Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Działo się to w Październiku

„Działo się w miasteczku Hrodle przy rzece Bugu na sejmie walnym w dzień wtóry miesiąca października roku Pańskiego tysiącznego czterzechsetnego trzynastego. Dan przez ręce uczciwego w Panu Chrystusie ojca, księdza biskupa krakowskiego, najwyższego kanclerza Królestwa polskiego, nam szczerze miłego, a pisan przez ręce Ciołka kanonika sandomierskiego, sekretarza naszego”. (Akt unii Polski z Litwą). Tak więc październik jest bardzo ważnym miesiącem dla Horodła, które na kilkanaście dni stało się miejscem walnego Sejmu i zjednoczenia – unii dwu narodów, dwu państw w jeden organizm polityczny i obronny. Sześć lat temu (2013 r) uroczyście świętowaliśmy sześćsetną rocznicę, szkoda tylko, że trochę w innej rzeczywistości politycznej, za poprzdnich rządów nie było dostatecznej woli aby, to ważne wydarzenie uczcić w sposób bardziej uroczysty z włączeniem się najwyższych władz Polski i Litwy. Jakże inaczej w tym roku świętowano 450 rocznicę Unii Lubelskiej, która była w pewnym sensie następstwem tej horodelskiej.

Telewizja Polska już drugi rok emituje film pt. „Korona królów”. W tegorocznych odcinkach pojawia się kilkakrotnie nazwa naszej miejscowości oraz sceny ukazujące wydarzenia przed zawarciem Unii przybliżające postacie głównych architektów tego aktu, a mianowicie królowej Jadwigi, króla Władysława Jagiełły, księcia Witolda i innych. Zawarta Unia to jakby małżeństwo wprawdzie owocne lecz bardzo trudne, ponieważ nie zawsze trzymano się postanowień i zasad zapisanych w dokumentach. Warto przypomnieć fragmenty z tych niezwykłych zapisów, które mają charakter głęboko chrześcijański i stały się fundamentem współistnienia obu narodów. „W Imię Pańskie, amen. Ku wiecznej pamięci! Nie dozna łaski zbawienia, kto się na miłości nie oprze. Miłość jedna nie działa marnie. Promienna sama w sobie, gasi zawiści, osłania urazy, daje wszystkim spokój, łączy rozdzielonych, podnosi upadłych, gładzi nierówności, prostuje krzywizny, wspiera każdego, nie obraża nikogo. A ktokolwiek schroni się pod jej skrzydła, znajdzie się bezpiecznym i nie ulęknie się niczyjej groźby. Miłość tworzy prawa, a kto nią pogardzi, wszystko straci”. ( Dokument Panów Polskich).

Natomiast w Dokumencie Królewskim czytamy: „W Imię Pańskie, amen. Na wieczną rzeczy pamiątkę. Obowiązkiem naszym jest użyczać zbawiennego Krzyża z duchowym pokarmem tym, którym panując, w doczesnych pożytkach pomagamy; abyśmy czyniąc zadość ich potrzebom cielesnym, również ile naszej możliwości starczy, udzielali pomocy do zbawienia; aby się nie zdawało, że starając się tylko o pożytki doczesne , zaniedbujemy korzyści życia wiecznego abyśmy nie doznali zatracenia tam, gdzie darów błogosławieństwa i nagrody wiecznej czekamy; niech nie będziemy pozbawieni pożądanych nagród i wszelkich pożytków z trudu naszego. Należy pilnie badać i uważać, abyśmy dając ludziom cielesne dobrodziejstwa, rozmyślali i nad tem, jakbyśmy mogli dać i niebieski pokarm i wskazać drogę wiecznej szczęśliwości temu, komu udzielamy na tym świecie obfitości w rzeczach przemijających, by i tutaj poznali pomoc naszej szczodrobliwości i w końcu dostąpili przez spełnianie naszych wskazówek przyszłej chwały w zbawieniu świata”.

Na Sejmie w Horodle potwierdzono odrębność państwa litewskiego, na którego czele stał wielki książę. Król polski otrzymał tytuł księcia zwierzchniego. Panowie litewscy otrzymali takie same prawa majątkowe jakie obowiązywały w Polsce, podjęto też decyzję o reorganizacji administracji litewskiej na wzór polski. Polskie rody szlacheckie w imię miłości przyjęły do swych herbów 47 rodzin bojarskich. Unia przyczyniła się do coraz bardziej ścisłego złączenia obu państw i narodów. Litwa przyjmowała kulturę zachodnią i rozwijała się politycznie na wzór Polski. Oba państwa stały się w przyszłości potęgą militarną i gospodarczą.

