Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Dusze gorliwe szybko dostąpią doskonałości

Serca, co dotąd służą Mi gorliwie, jeszcze gorętszą miłością ożywię.

Jest jakaś wielka nadzieja w słowach Jezusa, które w kolejnej obietnicy wypowiada św. Małgorzacie Marii.

Dotąd gorliwi będą żyli jeszcze większą gorliwością!

Św. Franciszek Salezy mówił, że „miarą miłości, jest miłość bez miary”. Czyli nasza wiara i gorliwość w dawaniu świadectwa Jezusowi, choć jest duża, powinna być z dnia na dzień coraz większa. Bo nie ma miary dawanie, dzielenie się wartościami największymi, a szczególnie miłością.

Jak wiemy nie jest to zadanie łatwe i proste. Ale łaska Boża buduje na naturze człowieka. Jeśli jest w nas podstawowa troska o wierność przykazaniom, o miłość w sercu, o stan łaski uświęcającej, to pomoc łaski sprawia automatyczny wzrost tych wartości.

Jezus obiecuje łaskę, pomoc, siłę. Obiecuje przemianę i nieustanny wzrost. Nic jednak nie staje się bez naszego udziału. Koniczna jest współpraca człowieka, wysiłek, zamiar i intencja wzrastania.

Słowa obietnicy, którą dziś rozważamy kierowane są do „serc, co dotąd służą mi gorliwie” Są to wiec słowa skierowane do nas. To my uczestnicy nabożeństw pierwszopiątkowych jesteśmy tymi, którzy dotąd służą Jezusowi gorliwie. Warto więc podziękować z całego serca Bogu za to, że na naszej drodze duchowego życia pojawiła się i wciąż jest praktykowana pobożność akcentująca Miłość Boga do człowieka. Trzeba nam dziękować za każde natchnienie do pokuty, wynagrodzenia, bo to kształtuje naszą gorliwość religijną. Przychodząc w każdy pierwszy piątek do spowiedzi, przyjmując wynagradzającą Komunię św. uczestnicząc w adoracji, odmawiając litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa stajemy się tymi, którzy pragną głęboko przeżywać naszą osobistą religijność.

Gorliwe praktykowanie i pielęgnowanie naszej relacji z Bogiem, który jest Miłością, siłą rzeczy czyni nas lepszymi w sercu, dobrymi w miłowaniu bliźniego, wiernymi w trwaniu w bliskości Boga.

Samo praktykowanie nabożeństwa do Serca Bożego, nieustanna pamięć o Miłości Boga do człowieka objawionej w Sercu Bożym już wewnętrznie nas uszlachetnia. Nie może bowiem źle postępować człowiek, który regularnie dba o łaskę uświęcającą, kto regularnie karmi się Ciałem Boga. Nie może mieć złego serca ten, kto często wpatruje się i medytuje o Sercu Boga i to Serce naśladuje. Wszystko to jest gorliwą służbą Bogu.

W ślad za gorliwą służbą Bogu idzie gorliwa służba człowiekowi. Każdy bowiem, kto zachwyci się Bogiem, który do końca nas Umiłował będzie tę miłość posuniętą do samego końca naśladował. Objawi się to w miłości ofiarnej, gotowej do poświęceń, wychodzącej naprzeciw potrzebującym. Jednym słowem, objawi się to w gorliwej służbie.

Miłość zaś to jedyna taka wartość, która pomnaża się tylko wtedy gdy się nią dzieli. Gdy wiec człowiek jest gorliwy, dzieląc się tą gorliwością, rozdając gorliwie zapał, zaangażowanie w służbie Boga i człowieka tym samym staje się jeszcze bardziej gorliwym.

Zadanie i powołanie do gorliwości, o którym rozważamy nie jest w praktyce ani prostym, ani łatwym. Sami wiemy ile kosztuje nas wierność Sercu Jezusa, ile trzeba czuwania, aby nieustannie ofiarować wszystko w duchu miłości i wynagrodzenia Sercu Jezusa. Wiemy, że dzisiejsze troski, pęd życia jaki nam towarzyszy, codzienne zmartwienia, kłopoty rodzinne i zawodowe, to wszystko sprawia, że wciąż potrzebna nam mobilizacja, aby nie utracić gorących serc, zapału w miłowaniu.

Wie o tym doskonale Jezusowe Serce i dlatego obiecuje nam Swą obecność, pomoc, towarzyszenie nam w naszych wysiłkach. To On jeszcze gorliwszą miłością wypełni nasze wnętrze, jeśli zobaczy tylko tę podstawową gorliwość z jaką człowiek powinien podchodzić do Boga, do wiary, do religijnego życia na co dzień.

„Jeszcze gorętszą miłością ożywię” , tak mówi Jezusowe Serce do św. Małgorzaty Marii.

Skoro taka obietnica, to w tym miesiącu w Pierwszy Piątek dziękując za gorliwe religijne życie, prośmy z serca o tę gorętszą miłość dla siebie. Chodzi bowiem o to, abyśmy nie ustali w drodze, chodzi o to, aby Serce Boże miało w nas coraz gorliwszych Czcicieli. Byłoby błędem spoczywanie na laurach, samozadowolenie z tego co już w gorliwości osiągnął każdy z nas. Gorętsza miłość, to bardziej ścisłe więzi miłości rodzinnej, to jeszcze częstsze spotkania na wspólnej Rodzinnej modlitwie. Gorliwość w naszych spotkaniach z Bogiem nie tylko w cotygodniowej Mszy św., ale także uczestnictwo w adoracji, nabożeństwach itd.

Gorętsza miłość, którą obiecuje nam Jezus to w tym celu, aby kochać za tych, którzy nie kochają, aby wynagradzać za tych, którym dalekie jest życie gorliwe w wierze. Iluż takich, którzy od Boga odchodzą, tracą wiarę, stają się obojętnymi na wszystko to co duchowe, Boże i nadprzyrodzone. To właśnie nasza gorliwość wspierana łaską jeszcze większej miłości każe nam całe nasze życie poświęcić w duchu miłości, ofiary i wynagrodzenia.

Tak nasze życie codzienne oddane Bogu, pamietające o innych, tych od Boga oddalonych, o obojętnych i niewdzięcznych sprawi, że stawać się będziemy doskonałymi. Łaska obiecana przez Serce Jezusa czynić nas będzie z dnia na dzień świętszymi. A wiemy, że świętość to doskonała Miłość.

Takie powołanie jest wyzwaniem każdego kto czci Serce Jezusa. Do realizacji tego powołania niech zachęca nas dzisiejsza Obietnica. Jeśli spełnimy tę podstawową gorliwość, to Najświętsze Serce Jezusa Swą łaską dopełni te nasze wysiłki i staniemy się Umiłowanymi w Jego Najświętszym Sercu. Amen.

Ks. Wiesław Pietrzak scj