścią, bo wygląda na to, że Jezus pochwala kradzież popełnioną przez nieuczciwego rządcę. Tak jednak nie jest. Postępowanie tego człowieka nie jest właściwe. Nie można go pochwalić za postępowanie, lecz za życiowy spryt, że potrafił znaleźć dla siebie wyjście gdy zostanie pozbawiony urzędu – a więc możliwości działania. Chciał posłużyć się majątkiem którym zarządzał, czyli wykorzystał „dzisiaj” – aby zapewnić sobie „jutro”. Wykorzystał swoją ostatnią godzinę, ostatnią szansę, by zapewnić sobie przyszłość.

Ten człowiek może być w pewnym sensie wzorem dla każdego wierzącego, aby wykorzystać każdą chwilę życia dla spraw najważniejszych, dla spraw Bożych. Roztropnym jest ten, który widzi cel obojętnie jakiej sprawy. Cóż by to był za budowniczy – inżynier, gdyby nie wiedział jak będzie wyglądał zaprojektowany przez niego dom mieszkalny, lub blok, którego budowę mu powierzono? Co to za chrześcijanin, który nie widzi kresu swojej egzystencji – istnienia, który nie liczy się z tym, że umrze, że trzeba wszystko zostawić i stanąć przed Bogiem? To jest nauka dla nas, że potrzeba użyć wszystkich sił i sposobów, aby nie stracić tego co najważniejsze, tego za co Jezus oddał życie, aby nie stracić zbawienia.

Tymczasem postępujemy nieraz jak nierozsądne dzieci. Trzymamy się mocno tego, co nam nie może dać ani szczęścia, ani zadowolenia. Niejednokrotnie taką przeszkodą zasłaniającą nam Boga jest pieniądz, a właściwie pogoń za pieniądzem, ciągłe zdobywanie i gromadzenie, czasem nie wiadomo po co i dla kogo. Brak mądrości sprawia, że bogacz staje się ślepy. Poza swym bogactwem nic nie widzi. Doskonale to przedstawił kardynał Newman. „Sam kiedyś należał do Kościoła Anglikańskiego i miał wielką pensję. Rzucił wszystko i wrócił do wiary katolickiej. Dziwiono się jak mógł stracić taką pensję. Pewnego dnia przyszedł do niego jeden z dawnych jego współwyznawców i wyznał szczerze, że ma wielki szacunek do Kościoła Katolickiego ale nigdy nie dojdzie do tego, by swoją wiarę opuścił. Kardynał uśmiechnął się, gdyż wiedział, jaka była przeszkoda. Wziął kartę napisał słowo „Bóg”. Kazał przeczytać gościowi. Następnie wziął złotą monetę, położył ją tak, że zakryła całkowicie napisane słowo. A teraz co pan czyta – zapytał Newman? Jego gość zawstydził się, zwiesił głowę i zrozumiał, że złote bogactwo zasłania człowiekowi Boga. Jest to tragedia zmaterializowanego człowieka. Ma oczy, a nie widzi”.

Czy rzeczywiście posiadanie pieniędzy czy jakiegoś komfortu życiowego jest takim wielkim złem? Na pewno nie. Sam Jezus przecież posługiwał się pieniądzem, ale pewne jest, że ani pieniądze, ani cokolwiek innego nie może być celem naszego życia! A jednak są ludzie, który za pieniądze potrafią się sprzedać, albo sprzedać kogoś. Dzisiejszy świat uważa, że wszystko jest na sprzedaż, jest tylko kwestia ceny. No właśnie! Jaką cenę zapłacił Judasz? Czy mało jest takich, dla których nie liczy się Bóg, ojciec, matka, ojczyzna, przyjaciel? Za lepsze stanowisko, za pierwsze miejsce na liście wyborczej, za dodatkową pracę w niedzielę, lub a jakiś ochłap rzucony nieraz z pogardą gotowi są na wszystko. Są ludzie, który uważają się za panów świata, bo mają pieniądze, może rzeczywiście nikogo nie sprzedali, zdobyli wszystko własnym sprytem lub ciężką pracą, ale innych uważają za ludzi drugiej kategorii, po prostu innymi gardzą i wyśmiewają, nigdy też nikomu nie pomogą. Wielki pisarz katolicki Michael Quoist pisze: kiedy przyjmujemy czy patrzymy na pomięte banknoty to warto się zastanowić: ”Przez ile już przeszedł rąk? Jaką historię wpisała weń dłoń człowiecza? Ten banknot nosi na sobie pot ludzki, jest poplamiony krwią, rozczarowaniem, ośmieszoną godnością. Nawet jeśli zarobiłem go uczciwie, zanim dotarł do moich rąk pieniądz ten rozpił człowieka, opłacił przerwanie ciąży, posłużył za łapówkę, nagrodził nieuczciwie wykonaną pracę, nasycił dłoń złodzieja. Zwinięty teraz w mojej dłoni może ożywić lub zabić, budować lub burzyć, ucieszyć lub zasmucić. Trzymam go w człowieczej dłoni z drżeniem i niepewnością , czy aby uczciwą drogą dotarł do moich rąk..... To wszystko prawda, ale jeszcze nie cała prawda. Bo bez tego banknotu nawet najczyściej pojęta miłość nie mógłby się w pełni wyrazić. Wszak nawet kwiaty ofiarowane narzeczonej trzeba ostatecznie kupić za pieniądze. Za pieniądze kupuję chleb, by podzielić się z bratem, za pieniądze też trzeba żyć, ale pieniądze czy też jakieś inne dobra nie mogą człowieka zamknąć, a może nawet wrogo nastawić wobec innych”.

Można posiadać, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że celem naszego życia nie jest kult posiadania czy pieniądza, bo to wszystko łatwo stracić. Środki, które posiadamy nie mogą zastąpić Boga. Jezus uczy: „Nie możecie służyć Bogu i mamonie” Łk 16, 13). Obojętnie czy posiadamy wiele czy mało, to zawsze musi to służyć dobrym celom. Przykładem niech tu będzie kobieta prawie niewidząca, która utrzymywała dwie siostry kaleki. Przychodziła ona w każdą niedzielę na Mszę św. i na tacę dawała zawsze 50 zł, gdy inni wiele bogatsi wrzucali jakieś grosze, to co im zbywało. Warto głębiej zastanowić się nad słowami dzisiejszej Ewangelii: „Zyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków”. (Łk 16, 9).

Ks. Henryk Krukowski.

Admin