W 448 lat po zawarciu Unii w czasach gdy Polski nie było na żadnej mapie świata postanowiono w Horodle przypomnieć to wielkie wydarzenie i upomnieć się o wolność narodu ujarzmionego przez Rosję, Prusy i Austrię. Na 10 października 1861 roku zwołano do Horodła delegacje z wszystkich polskich ziem. Nawiązano do Unii z 1413 roku, aby mocno podkreślić, że ona była nie tylko ważnym wydarzeniem historycznym, ale także programem działania i wskazaniem drogi, a jednocześnie symbolem niepodległości i wielkości Polski. Ze wszystkich stron do Horodła ściągały tysięczne tłumy ludzi. Niestety do miasta nie zostali wpuszczeni, licząca półtora tysiąca żołnierzy piechota rosyjska skutecznie zablokowała wszystkie drogi. Należy podziwiać zdeterminowanie i odwagę uczestników protestu występujących przeciw zaborcom uzbrojonym w armaty, którzy narażali się nie tylko na szykany, ale nawet na śmierć. Po wielu negocjacjach pozwolono zgromadzić się na polach poza Horodłem i odprawić Mszę św. Z pobliskiego lasu przyniesiono ścięty dąb i z niego wykonano krzyż, który wkopano w centralnym miejscu i ręcznie usypano niewielki kopiec. Przy prowizorycznym ołtarzu odprawiono Mszę św. w obydwu obrządkach. Następnie spisano protest przeciwko rozbiorom i panującemu uciskowi. Domagano się przywrócenia Rzeczpospolitej już nie „dwojga” lecz „trojga Narodów” Polskiego, Litewskiego i Ruskiego. Spisane dokumenty wysłano do różnych redakcji a także za granicę.

Oto jak przebieg tych wydarzeń opisuje jedna z uczestniczek tej procesji:„Procesja wychodząca z Lublina zebrała się na ostatniej stacji w Stepankowicach pod Horodłem. Najsamprzód szli księża z krzyżami, następnie chorągwie i ołtarzyki przez kobiety niesione, dalej lud. Gdy się procesja lubelska do Horodła zbliżała, wyjechał naprzeciw niej jenerał Chruszczew na czele sztabu i oświadczył, że ma rozkaz strzelać do ludu, jeżeli będzie chciał wejść do Horodła, lecz nie ma rozkazu zabronić mu odprawiać nabożeństwo na polach otaczających Horodło. Ksiądz Bojarski kanonik krasnostawski, na czele deputacji podszedł do jenerała Chruszczewa i zapytał, czy rzeczywiście odebrał rozkaz nie puścić procesji do miasta. Oświadczył, że dał słowo honoru nie przepuścić jej. Udzielił tylko na żądanie księdza Bojarskiego pozwolenie, żeby którenś z duchownych udał się do Horodła po aparata kościelne. Po ich przywiezieniu rozciągnął łańcuch bagnetów pomiędzy miastem a ludem polskim, zostawiając jedynie ptakom możność przebycia go. Dwa ołtarze postawiono pomiędzy drogami do Stepankowic, Dubienki i Horodła wiodącymi. Ojciec kapucyn Fidelis miał jedno kazanie, a drugie bazylianin z diecezji chełmskiej ksiądz Ławrysiewicz, unita, wykazał w nim cel tego nabożeństwa zgromadzonemu ludowi. Po nim przemówił adwokat Gregorowicz do ludu. Bug dziś odgradza od Polski kongresowej korpus wojska moskiewskiego pod Horodłem stojący miał rozkaz przeszkodzić wszelkiej manifestacji (....) Księża z rozmaitych parafii unickich ściągali się pojedynczo. Dołączyła się do nich znaczna część duchowieństwa świeckiego z dekanatu lubelskiego. Mieli razem odprawić w Horodle solenne nabożeństwo według obrządków unicko-katolickich. Ludność Wołynia, Litwy i Kongresówki napływała tysiącami. Stara szlachta aż z Ukrainy i Podola manowcami przedzierała się do Horodła. Zaniepokojeni Moskale spiżowym wieńcem opasali Horodło. Jenerał Chruszczew dowodzący wojskiem ponowił rozkaz surowy nikogo przez granice nie puszczać do miasta. Odcięci więc Polacy od Horodła, zmieniając w jednej chwili program manifestacji, wybrali bliski pagórek Bugu, z którego miasto i cała okolica jest widoczna, pobiegli do przyległego lasu, ścięli młody i wyniosły dębczak, nie zdzierając z niego kory zrobili krzyż, na barkach przynieśli i na wybranym miejscu postawili. A gdy krzyż rozciągnął swe ramiona nad otaczającym go ludem, u stóp jego na dwu ołtarzach wzniesionych z murawy duchowieństwo odprawiło solenne nabożeństwo według rytuałów rzymskokatolickiego i grecko-unickiego pontyfikalnie. Ksiądz kapucyn Anicet z Lublina oficjował na jednym, ksiądz kanonik Bojarski na drugim. Za krzyżem w półkolu uszykowały się sztandary z herbami wszystkich dzielnic i województw starej Polski, w chwili danej wyrosły jak z ziemi. Cudny miał być śpiew i chóry duchowieństwa. Następnie chorągwie opadły w chwili podniesienia i sztandarów kilkadziesiąt, świetnie opromienionych słońcem, świecących złotem i purpurą zafalowało w powietrzu wysoko nad ubogim krzyżem i ludem klęczącym kornie w prochu; było ich 54. Węzeł miłości zadzierzgnięty przed czteroma wiekami pomiędzy Litwą a Koroną, nieszczęścia wspólne zacisnęły mocniej w tej chwili, żeby nie dać zaginąć pamiątce połączenia Litwy z Koroną przed laty na sejmie horodelskim 1413 roku. Duchowieństwo, chociaż czuło odprawiając nabożeństwo, że się na męczeństwo poświęca, nie cofnęło się przed spełnieniem ojczystego obowiązku. Poszło, jak przewidywano na Syberię po wytrzymaniu rozmaitych mąk więziennych”. ( Pamiętnik Pani Stockiej).

