Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Rozważanie na I-szy Piątek Miesiąca

7. Dusze oziębłe staną się gorliwymi.

Od mego Serca ognistych płomieni serce oziębłe w ogniste się zmieni

W tym miesiącu w Pierwszy Piątek skupieni wobec Najświętszego Serca Pana Jezusa postarajmy się zobaczyć jak wiele sprzeczności pragnie zawładnąć naszym życiem.

Mamy nieustannie do czynienia z dobrem i złem, z jasnością i ciemnością, pracowitością i lenistwem z uczciwością i oszustwem, z prawdą i kłamstwem.

Wciąż żywe są w nas sprzeczne uczucia. Jest gniew i spokój, euforia i skrajna rozpacz. Jest entuzjazm i załamanie.

Wiele takich przeciwieństw można jeszcze wymienić, a wszystkie one mówią o nas. Wskazują na prawdę o człowieku, której nie można lekceważyć. Sprzeczności te domagają się od nas konkretnego opowiedzenia się i wyborów, które każdy człowiek w imię mądrości i odpowiedzialności musi podjąć. Od tego w którą stronę pójdziemy, za czym się opowiemy, tak naprawdę zależy nasze szczęście, nasz rozwój i nasze życiowe spełnienie.

W kolejnej obietnicy, jaką Pan Jezus wypowiada na spotkaniu ze św. Małgorzatą Marią jest mowa o kolejnych przeciwieństwach.

Te przeciwieństwa to oziębłość i gorliwość. Skoro Jezusowe Serce przedstawia te dwa stany naszego serca i naszej duszy, to warto dziś w Pierwszy Piątek zastanowić się nad tym i zapytać o to, czy umiemy zauważyć, czy umiemy nazwać to co dzieje się w naszym wnętrzu gdy staramy się zbliżyć do Boga? Czy potrafimy im przeciwdziałać i czy umiemy ukierunkować odpowiednio naszą duchową pracę nad sobą tak, aby wybrać to co pozytywne i dobre w tej przeciwności?

Oto z jednej strony pokazuje nam Jezus ludzi oziębłych, obojętnych. Nic nie potrafi rozpalić ich serc, by kochały. Ta oziębłość na Boże sprawy towarzyszy człowiekowi od samego początku. Człowiek otoczony miłością Boga w raju okazuje już wtedy swa oziębłość i przekracza Boży nakaz. Oziębłe jego serce nie dostrzega tego dobra i tej miłości, którą był otoczony. Nie widzi szczęścia, które było istotą raju.

I gdy z tej perspektywy popatrzymy na całą historię zbawienia to łatwo dostrzec, jak często towarzyszy człowiekowi oziębłość. Bóg raz po raz wyciąga rękę, prowadzi drogami zbawienia, ukazuje wspaniałe perspektywy życia w bliskości Boga, ale człowiek jest oziębły. Jakby nie dostrzegał tego dobra i tej miłości, jaką Bóg go darzy.

Oziębłość ta prowadzi do nieposłuszeństwa, do grzechu, do niewierności, do zdrady Bożych ideałów.

Dlatego zapewne, Jezus objawiając się św. Małgorzacie Marii mówił, że „oziębłość ludzi jest dla Niego boleśniejsza nad całą Mękę”! Ważne to słowa i powinny koniecznie prowadzić nas do modlitewnej refleksji. Nie tylko w Starym Testamencie, nie tylko na kartach Ewangelii spotykamy bowiem tę oziębłość, ale wystarczy tylko szerzej otworzyć oczy i zobaczymy jak oziębłość ta panuje w sercach ludzkich. Oziębłość, która rani Serce Jezusa i mówiąc po ludzku jest boleśniejsza dla Niego od Męki, którą przeżył. Zobaczmy, że są samotni ludzie starsi i chorzy, bo oziębli są ich najbliżsi. Są zaniedbane w wychowaniu dzieci, bo oziębłość dotknęła ich rodziców. Jest oziębłość w relacjach w środowisku pracy, w sąsiedztwie. Wszem i wobec panująca znieczulica na los biednych, pokrzywdzonych, bezdomnych, pozbawionych podstawowych środków do życia.

Taki obraz trzeba zobaczyć, trzeba sobie uświadomić, że obojętność ta, oziębłość jest wołaniem i krzykiem o serce, o miłość, o wynagrodzenie.

Jest to wołanie, które usłyszeć mają szczególnie Czciciele Najświętszego Serca Jezusowego.

Usłyszeć i naszą postawą gorliwości trzeba teraz nam rozpalić na nowo, tych, którzy są oziębli. Owszem modlitwą, trwaniem przy Jezusowym Sercu, na adoracji, jak w każdy Pierwszy Piątek, ale także świadectwem życia. To życie codzienne z naszej strony powinno być wpatrywaniem się w rozpalone miłością Serce Boga. Od Serca Jezusowego zapalić musimy nasze serca, naszą gorliwość, nasz zapał. A potem już tylko zapalać innych tak, aby wszyscy, począwszy od nas byli gorliwi, rozpaleni miłością i dobrem, życzliwością i pragnieniem dawania siebie.

W obietnicy Jezus mówi, że jest to możliwe aby nasza wiara, nasza modlitwa, nasza religijność była gorliwa, rozpalona miłością do Boga i do bliźnich.

Zapragnijmy dziś i prośmy na modlitwie adoracyjnej o ten zapał w apostolstwie. Błagajmy, by nasze spotkanie z Sercem Jezusa każdego miesiąca tak zapalił nasze serce, aby cały miesiąc był wypełniony gorliwością w apostołowaniu wśród oziębłych i obojętnych. Tylko ludzie oczarowani Bogiem, Ewangelią będą prawdziwymi apostołami i tylko ten, kto płonie może zapalić innych! Adoracja, Msza św. a wcześniej spowiedź pierwszopiątkowa - to wszystko w tym celu, aby pokonać naszą oziębłość, aby rozpalić serce Bogiem, który przychodzi do naszego serca w Komunii św. i aby gorliwie za św. Franciszkiem z Asyżu, wołać, że Miłość jest niekochana. Nie tylko wołać, ale kochać. Kochać gorliwie i z zapałem jak Najświętsze Serce Jezusa kochało Ojca, którego Wolę pełniło.

Oziębłość i gorliwość – oto wyzwanie, oto codzienny wybór, codzienna decyzja każdego wierzącego. Każdy dzień naszego życia blisko Serca Bożego, to pokonywanie lenistwa, pokonywanie oziębłości i obojętności a wybór tego co jest gorliwością w wyznawaniu wiary, odwagą w wyznawaniu wiary, przeciwstawieniem się temu, co osłabia, oddala od Boga, co prowadzi do postawy zniechęcenia. To zapał i radość w służbie Najświętszego Serce Jezusa. Amen

Ks. Wiesław Pietrzak scj

Admin