Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Daj im wieczne spoczywanie


Ewangelia i Rozważanie na Uroczystość Wszystkich Wiernych Zmarłych – Dzień zaduszny.

+Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.

Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha.

Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o Ciało Jezusa. Zdjął Je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany.

W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężów w lśniących szatach.

Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał”.

Oto słowo Pańskie

Rozważanie na Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych – Dzień Zaduszny.

„Daj im wieczne spoczywanie”.

W dniu wczorajszym tak licznie odwiedzaliśmy cmentarze i groby naszych bliskich dziękując Bogu za łaskę zbawienia. Dziękowaliśmy za tylu Świętych i zbawionych, o których wie tylko sam Bóg. Dziś także stajemy nad grobami naszych bliskich ze świadomością, że nie wszyscy się zbawili, bo na każdym człowieku ciąży jakieś brzemię grzechów, że pozostały jeszcze nie załatwione sprawy, że zdarzały się także okresy oddalenia się od Boga. I chociaż tych osób już ich nie ma wśród nas żyjących tu na ziemi,  to jednak oni żyją, żyje ich dusza, która jest nieśmiertelna. Jedni żyją w niebie w radości wiecznej; inni zdążają do Boga przez cierpienia czyśćcowe; a jeszcze inni, ufamy, że bardzo nieliczni, ci którzy odwrócili się i wzgardzili miłością Boga cierpią w stanie wiecznego odrzucenia. Oni świadomie wybrali wieczne potępienie i cierpienie zwane piekłem. Naszą miłością obejmujemy jednak wszystkich, bo nie znamy do końca ich wyboru. Pewne jest, że święci nie potrzebują naszego wsparcia, oni są szczęśliwi w „Domu Ojca”. Ich możemy prosić o pomoc w naszej pielgrzymce do nieba, natomiast pokutującym w czyśćcu możemy i powinniśmy pomagać sposobami wskazanymi przez Kościół. Natomiast nie możemy pomóc tym, którzy wybrali potępienie, czyli piekło. Bóg szanuje nasz ludzki wybór.

Czym jest czyściec? Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: przychodzimy do czyjegoś domu w bardzo złą pogodę, zmoknięci, w ubłoconych butach, zatrzymujemy się przed drzwiami, dzwonimy. Gospodarz otwiera drzwi i zaprasza. Wchodzimy do pięknego wnętrza, starannie urządzonego, wyścielonego drogimi dywanami i od razu czujemy, że nie powinniśmy się tam znaleźć ze względu na stan naszego ubioru. Po prostu nasz wygląd a także ubiór nie pasują do tak pięknego miejsca. Trzeba zdjąć buty, trzeba się przebrać, trzeba się trochę doprowadzić do porządku i oczyścić . Tak jest z każdym z nas w chwili śmierci. Stajemy przed Chrystusem zabrudzeni, zaniedbani, w porwanych szatach, bo nie zdążyliśmy się dostatecznie przygotować – przebrać. Pewne wskazówki na ten temat znajdujemy już w tekstach Starego Testamentu: „ A Jozue, stojący przed aniołem, miał szaty brudne.  I zwrócił się anioł do tych, którzy stali przed nim: «Zdejmijcie z niego brudne szaty!» Do niego zaś rzekł: «Patrz - zdejmuję z ciebie twoją winę i przyodziewam cię szatą wspaniałą».  I tak mówił jeszcze: «Włóżcie mu na głowę czysty zawój». I włożyli mu na głowę czysty zawój, i przyodziali go wspaniale. A działo się to w obecności anioła Pańskiego”. (Zach 3, 3 – 5). Mówi o tym także Jezus w przypowieści o królu, który wyprawił wielką ucztę. Gdy sala się zapełniła „wszedł król, żeby się przypatrzeć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. (Mt 22, 11 – 14).

„Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba”. (KKK 1030). Nigdzie w Piśmie św. nie występuje słowo czyściec, jest to po prostu skrótowa nazwa tej „poczekalni” stanu oczyszczania się i przygotowania do oglądania twarzą w twarz naszego Stwórcy. To oczekiwane jest przeniknięte cierpieniem - ogniem oczyszczającym. Św. Paweł mówi o możliwości ocalenia „jakby przez ogień”. (1 Kor 3,15). Przez ogień możemy rozumieć doskonalącą, oczyszczającą i uświęcającą moc świętości i miłosierdzia Bożego. Dusze w czyśćcu oczyszczają się poprzez cierpienie. Same dla siebie już nic zrobić nie mogą. W Dzienniczku św. s. Faustyny czytamy: „Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą” (Dz. 20). Dusze czyśćcowe są jak żebracy, którzy błagają nas o „jałmużnę ducha”. Trudno jest nam usłyszeć ich wołanie o pomoc, a często nawet uwierzyć w ich istnienie – w to, że nadal żyją, choć już w innej rzeczywistości. A one są, czasami bardzo blisko nas, i proszą o pomoc.

