Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Panie, wzmocnij naszą wiarę!

Rozważanie i Ewangelia na XXVII Niedzielę Zwykłą, Rok C.

+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Apostołowie prosili Pana: ”Przymnóż nam wiary”. Pan rzekł: ”Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: »Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze«, a byłaby wam posłuszna.
Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: »Pójdź i siądź do stołu«? Czy nie powie mu raczej: »Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił«? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?
Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono:
»Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać«”. Oto Słowo Pańskie.

Rozważanie na XXVII Niedzielę Zwykłą, Rok C.

Panie, wzmocnij naszą wiarę!

Pojęcie „wiara” jest dość trudne do zdefiniowania gdyż każdy człowiek przeżywa ją po swojemu. Z pomocą przychodzi Słowo Boże wyjaśniając nam tę kwestię w następujący sposób: „Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy” (Hbr 11,1). Jest ona jakby światłem, które ukazuje „rzeczywistości, których nie widzimy”, światłem ukazującym różne elementy naszej drogi życia, których bez jej pomocy nie sposób dojrzeć. Jest ona także cennym darem z Nieba, który oświeca umysły i dociera, jeśli się na to pozwoli, do wszystkich zakamarków ludzkiego życia. Ten dar najczęściej otrzymujemy w chwili chrztu, ale wymaga on ciągłej pielęgnacji. Zaniechanie pielęgnacji powoduje osłabienie i obumieranie, a także zerwanie więzi z Bogiem, a to może doprowadzić do utraty zbawienia.

W drodze do Jerozolimy Apostołowie mają możliwość coraz głębszego poznania Jezusa i Jego nauki. Uświadamiają sobie, że ich wiara jest dość słaba i nie odpowiada wymaganiom Mistrza, który wkrótce zakończy misję na ziemi, a kontynuowanie Swego dzieła im powierzy. Mieli rację prosząc Jezusa o „przymnożenie” czy wzmocnienie swojej wiary. Nie stało się to jednak w jakiś gwałtowny sposób. To wzmocnienie zostało jakby rozciągnięte w czasie. Zanim stali się mocno wierzącymi filarami Jezusowego Kościoła jeszcze kilka razy okazali słabość. Judasz odpadł całkowicie. Piotr też się nie spisał. Przy krzyżu również ich nie było, ale po zmartwychwstaniu ich wiara stopniowo się wzmacnia, dojrzewa, a wkrótce zaowocuje gorliwością i odwagą aż do męczeńskiej śmierci.

Wiara jest darem i skarbem. Zdajemy sobie sprawę, że nie każdy człowiek wierzy w Boga, że są ludzie doskonale znający Pismo św. naukę Kościoła, czasem są uczestnikami różnych cudownych wydarzeń, ale wszelkimi sposobami starają się je pomniejszyć lub odrzucić. Tkwi w tym niewątpliwie jakiś Boży zamiar - tajemnica. Telewizja „Trwam” wyemitowała 1 maja 2019 roku ciekawy film pt. „Próba wiary. Ojciec Pio”. Wydarzenia przedstawione miały miejsce w Ameryce Południowej w klasztorze franciszkańskim na jakimś pustkowiu. Tam Miguel młody zakonnik o wielkim sercu otrzymuje stygmaty. Zbadaniem sprawy zajmuje się przysłana przez władze kościelne sceptyczna niewierząca lekarka dr Bergrano, która za wszelką cenę stara się wykazać, że cała sytuacja jest oszustwem, mimo, że nie potrafi naukowo wytłumaczyć tego, co tam się działo. Nie przekonują jej ogromne cierpienia i krwawiące rany młodego zakonnika, ani zapowiedziane przez niego tragiczne zdarzenia, które dzięki tym cierpieniom nie wyrządziły szkody np. ludziom w katastrofie autobusu. Młody stygmatyk zapowiedział ostatni cud, który się wkrótce wydarzy, ale nie zauważono niczego co by mogło o tym świadczyć. Od początku swego pobytu lekarka spotykała małego chłopca o imieniu France, który kręcił się w pobliżu klasztoru, kilkakrotnie z nim rozmawiała. Po zakończeniu badań, na odjezdne zapowiedziała, że wszystko, co się zdarzyło jest oszustwem, ale na koniec chciała się jeszcze pożegnać z chłopcem, którego nie mogła odnaleźć i więcej go już nie spotkała. Okazało się, że oprócz niej tego chłopca nikt inny nie widział, nie było go nawet na materiałach, które filmowała. Dopiero przeglądając album zakonny ze zdjęciami archiwalnymi rozpoznała go, a był to sam Ojciec Pio w latach dziecięcych – czyli Francesko Forgione. To był ten ostatni cud – otwarcie się duszy sceptycznej lekarki na dar wiary.