Dzięki takim ludziom przetrwała polskość, wiara, patriotyzm i pragnienie wolności. Dla Polski tracili zdrowie, majątki, ciepłe posady, dla wolnej Polski szli na Sybir i do więzień. Gdyby nie było takich ludzi, z pewnością nie byłoby Polski. Dobrze wiedzieli o tym wszyscy nasi wrogowie dawni, dobrze o tym wiedzą wrogowie współcześni. Dla przykładu jak należy zwalczać naród polski dołączymy tajną instrukcję carycy Katarzyny (1729 – 1796), która nie tylko militarnie, ale w sposób przewrotny, a jednocześnie skuteczny postanowiła zniszczyć naród polski. Jest to przejmująca lektura, ale metoda carycy do dziś działa.

„(Z listu carycy Katarzyny II do Nikity Panina ministra spraw zagranicznych Rosji w latach 1764-1780.)

„Istnieją różne narody, a raczej różne narody mają różnego ducha. Jedne można podbić i przesiedlić w celu zagarnięcia ich ziem, a świat nie podniesie wrzasku – to małe narody, plemiona. Z innych można uczynić małym wysiłkiem niewolników i będą chętnie lizali rękę Pana – to narody o podłej duszy, od kolebki niegodne samostanowienia, w wielkich obszarach Azji roztopią się bez śladu. Z trzecimi wreszcie nie można zrobić ani tego, ani tego, przynajmniej nie od razu – to Polacy.

Nie można zaanektować ich państwa, bo trzeba byłoby się dzielić z Prusami, Austrią, Turcją i Bóg wie jeszcze z kim; narzuca to europejska równowaga sił. Po drugie nie można tego zrobić od ręki, gdyż są to znakomici żołnierze, a cały naród gdy otwarcie zagrożony, przypomina wściekłego wilka w nagonce. Zbyt dużo by to kosztowało, należy więc zdemoralizować ich do szpiku kości. Trzeba … rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność… Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu… Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę… Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła.

Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba. Będą Oni walczyć długo, bardzo długo, nasze prochy przepadną, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę. My rozpoczniemy ten proces Panin! Korupcją „milczących psów”, którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością, że uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa.

Zepsujemy ich kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem. Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły, lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy. Trzeba będzie starać się, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek, by zechciwiał w niej i spodlał. Niedopasowywalnych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie. Zadanie to jest wielkie Panin, lecz i efekty będą wielkie. Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność. Ale ja tego nie doczekam Panin, zaczniemy jednak ten proces”.

Źródło: mod/Facebook

Opracował ks. Henryk Krukowski.

Admin