Święty Ojciec Pio był przekonany, że dusze, za które się ktoś modli na ziemi, odwdzięczają się niezmiernie, wstawiając się za tymi osobami przed Panem. W rozmowie z jednym z zaprzyjaźnionych polityków włoskich powiedział: „Musimy modlić się za dusze w czyśćcu. To niewiarygodne, co one mogą uczynić dla naszego duchowego dobra, z wdzięczności dla tych na ziemi, którzy pamiętają o modlitwie za nie”. Znając niezmierzone cierpienia tychże dusz oraz ogromną wartość modlitwy wstawienniczej, polecał swoim duchowym dzieciom nieustanną modlitwę. Dlatego sam tak wiele modlił się za dusze czyśćcowe, a one często go odwiedzały. „Pewnego wieczoru przyszedł do niego człowiek otulony w płaszcz, przedstawił się, że jest Pietro du Mauro, podał swój adres i powiedział, że  zginął w pożarze 18 sierpnia 1908 r., prosił o jedną Mszę św. Zjawa zniknęła, jeszcze tego wieczoru o. Pio poprosił przełożonego o możliwość odprawienia Mszy św. za duszę Pietro. Kilka dni później przełożony sprawdził w ewidencji zmarłych miasta San Giovanni Rotundo czy rzeczywiście taki człowiek zginął w pożarze, wszystko co zjawa mówiła okazało się prawdą. O. Pio widział, jak wygląda czyściec, w jaki sposób dusze cierpią, znał rodzaj cierpienia danej duszy i czas jej trwania. Świętemu zostało objawione,
–że dusze w czyśćcu wiedzą, kto za nich się modli i modlą się za nas;
–że cierpienia w czyśćcu są znacznie większe aniżeli wszystkie nieszczęścia na ziemi,
– że niektóre dusze muszą cierpieć bardzo długo, nawet do końca świata, bo mają wiele win i są przez żyjących opuszczone.
Święty często zachęcał: „Módlcie się  za zmarłych, musimy opróżnić czyściec, wszystkie dusze mogą być uwolnione.” Zawsze zachęcał do modlitwy, do ofiarowania Mszy św. i Komunii św. za zmarłych, jak również cierpień i umartwień…
 http://parafia-pogwizdow.pl/kazanie-na-dzien-zaduszny/)

Największą pomocą dla dusz czyśćcowych jest oczywiście ofiara Mszy św. a także każda modlitwa, zyskane odpusty, jałmużna i każdy dobry czyn za nich ofiarowany. Nie potrzeba na grobach całych stosów kwiatów, nie potrzeba ogromnej ilości świateł, ani łez, bo to zamiast pomóc może być tylko przeszkodą. Oto przykład: W życiu św. Tomasza Kapistrana miało miejsce następujące zdarzenie: pewnej kobiecie umarł jedyny syn - całe jej oparcie na zbliżającą się starość. Z głębokiej i długiej rozpaczy nie zdołało wydobyć jej żadne ze słów św. Tomasza. Postanowił więc wraz z kilkoma osobami odprawić nowennę, błagając Pana Boga o łaskę oświecenia i umocnienia dla nieszczęśliwej matki. Odpowiedź z nieba była natychmiastowa. Kobieta otrzymała widzenie przedstawiające wspaniały pochód niewymownie szczęśliwych młodych ludzi. Zaczęła wzrokiem poszukiwać wśród nich swojego syna. Jest! - idzie ostatni w ciężkiej, mokrej, ociekającej szacie... Zaintrygowana, wykrzyknęła: "Dlaczego, synu, odstajesz od tej wspaniałej parady?! - Och, matko, jestem opóźniony na mojej drodze z powodu twoich jałowych łez, które zmoczyły całą moją szatę i uczyniły ją straszliwie ciężką. Przestań więc płakać bez żadnego pożytku dla mnie! Jeśli pragniesz uśmierzyć moje cierpienie, ofiaruj za mnie zasługi wielu twych modlitw, szlachetnych uczynków i poproś o odprawienie Mszy świętych w mojej intencji. Tylko w ten sposób pomożesz mi wyzwolić się z tego miejsca okrutnych cierpień i przejść do błogosławionej radości". Kiedy widzenie ustało, matka osuszyła łzy i z wielkim zapałem przystąpiła do wypełniania praktyk chrześcijańskiego miłosierdzia... ( Za: ks. Andrzej Trojanowski TChr). Pamiętajmy o tym, że udając się na cmentarz nie powinniśmy tam pójść z pustymi rękami. Owszem ważny jest gest przyniesionych kwiatów czy zapalonej lampki, ale najważniejsza jest nasza modlitwa za tych nad grobami których stoimy. Tak często ludzie o tym zapominają. A oni z utęsknieniem czekają na naszą pomoc, aby spocząć na zawsze w „Domu Ojca”. „Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie”.
Ks. Henryk Krukowski.

Admin