Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Zbawienie i potępienie

Ewangelia i Rozważanie na XXVI Niedzielę Zwykłą, Rok C.

+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Jezus powiedział do faryzeuszów: ”Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.
Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: »Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu«. Lecz Abraham odrzekł: »Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać«. Tamten rzekł: »Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki«. Lecz Abraham odparł: »Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają«. Tamten odrzekł: »Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą«. Odpowiedział mu: »Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą«”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XXVI Niedzielę Zwykłą, Rok C.

Zbawienie i potępienie.

Dziś tak wielu ludzi żyje udając, że nie ma Boga, że nie będzie żadnej kary czy odpowiedzialności za swoje czyny. Dobrze się zabawić, czasem kosztem innych, użyć ile się da, poszaleć bo życie takie krótkie. Pewna część współczesnych rodaków wprawdzie uznaje jakąś formę życia pozagrobowego, ale wmówiono im, że nie ma szatana, że nie ma żadnej kary, nie ma też czy piekła. Bo jeśli Bóg jest tak kochającym Ojcem, to mógłby swoje dzieci męczyć karami piekielnymi?

Dzisiejsza Ewangelia o bogaczu i Łazarzu daje nam odpowiedź na nasze wątpliwości i ukazuje rąbek tajemnicy odnośnie życia po śmierci używając hebrajskiej biblijnej terminologii. „Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany... (i) w otchłani (został) pogrążony...” (Łk 16,22). Dlaczego został pogrążony w otchłani czyli w piekle? Czy dlatego, że był bardzo bogaty? Wiele razy w swoim nauczaniu Jezus odnosił się do problemu bogactwa i bogacenia się. Nigdy nie zabronił bogacenia się w sposób uczciwy, ale nakazał dzielić się tym co posiadamy. Bogacz nie został skazany na piekło dlatego, że posiadał, że był bogaty i żył dostatnio, lecz dlatego, że swoimi dobrami nie podzielił się z ubogim Łazarzem, który chciał się nasycić odpadkami z jego stołu.

Nie podzielił się z Łazarzem, możemy przypuszczać, że nie podzielił się także z innymi ludźmi. Po prostu nie okazał miłości – może zapomniał, że to, co posiada, powinien posiadać mądrze. Zapomniał, że mimo bogactwa powinien być człowiekiem ubogim. Na czym zatem polega istota ubóstwa? Ubogi to nie koniecznie ten, który niczego nie ma, lecz ten, który potrafi się życzliwie nachylić nad potrzebującym, ten który swoim bogactwem potrafi uczynić wiele dobrego. Iluż to współczesnych bogaczy multimilionerów trwoni swój majątek na rozpustę, na wspomaganie konfliktów wojennych czy terroryzm lub różnego rodzaju błędne ideologie albo sekty. A przecież mogliby uratować wiele ludzkich istnień, mogliby w jakimś choćby niewielkim zakresie świat uczynić bardziej szczęśliwym.

Posiadanie dóbr materialnych nie może także zniewalać. Chodzi tu o takie podejście aby posiadający mógł powiedzieć sobie: „Mam, ale nie mogę stać się niewolnikiem tego, co mam. Mam, ale powinienem tym służyć drugiemu. Mam samochód – mogę nim podwieźć sąsiada, który go nie ma. Mam sporo pieniędzy – mogę nimi wesprzeć jakąś wartościową inicjatywę lub konkretną osobę. Mam zdolności w jakimś kierunku – mogę je wykorzystać dla dobra drugiego”. Mądre posiadanie bogactw to sposób, aby po naszej ziemskiej tułaczce znaleźć się tam, gdzie znalazł się Łazarz”.

Może stwierdzimy, że to nas nie dotyczy bo przecież nie jesteśmy bogaczami, sami ledwie wiążemy koniec z końcem. W niewielkiej wiosce żyli spokojnie bardzo ubodzy rolnicy utrzymujący się z pracy własnych rąk na piaszczystej glebie. Niektórzy z nich posiadali małą pasiekę. Do tej wioski zaglądali czasem ludzie z miasta aby łowić ryby w pobliskich stawach. Zaglądali tam chętnie ponieważ ludzie choć bardzo ubodzy przyjmowali przybyszów bardzo serdecznie zawsze częstując tym co sami mieli na stole. Do rodziny nazwijmy ją X przyjeżdżał z miasta dyrektor liceum. Zawsze proponowano mu jakiś poczęstunek np. miód, mleko, ser, śmietana, po prostu częstowali tym co mieli, nigdy nie biorąc żadnej zapłaty. Pewnego razu dyrektor ważny działacz partyjny zapytał: dlaczego nie chcecie żadnej zapłaty, przecież mnie stać, aby was wynagrodzić? Gospodyni odpowiedziała: wystarczy dla nas, wystarczy też dla pana. Nas to nic nie kosztuje bo to nasze, a Pan Jezus kazał się wszystkim dzielić. Nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Nie chciał też dyskutować z kobietą, aby jej nie obrazić, ale przestał odwiedzać ten dom. Przyjechał dopiero po kilku latach, aby podziękować. Za co – zapytała kobieta? Za dobrą naukę. Pani słowa najpierw mnie zdenerwowały, ale też długo nie dawały spokoju. Po przemyśleniu wielu spraw wróciłem do wiary katolickiej. Gdyby tak postąpił ewangeliczny bogacz.

W drugiej części przypowieści poznajemy los Łazarza i bogacza po śmierci. W życiu przyszłym sytuacja się odwróciła: aniołowie zanieśli Łazarza na łono Abrahama, czyli został on zbawiony, natomiast bogacz został strącony w męki - potępiony. Wówczas bogacz „podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie”. Możliwe, że zobaczył Łazarza po raz pierwszy, zdając sobie sprawę ze swojej sytuacji zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. (Łk 16, 24). Teraz bogacz nie tylko rozpoznaje Łazarza ale prosi go o pomoc, podczas gdy za życia udawał, że go nie widzi. Dla bogacza istniała szansa zbawienia tak długo, jak Łazarz był przed jego domem, ale teraz, kiedy obydwaj umarli, sytuacja stała się nieodwracalna.

Życie tak naprawdę jest małą chwilą, której konsekwencje pozostają na zawsze. Śmierć utrwala jego zapis: nie można już dodać zasług ani ująć win. W chwili śmierci stajemy się bezbronni jak dzieci, zdani na Miłosierdzie Boże i modlitwy bliźnich. Suma uczynków naszego życia albo nas oskarża albo nas ze wszystkiego tłumaczy. Przypowieść jest jak lustro, warto się w nim dobrze przyjrzeć i uświadomić, że to nie Bóg skazał bogacza na potępienie, to był wybór tego człowieka, który miał wolną wolę i taką podjął decyzję nikogo, nawet Boga nie słuchając. „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”. (Łk 16, 29). Mamy Ewangelię, Kościół, kapłanów, którzy są narzędziem w ręku Boga, trzeba zaufać, trzeba słuchać. Nas Bóg także nie skazuje na potępienie, ale czyni wszystko, by z drogi do niego prowadzącej zawrócić. Czy Go posłuchamy?

Ks. Henryk Krukowski.

Admin