Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Rozważanie na I-szy Piątek miesiąca

 Rozważanie na I piątek miesiąca /luty 2020/

9. Zleję błogosławieństwo na te domy, w których obraz mego Boskiego Serca będzie zawieszony i czczony.

Dom, gdzie czcić będą obraz Serca mego, z błogosławieństwa zasłynie Bożego.

Znamy doskonale to powiedzenie św. Pawła, że „wiara rodzi się z tego co się słyszy” I wiemy, że to prawda. Słuchając Słowa Bożego, czytając Biblię, uczestnicząc w rekolekcjach, konferencjach, słuchając homilii i kazań, budujemy naszą wiarę, wzmacniamy ją.

Jest także druga zasada, równie ważna. Otóż jest takie powiedzenie, że wiara rodzi się z tego co się widzi!

Tak więc nie tylko zmysł słuchu, ale także zmysł wzroku jest źródłem wzrostu naszej wiary. Patrzymy na pięknie zbudowaną świątynię i zaraz nasze serce wznosi się do Boga, szuka słów modlitwy, chce oddać cześć Bogu. Widzimy piękny wystrój, religijne obrazy, figury, piękne ołtarze i jednoczymy się z Bogiem Niewidzialnym.

Tak więc, bardzo potrzebne są naszym zmysłom namalowane obrazy, dzięki którym poprzez wzrok wznosimy duszę naszą do Boga.

Poprzez to co ziemskie, materialne, poprzez dar widzenia oczyma ciała możemy duchem zobaczyć to, co niewidzialne i nadprzyrodzone.

Dlatego człowiek wierzący często spotyka się z obrazem, aby to on właśnie przybliżył mu rzeczywistość niewidzialną.

Warto wspomnieć obraz jaki wg. tradycji, sam Jezus zostawił Weronice na chuście, którą ona otarła Jego skrwawioną twarz. Warto wspomnieć obraz Całunu z Turynu, na którym widać złożone do grobu Ciało Jezusa. W całym świecie znany jest wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, o którym mówi się, że nie jest ręką ludzką namalowany. Do dziś naukowcy nie potrafią wyjaśnić techniki, składników, kompozycji itd. tego obrazu, podobnie zresztą jak Całunu turyńskiego.

Obraz więc towarzyszy człowiekowi wiary od samego początku, gdyż tylko poprzez zmysły możemy dojść do tego co niepojęte i niewidzialne.

Pamiętamy jak Mojżesz spotkał Boga. Było to doświadczenie mistyczne, wewnętrzne, duchowe, ale działo się to poprzez znak zewnętrzny. Mojżesz widział krzak, który płonął, ale się nie spalał. Widział zjawisko dla jego oczu inne, niewytłumaczalne i to upewniło Mojżesza, że ma do czynienia z Bogiem, który Niewidzialny, objawił się w znaku widzialnym.

A w czasach nam współczesnych sam Jezus prosił wiele razy w objawieniach o to, aby powstał Obraz, aby był oddany do publicznej czci. Obiecywał, że obraz ten będzie znakiem łask, jakie sam Bóg pragnie ofiarować wiernym oddającym religijną cześć Postaci, Tajemnicy, jaką ten Obraz przedstawia.

Najbardziej znana nam jest historia Obrazu „Jezu ufam Tobie”, który polecił namalować sam Jezus, św. Siostrze Faustynie.

Obraz miał być wystawiony do publicznej czci, miał przypominać wiernym o ufności, o źródle Miłosierdzia, o sakramentach, które są owocem Bożej Miłości i Bożego Miłosierdzia. Iluż wiernych klękając przed tym Obrazem mówi: „Jezu ufam Tobie”

Ta historia Obrazu Miłosierdzia Bożego jest nam znana, rozpowszechniona przez św. Faustynę. Warto jednak uświadomić sobie, że kilka wieków wcześniej, to nie kogo innego, ale do św. Małgorzaty Marii Jezus skierował obietnicę, którą dziś omawiamy.

Obiecał Jezus, że temu domowi, tej rodzinie, w której będzie czczony wizerunek Najświętszego Serca Jezusowego towarzyszyć będzie łaska i błogosławieństwo Boże.

Oczywiście nie będzie się to działo automatycznie, ale zawieszony znak, symbol Miłości będzie o tej miłości przypominał i do niej zachęcał. A skoro będzie miłość, będzie szczęście i błogosławieństwo Boże.

Obraz więc jako znak, który widzimy oczyma ciała zwraca uwagę, nam zmysłowym stworzeniom, na nadprzyrodzoną łaskę od Boga. Obraz skupiający naszą uwagę na wymalowanej Postaci unosi nasz umysł, naszą duszę, nasze wewnętrzne władze do Boga, do Tajemnic, które Obraz ten przedstawia.

I wiemy, że nie dzieje się to tylko w domu, w pokoju, w rodzinie, gdzie wisi Obraz Serca Jezusowego. Przychodząc bowiem do kościoła w Pierwszy Piątek miesiąca, owszem uczestniczymy we Mszy św., korzystamy z sakramentu spowiedzi, przyjmujemy Komunię św. wynagradzającą, adorujemy ukrytego w Najświętszym Sakramencie Pana Jezusa, ale jakże często patrzymy na Obraz Najświętszego Serca Jezusowego, na Figurę przedstawiającą Boskie Serce Jezusa. Patrzymy w tym celu, aby przybliżyć sobie całą treść tajemnicy Miłości Boga, Jego Serca, które kocha i oczekuje wzajemnej miłości. Daje nam Serce i prosi, abyśmy także i my sercem pełnym miłości odwzajemniali tę Miłość Boga do człowieka.

Potrzebny jest więc człowiekowi znak, potrzebny symbol, bo tylko tą drogą może nasza dusza nieśmiertelna wznieść się do Boga Niewidzialnego, Wszechmocnego, Niewypowiedzianego.

Tak, jak często rozważamy o sercu matki, które jest dla nas zawsze symbolem czegoś najcudowniejszego w człowieku: dobroci, delikatności, ofiary, poświęcenia itd. tak dziś patrząc na obraz, figurę Serca Boga i Człowieka Jezusa Chrystusa dziękujmy za ten znak Miłości i błagajmy, aby poznali tę Bożą dobroć ci, którzy przez zaślepienie ducha jeszcze jej nie widzą. Wynagradzajmy dziś za tych, którzy odrzucają ten znak, profanują go, wyśmiewają znaki obrazy i wizerunki święte, które nas wierzących do Boga zbliżają. Amen

Ks. Wiesław Pietrzak scj

Serwis przygotował ks. Ryszard Podpora