Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Historia organów w Kościele św. Jacka w Horodle

Kościół katolicki, a także większość Kościołów protestanckich korzysta z pięknego brzmienia organów piszczałkowych. Trudno sobie dziś wyobrazić śpiew liturgiczny bez akompaniamentu tego instrumentu. Dziś coraz częściej moda robi swoje i wprowadza się do świątyń tzw. „organy elektroniczne”. Te „organy” to tylko imitacja, nigdy nie zastąpią prawdziwego naturalnego brzmienia piszczałek cynowych, czasem srebrnych lub drewnianych. W wieku XVIII także Kościół unicki, szczególnie na terenie Diecezji Chełmskiej wprowadził organy do nabożeństw cerkiewnych. W czasach zaborów z polecenia władz rosyjskich usunięto ten ostatni znak więzi z Kościołem rzymskim. Na terenach nadbużańskich do dziś można spotkać niewielkie organy wykonane przez firmę Ignacego Jana Pałasiewicza z małej miejscowości Świerże nad Bugiem. Pałasiewicz wykonał wiele takich instrumentów do cerkwi unickich i do kościołów łacińskich. Są to najczęściej ośmio lub dziesięcio głosowe organy. Budowniczy zawsze wewnątrz wkładał metryczkę z wpisem kto i kiedy instrument wykonał. Natomiast na zewnątrz w dekoracji umieszczał jedną lub dwie rzeźbione harfy, te harfy to znak rozpoznawczy firmy Pałasiewicza.

Organy, które obecnie znajdują się w kościele parafialnym w Horodle zostały wykonane dla pobliskiej unickiej Cerkwi św. Mikołaja, właśnie przez Firmę Pałasiewicza w 1850 roku. W tym czasie władze rosyjskie prowadziły działalność zmierzającą do całkowitej likwidacji Kościoła unickiego nakazując usunięcie z niego tzw. „naleciałości łacińskich”. Wymuszano między innymi wstawianie ikonostasów i usunięcia organów. W roku 1852 pożar uszkodził Kościół św. Jacka i zniszczył sporą część wyposażenia, w tym organy pamiętające czasy dominikańskie. Organy to bardzo drogi instrument, parafii nie było stać na budowę nowych, skorzystano więc z okazji i usunięty instrument z cerkwi został zainstalowany w kościele i służy do dnia dzisiejszego.

Jest to niewielki instrument, wykonany na początku jako siedmio-głosowy, potem w 1925 roku dodano pedał i „subbas”. Szczęśliwie wszystko przetrwało 170 lat, ale ząb czasu zrobił swoje. Przez całe lata organy nie były konserwowane, zniszczono także sporo drewnianych i metalowych piszczałek. Elementy drewniane zostały zaatakowane przez robaki. W roku 1987 dokonano pierwszego po latach remontu. Wszystkie części drewniane zostały uzupełnione zakonserwowane, wstawiono wiele nowych metalowych i drewnianych piszczałek, zamontowano nową cichą i wydajną dmuchawę. W 2001 roku ponownie naprawiano uszkodzone mechanizmy i dokonano strojenia. Nie były to jednak remonty kapitalne konieczne, aby temu pięknemu instrumentowi przedłużyć istnienie, tak aby na chwałę Bożą służył jeszcze wiele lat.

4 maja 2011 roku rozpoczęto bardzo potrzebny remont kapitalny, polegający na wymianie wszystkiego co zużyte, chodzi tu najbardziej o mechanizmy, czyli cały zespół różnych dzwigni i cięgieł. Do tej pory pracował duży stary miech, który nie nadawał się już do remontu. Został on zastąpiony nowym wydajnym o bardzo małych rozmiarach, co dało możliwość powiększenia miejsca dla Chórzystów. Obudowa organów została pomalowana i częściowo wyzłocona. Na koniec pozostała trudna i żmudna czynność jak strojenie. Przed Odpustem św. Jacka organy zostały odebrane i ocenione przez znanego specjalistę ojca Waldemara Kapeć lubelskiego Dominikanina.

Należy docenić a jednocześnie podziwiać trwałość tak dość skomplikowanego instrumentu jak nasze organy. Służą już 170 lat i będą dalej służyły jeszcze długie lata jeśli otrzymają odpowiednią konserwację. Od ostatniego remontu minęło 9 lat. Na początku tego roku pojawiły się pewne usterki, które decyzją Księdza Proboszcza Daniela Pachli zostały usunięte 7 lutego 2020 roku. Instrument nadal jest sprawny i cieszy parafian swoją ciepłą barwą głosu. Trzeba jednak pamiętać, że wrogiem każdych organów są korniki, wilgoć i zmiana temperatury. W parafiach gdzie odbywają się koncerty organowe należy je przestroić przed koncertem. Każde organy piszczałkowe powinno się także stroić raz na rok lub co dwa lata, oczywiście w porze letniej.

W Kościele św. Mikołaja funkcję podobną do organów pełni instrument zwany „fisharmonią”. Zamiast piszczałek posiada głosy metalowe podobnie jak w akordeonie. Klawiatura zbliżona do organowej, napęd nożny – dwa pedały poruszające miech. Fisharmonie podobnie jak organy posiadają kilka głosów a czasem nawet basowy pedał. Są to instrumenty niezawodne. Nie boją się wilgoci, mrozu itp. Wrogiem ich mogą być myszy, korniki i kurz. Przedwojenna fisharmonia w Kościele św. Mikołaja jest darem śp. Ks. Kazimierza Gawlika z Hrubieszowa, remontowana w 1989 roku. Natomiast w Kościele św. Jacka znajduje się jeszcze jedna niewielka fisharmonia produkcji amerykańskiej, która liczy sobie grubo ponad sto lat. Używana jest wówczas, gdy nie można korzystać z organów ( brak prądu).

Opracował Ks. Henryk Krukowski.