A jaka jest nasza wiara? Mamy ją czy nie mamy? „Jest taka ciekawa opowieść o ubogim starcu, który nie mając nikogo siadywał codziennie na przydrożnym kamieniu prosząc przechodniów o jałmużnę. Okoliczni mieszkańcy, choć sami niezbyt zamożni, zawsze przygotowali jakiś grosik dla dziadka. Miło było z nim porozmawiać, użalić się, podzielić radością. Starzec potrafił wszystkich wysłuchać, obdarować dobrym słowem. Gdy któregoś dnia kamień pozostał pusty, wszystkich ogarnął smutek – dla starca słońce już zaszło. Postanowiono pochować go w miejscu tak charakterystycznym – pod kamieniem, na którym siadywał. Po rozkopaniu ziemi okazało się, iż kryje ona wielki skarb… 
( Za: tkwitowski@mateusz.pl)

W sakramencie chrztu świętego każdy z nas otrzymał „ogromny skarb”, czy może inaczej – „dobre ziarno” wiary. To „ziarno”, jeśli trafi na właściwy grunt żywej wiary rodziców, najbliższych, zacznie rosnąć i już w dzieciństwie wyda pierwsze owoce. Należy jednak mieć świadomość, że jest ktoś, kto chce nas tego skarbu pozbawić, to właśnie szatan na różne sposoby, najczęściej przez swoje sługi usiłuje uśpić ludzkie sumienia, zasiać wątpliwości, podsunąć pokusę życia łatwego, przyjemnego, bez odpowiedzialności, bez zobowiązań.

Największym zagrożeniem naszej wiary jest trwanie w grzechu, w nałogach, i rozpustnym życiu. Wiedzieli o tym doskonale różni słudzy szatana. Czytelnym przykładem takiego działania jest tajna instrukcja carycy Katarzyny II o tym jak zniszczyć Polskę: „należy więc zdemoralizować ich (Polaków) do szpiku kości. Trzeba … rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność… Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu… Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę… Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła. Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba. Będą Oni walczyć długo, bardzo długo, nasze prochy przepadną, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę..... Zepsujemy ich kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem. Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły, lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli......Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność. Ale ja tego nie doczekam Panin, zaczniemy jednak ten proces”. (Z listu carycy Katarzyny II do Nikity Panina ministra spraw zagranicznych Rosji w latach 1764-1780.) Za: mod/Facebook).

Minęło ponad dwa wieki a „instrukcja” jest ciągle aktualna. Dziś także stosuje się te same metody. Poprzez rozwiązłość, skłócenie, alkoholizm i narzucenie ateizmu próbuje się ludzi sprowadzić do rzędu inteligentnych zwierząt, a jeśli są zwierzętami, to po co im Bóg? Po co zbawienie? Po co przynajmniej przyzwoite życie? To właśnie tacy ludzie potrzebują modlitwy apostołów: „Przymnóż nam wiary!” Potrzebują też dobrych przykładów takich ludzi, którzy pokażą, jak z „martwego ziarenka” wykrzesać życie, jak dotrzeć do „skarbu”, który przypomina o wielkiej godności człowieka, otwiera na Boga, daje zupełnie nowy sens całej doczesności. „Przymnóż nam wiary” – to zawołanie powinno być modlitwą nieustanną dla każdego z nas.

Ks. Henryk Krukowski.

Admin