Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć

Ewangelia i Rozważanie na uroczystość Wszystkich Świętych.

+Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.


Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».


Oto słowo Pańskie.

Rozważanie uroczystość Wszystkich Świętych, Rok C.

„Wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć..”

Liturgia dnia dzisiejszego czyli uroczystości Wszystkich Świętych ma charakter radosny mimo, że udajemy się na cmentarze. Nie jest to święto zmarłych jak chcą ludzie niewierzący, lecz święto żyjących w Wiecznej Szczęśliwości, czyli Świętych i zbawionych. „Następnie zobaczyłem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, ludzi z każdego narodu i wszystkich pokoleń, i ludów, i języków stojących przed tronem i przed Barankiem ubranych w białe szaty..” (Ap. 7,9). Nie ma tyle dni w roku aby wszystkich Świętych wpisać do kalendarza, dlatego Kościół dziękuje Bogu za możliwość zbawienia, za tych, którzy już są w „Domu Ojca”. Staniemy przy grobach swoich najbliższych ze świadomością, że na pewno wielu z nich cieszy się chwałą świętych i zbawionych. Oni nas poprzedzili do Wiecznej Ojczyzny. Wspominając ich i modląc się powinniśmy pamiętać, że także i my powinniśmy się zbawić, do nich dołączyć, aby być razem z nimi w Domu Ojca, w Niebie.

Kim jest święty? Czy w ogóle można mówić, że jakikolwiek człowiek jest świętym? Czy to nie jest właściwość samego Boga? Na pewno tak, przecież nawet we Mszy św. mówimy: „Święty, Święty Pan Bóg zastępów”, „albowiem tylko Tyś jest Świętym..” itd. Wczytując się w Słowo Boże zauważamy, że to sam Bóg wzywa ludzi do świętości; „Ponieważ Ja jestem Jahwe, Bóg wasz – uświęćcie się. Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty! (Kpł 11,44). Jest to wezwanie do każdego normalnego człowieka żyjącego na ziemi, borykającego się z różnymi problemami i trudnościami, przeżywającego smutki i radości. Aby był świętym musi być przyjacielem Boga i w jakimś sensie do Boga podobnym. Najlepszym przykładem jest Maryja wierna „Służebnica Pańska”.

Przyjaźnić się z kimś to znaczy mieć wielką życzliwość i gotowość nawet do poświęceń, a także spotykać się przy różnych okazjach, rozmawiać, pomagać sobie wzajemnie. Tak powinno być między człowiekiem i Bogiem. Bóg powinien być w naszym życiu na pierwszym miejscu, po prostu najważniejszy. Ważniejszy niż rodzina, praca, pieniądze itd. Ponieważ zajmuje On wyjątkowe miejsce w naszym życiu to chętnie z Nim rozmawiamy, chętnie bierzemy udział we wszystkim co do niego przybliża, słuchamy Go, odrzucamy wszystko, co nie jest zgodne z Jego wolą, wypełniamy solidnie swoje obowiązki z miłości do Niego i innych ludzi. To powinno wystarczyć, aby po śmierci dołączyć do grona Jego przyjaciół czyli zbawionych. Za to wszystko dziś Bogu dziękujemy. Oto przykład zwykłych ludzi, którzy swoją wiarę traktowali bardzo serio, dla których Bóg był najważniejszy:

26 X 2007 został beatyfikowany austriacki męczennik Franz Jagerstatter, urodzony 20 V 1907 r. Pochodził z bardzo biednej rodziny, był dzieckiem nieślubnym. Jego matka wychodzi za mąż za Heinrycha Jagerstattera, który stał się dla niego prawdziwym ojcem i zadbał o właściwe wychowanie religijne. Młody Franz pracował kilka lat w kopalni gdzie jego wiara mocno osłabła, potem powraca w rodzinne strony, ma nawet nieślubne dziecko. W 1935 roku ożenił się, małżonkowie wspólnie pracowali i modlili się i czytali Pismo św. Małżeństwo to stało się punktem zwrotnym w jego życiu. Wkrótce na świat przyszły 3 córki a Franz został zakrystianinem w 1940 r. Był to czas wojny. Franz negował jakąkolwiek współpracę z nazistami, głosił, że chrześcijaństwa nie da się pogodzić z nazizmem dlatego odmawiał wstąpienia do wojska hitlerowskiego. W 1943 r. stawił się w swoim oddziale oświadczając, że jako katolik nie może być żołnierzem nazistowskiej armii. To było przyczyną do aresztowania. Najpierw trafił do więzienia wermachtu w Linzu a potem przewieziono go do Berlina. Miał tam możliwość zmiany decyzji i przeżycia. Proponowano mu nawet służbę w oddziałach sanitarnych, powoływano się na jego odpowiedzialność za los córek i żony. Nie zgodził się na żaden kompromis, podkreślając, że wierność Bogu wyklucza jakąkolwiek możliwość jego współpracy z hitlerowskim reżimem. Za odmowę służby wojskowej został stracony 9 VIII 1943 roku.

Także 27 X 2007 r. została wyniesiona Polka Matka Celina Borzęcka, żona, matka, wdowa i zakonnica. Urodziła się 29 X 1833 r. niedaleko Orszy dziś Białoruś. Od dzieciństwa bardzo pobożna, wychowana w głęboko wierzącej rodzinie. Wyszła za mąż mając 20 lat za Józefa Borzęckiego. Małżeństwo było szczęśliwe i udane, urodziło się im czworo dzieci z których dwoje zmarło zaraz po narodzeniu. W 1869 roku umarł ojciec Celiny, a jej mąż został sparaliżowany. Aby ratować zdrowie męża wyjeżdżają do Wiednia wiodą tam życie pełne trudu, cierpienia i wyrzeczeń. W wieku 41 lat Celina zostaje wdową, kiełkuje coraz bardziej myśl oddania się Bogu na wyłączną własność. Udaje się do Rzymu, gdzie spotyka wybitnych polskich duchownych i patriotów. Tu pomału tworzy się nowe zgromadzenie zakonne, którego celem jest moralne odrodzenie polskiej kobiety. W Polsce i za granicą Celina wraz z innymi siostrami tworzy placówki opiekuńczo-wychowawcze, pokonując wiele trudności. Przeżywa śmierć swojej ukochanej córki. Ale godzi się z wolą Bożą i prowadzi bardzo intensywną działalność. Dziś jest to zgromadzenie Sióstr Zmartwychwstanek.

Każdemu z nas Bóg wyznaczył jakieś miejsce i zadanie. Od nikogo nie żąda czynów heroicznych i nadzwyczajnych, ale wielka miłość Boża pragnie odwzajemnienia, pragnie współpracy, pragnie upodobnienia, a to już będzie świętość, która zaprowadzi nas do „Domu Ojca”.

Ks. Henryk Krukowski.

Admin