Albowiem poznaje Pan drogę sprawiedliwych, a droga grzesznych zaginie

Ps 1

Ilekroć mnie trwoga ogarnie w Tobie pokładam nadzieję. W Bogu uwielbiam Jego słowo, Bogu ufam, nie bede się lękał: cóż może uczynić mi człowiek?.

Ps 56, 4-5

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

św. Paweł z Tarsu

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.

I Kor 6, 12

Od powietrza, głodu, wojny i ognia

„Od powietrza, głodu, wojny i ognia”, a także od epidemii korona wirusa zachowaj nas Panie!

 „Do niedawna wydawało się nam, iż postęp techniczny, wiara w nieograniczoną ludzką wolność, w nieomylność demokracji zbuduje nowy raj na ziemi, w którym nie będzie ani chorób ani cierpienia. A oto z pokorą odkrywamy, że wystarczy jedna pandemia, by okazało się jak bezbronnym i przerażonym wobec niej staje się człowiek”. (orędzie TV abp. Stanisława Gądeckiego z 14 marca 2020).

Arcybiskup Gądecki przypomniał nam odwieczną prawdę, że „jesteśmy tylko prochem”, że tak niewiele od nas zależy mimo, że uwierzyliśmy w siebie, uwierzyliśmy, że wszystko możemy, że to my ludzie kierujemy światem i własnym życiem. Człowiek postawił siebie na miejscu Pana Boga, co więcej, zaczął naprawdę bawić się w boga dokonując różnych eksperymentów bardzo ryzykownych i nieprzewidywalnych. Już kilka razy wyciekła informacja, że gdzieś w odległych krajach próbowano krzyżować ludzi ze zwierzętami, że przeprowadza się w dalszym ciągu różne doświadczenia na ludziach chcąc np. wyhodować idealnego żołnierza. Mimo formalnego zakazu w dalszym ciągu wiele państw produkuje broń biologiczną, która może zniszczyć całe narody, także tych, co ją wyprodukowali. Coraz głośniej dziś zadajemy sobie pytanie czy obecna pandemia nie jest owocem takiego działania, które wyrwało się z pod kontroli?

Obowiązująca poprawność polityczna to współczesna „wieża Babel”, która musi się kiedyś zawalić, ponieważ jest ona wytworem ludzkiej pychy i naiwności. Nie można odwiecznych praw natury – my wierzący mówimy Bożych praw lekceważyć, ani ustawiać do „góry nogami”. Obserwując co się dzieje na świecie, także i u nas, przeżyliśmy zaskoczenie – szok. Oto taki mały niepozorny, niewidoczny dla ludzkiego oka „korona wirus” odsłonił nam prawdę, po prostu pokazał jak jesteśmy słabi i bezbronni, chociaż posiadamy potężne działa, rakiety, broń atomową i wiele różnych sposobów na zniszczenie ludzkości. Ten wirus nie boi się całego naszego arsenału obronnego, on zbiera obfite żniwo siejąc panikę prawie na całym świecie. Oczywiście nie jest to ani pierwsza, ani ostatnia wielka epidemia. Wiemy z historii jaka groźna była podczas pierwszej wojny światowej tzw. „hiszpanka”, starsi pamiętają epidemię tyfusu podczas ostatniej wojny światowej. Dziś jest ona tylko wspomnieniem, ale wiele tysięcy Polaków i ludzi z innych narodowości straciło życie w wielkich męczarniach. Dotknęła ona także moją rodzinę.

Należy docenić i wspomagać nasze władze w walce z tą plagą. Należy zachować wszelkie środki ostrożności, aby się nie zarazić i nie zarazić innych. Wielkim grzechem jest świadomość tego, że jestem zarażony i narażam na to samo innych ludzi, nawet swoich najbliższych. Sytuacja, w której znaleźliśmy się jest bardzo poważna. Kraje, które zlekceważyły problem płacą coraz wyższą cenę. Nie wiemy jak się potoczą losy Europy i świata, a także naszej Ojczyzny, ale pewne jest, że musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby uratować jak najwięcej ludzkich istnień, ale także naszą duszę. Podczas dawnych epidemii ludzie nie mieli takich możliwości zwalczania choroby jak dziś, ale wiedzieli gdzie szukać pomocy. Po prostu szukali jej u Pana Stwórcy Nieba i ziemi. Modlono się w kościołach, modlono się w rodzinach, praktykowano różne formy pokutne, przystępowano do Sakramentu Pokuty, nawet organizowano pielgrzymki do miejsc świętych. Jeszcze dziś można gdzieś przy drogach spotkać drewniane krzyże z dwoma poziomymi belkami zwane „krzyże choleryczne”, którymi jakby zagradzano drogę panoszącej się zarazie.

Wydaje się, że świat w dalszym ciągu szuka rozwiązań bez Boga, bez pokornego uznania, że tylko On wszystko może: „Jeśli Pan nie zbuduje domu, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie. (Ps. 127). Do nas należy takie działanie, aby wszystko wykonać jak najlepiej, zrobić wszystko co w naszej mocy ufając Bogu. Wtedy tam gdzie skończą się nasze możliwości On zadziała Swoją Mocą. Dlatego potrzebna jest gorliwa i nieustanna modlitwa. Nasze świątynie są otwarte, Jezus w Najświętszym Sakramencie czeka, aby przyjść chociaż na chwilę i pomodlić się. Niestety przez większość dnia kościoły są puste. Nawet ci, którzy przechodzą koło kościoła, czy chcą załatwić jakąś sprawę w kancelarii parafialnej jakoś nie są skłonni odwiedzić Swego Zbawcy. Jeszcze kilka lat temu dzieci i młodzież idąc do szkoły wstępowały na chwilę do kościoła, dziś ta praktyka prawie nie istnieje. Potrzebna jest także modlitwa w naszych domach, w rodzinach. Wielki Post daje nam możliwość odprawiania Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali. Można to uczynić we własnym mieszkaniu. Należy wziąć krzyż i modlitewnik z tekstem, i tak z całą rodziną odmówić wszystkie modlitwy związane z danym nabożeństwem. Mamy też do dyspozycji piękne litanie np. do Imienia Jezus, do Przenajświętszej Krwi Jezusa, do Serca Jezusa, do Matki Bożej, do św. Józefą, do Wszystkich Świętych i inne. Bardzo ważną i skuteczną modlitwą jest Różaniec i Koronka do Miłosierdzia Bożego.

Zadbajmy, aby wysiłek naszego Państwa, lekarzy i całej Służby zdrowia był wsparty gorliwą modlitwą, wtedy damy radę. Należy też być przygotowanym na wszystko. Nikt z nas nie wie kiedy może się zarazić a nawet umrzeć. Dlatego trzeba pomyśleć o dobrej spowiedzi, o takiej spowiedzi jakby to była już ostatnia w naszym życiu. Należy w tym duchu pozałatwiać wszelkie sprawy dotychczas nie załatwione jak pogodzenie się, przebaczenie, sprawy materialne itp.

Panu Bogu należy zaufać. Dziś staramy się Jego decyzje zrozumieć i coraz lepiej je poznawać. Nawet gołym okiem widać pewne pozytywy tych trudnych chwil, a mianowicie Polacy przestali się kłócić, podgryzać się, po prostu zaczęli ze sobą współpracować i pomagać sobie. Najbardziej krzykliwi i wulgarni politycy i ich zaplecze gdzieś się pochowali. Przykazanie kościelne poucza nas, aby „w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach” itp. A jak było? Chyba już dawno w naszej Ojczyźnie podczas Wielkiego Postu nie było tak cicho bez szaleństw i dyskotek.

Ks. Henryk Krukowski.